Jak nie przepłacić przy budowie domu: na przykładzie mojego projektu domu

Na moich szkoleniach mówię m.in. o tym, w jaki sposób wybudować dom i zmieścić się w założonym budżecie. Budowa domu może pochłonąć naprawdę każde pieniądze i jeżeli nie będziesz o nie dbał od początku to mogą się skończyć szybciej niż myślisz.

Owszem, duże oszczędności możesz uzyskać dzięki negocjacjom z wykonawcami czy też szukaniu materiałów w dobrej cenie, ale największe oszczędności poczynisz już na etapie projektowania budynku: rezygnując z lukarn, balkonów, zmniejszając metraż niektórych pomieszczeń lub rezygnując z garażu w bryle domu.

Z moich obserwacji wynika, że po budowie ludzie głównie żałują dwóch rzeczy:
Że wybudowali za duży dom. Duży dom oznaczał duży koszt budowy,  większe koszty jego ogrzania. Duży dom to po prostu nieużywana i niepotrzebna powierzchnia.
Że zdecydowali się na pewne kosztowne i niepotrzebne rozwiązania. A przecież pieniądze można by przeznaczyć na coś innego – trawnik, ogrodzenie czy wręcz nowy samochód.

Warto uczyć się na błędach innych 🙂 I warto rozważyć czy na pewno stać nas i czy na pewno potrzebujemy domu z wielospadowym i skomplikowanym dachem, z balkonami i lukarnami, z kominkiem w salonie, z dużymi pomieszczeniami czy też garażem w bryle domu. Należy także rozważyć czy na pewno chcemy wydawać pieniądze na wentylację mechaniczną z rekuperacją, odkurzacz centralny, ogromne (i kosztowne) przeszklenia i tak dalej. Jeżeli jesteśmy pewni, że czegoś potrzebujemy i wiemy, że nas na to stać to super, ale w innym przypadku po co wydawać pieniądze na niepotrzebne i zbyt kosztowne rozwiązania?

W ramach inspiracji i spojrzenia na oszczędności z innej perspektywy zamieszczam projekt mojego domu. Założenia były następujące:

– Dom parterowy z poddaszem użytkowym. Nie chcemy mieć schodów w części mieszkalnej.
– Chcemy mieć dwa pokoje dla dzieci, dwa małe gabinety, spiżarnię, garaż i kotłownię.
– Dom musi być możliwie tani w budowie.

Tak naprawdę chcieliśmy mieć naprawdę duży dom parterowy, ale z miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego wynikało, że na naszej działce maksymalna powierzchnia zewnętrzna domu nie może przekraczać 200 m2. Przejrzeliśmy mnóstwo gotowych projektów, ale wszystkie domy parterowe były albo mniejsze albo większe i dlatego zdecydowaliśmy się na projekt indywidualny. Dzięki temu mamy dom, który ma po zewnętrznej 199,3 m2 🙂

Powierzchnia użytkowa wynosi 131,5 m2, a powierzchnia całkowita (z garażem i kotłownią): 165,3 m2.
Dzięki przemyślanemu projektowi, oszczędności pojawiły się właściwie od razu:

– Dom jest na planie prostokąta. Prosta, kompaktowa bryła.
– Dach dwuspadowy – najtańszy w budowie.
– Zrezygnowaliśmy z dachówki na rzecz blachodachówki.
– Zrezygnowaliśmy z balkonów, lukarn, boni, rolet zewnętrznych itp.
– Zrezygnowaliśmy z kominka w salonie.
– Zrezygnowaliśmy z dużych przeszkleń.
– Zdecydowaliśmy się na wentylację grawitacyjną. Wentylacja mechaniczna z rekuperacją dawała po prostu za długi czas zwrotu z inwestycji.

Dopilnowałem także, aby wszystkie okna w projekcie miały standardowe rozmiary (to niewiarygodne jak drogie są okna w niestandardowych rozmiarach).

Dodatkowo dzięki temu, że byliśmy ograniczeni maksymalną powierzchnią domu, byliśmy niejako „zmuszeni” do hamowania naszych zapędów związanych z metrażem poszczególnych pomieszczeń. Już tak jest, że skoro człowiek buduje się na lata to chciałby od razu jak najlepiej i najwięcej, ale okazało się, że tak naprawdę więcej po prostu nie potrzebujemy.

Gabinety mają po 5 m2 – owszem, mało, ale okazało się, że taka powierzchnia jest po prostu wystarczająca do komfortowej pracy. Pokoje dziecięce mają po 10 m2 i uważamy, że są w sam raz. Łazienka nie jest duża, ale spędzamy w niej tylko kilkanaście minut dziennie i dlatego ważniejszy dla nas był przestronny salon (35 m2) i spora kuchnia (12,3). W tym domu mieszkamy już 6 lat i jesteśmy z niego zadowoleni w 100%. 🙂

I jestem pewny, że gdybyśmy nie byli maksymalną ograniczeni powierzchnią zabudowy to powiększylibyśmy gabinety, pokoje dziecięce i łazienkę i dom stałby się o 30 m2 większy, a jego wybudowanie byłoby droższe o kilkadziesiąt tysięcy złotych. A jeżeli przed budową domu miałbym do dyspozycji mniej pieniędzy to rozważyłbym rezygnację z garażu – owszem, jest to wygodne, ale jednak budowa „domu dla samochodu” wynosi kilkadziesiąt tysięcy złotych.

Ciekawostka: Projekt naszego domu był tak prosty, że… dostaliśmy rabat od architekta. Aż 2000 złotych i… po zakończonej pracy nad projektem! Niewiarygodne.

I w ramach podsumowania:

Czy mój projekt jest skomplikowany – nie. Wręcz trudno o coś bardziej prostego. A przecież spokojnie mógłbym wybudować dom o dokładnie takiej samej powierzchni i o takim samym rozmieszczeniu pomieszczeń i zapłacić nawet sto tysięcy (100000) więcej! Wystarczyłoby zmienić dach na wielospadowy z dachówką ceramiczną, zdecydować się na wentylację mechaniczną, kominek, dwa balkony i lukarny i inne rozwiązania. Gdybym nie był ograniczony zapisami miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego to zapewne wybudowałbym dom o 20-30 metrów kwadratowy większy, co by mnie kosztowało kolejne kilkadziesiąt tysięcy.

A czy mój dom jest ładny i wszystkim się podoba? Pewnie nie,  ale co z tego skoro odpowiada mnie i mojej rodzinie?
Zachęcam więc wszystkich do oszczędności już na etapie projektu i do budowy domu według swoich oczekiwań! 🙂

Przeczytaj więcej o tym, w jaki sposób zaprojektować dom. Zrób pyszną kawę lub herbatę, weź kartkę, długopis i…

Projekt domu i nasze oczekiwania – na co zwracać uwagę?

Sławomir Zając

Chcesz wybudować dom i potrzebujesz pomocy?

Zostaw komentarz lub napisz: slawomir.zajac@poradnik-budowlany.com

8 Komentarze

    1. Dziękuję bardzo. 🙂 Widzę, że pracuje Pan (prowadzi?) biuro projektowe. Może coś Pan powiedzieć o błędach w projektach gotowych? Jestem w trakcie przygotowywania artykułu na ten temat.

  1. Czy wentylacje mechaniczna i rekuperację warto rozwazac jako coś co musi się zwrócić? Przy takiej wentylacji nie trzeba okien otwierać, każde pomieszczenie jest przewietrzony, dodatkowo można założyć filtry i mniej się kurzy. Nie warto dopłacać?

    1. Moje zdanie jest takie: jest to wygodne rozwiązanie, ale należy patrzeć na zakup rekuperacji tylko pod kątem zwiększenia komfortu życia. Zwrot z inwestycji jest bliżej nieokreślony i może wynieść od kilkunastu do nawet kilkudziesięciu lat. Firmy, które zajmują się instalacjami, pokazują co prawda różne obliczenia, z których niby wynika, że można zaoszczędzić nawet do 50% kosztów ogrzewania, ale te dane wprowadzają w błąd. Na przykład spotkałem się z obliczeniami, które nie uwzględniały kosztów wymiany filtrów i prądu (sic!) albo obliczenia wykonywane były dla nieocieplonego domu… Dlatego nie rozpatruję wentylacji mechanicznej z odzyskiem ciepła jako czegoś, co ma się zwrócić i nie spotkałem jeszcze firmy, która wykonałaby stosowne obliczenia wykonane na podstawie projektu domu, które pokazałyby realne oszczędności.

      A co z podwyższeniem komfortu życia? Reklamy mamią tym, że wentylacja mechaniczna to zawsze świeże powietrze z zewnątrz i brak potrzeby otwierania okien i ten argument rzeczywiście warto rozważyć. Jeżeli mieszkamy blisko miasta lub w okolicy, gdzie nie ma świeżego powietrza to jak najbardziej wentylacja mechaniczna podwyższy komfort życia i warto w to zainwestować. O ile oczywiście nas na to stać 🙂 Po prostu rozpatrujmy to jako coś, co podwyższy komfort życia, ale nie jest do życia niezbędne.

      Gdy jednak mieszkamy z „daleka od cywilizacji” to taki wydatek moim zdaniem jest po prostu zbędny. Ja mam wentylację grawitacyjną, wietrzenie i otwieranie okien wcale nie powoduje znacznych ubytków ciepła i nic się w domu nie kurzy (dlaczego by miało?). Ważne jest, aby przy takiej wentylacji mieć nawiewniki na oknach – to spowoduje, że do domu będzie napływało świeże powietrze z zewnątrz.

      Na temat wentylacji mechanicznej i rekuperacji krąży bardzo dużo mitów i niedługo napiszę długi i wyczerpujący artykuł na ten temat 🙂

      1. Są rejony w Polsce gdzie jest problem z czystością powietrza. Już nawet nie mówię o smogu ale zwykłym kurzu gdy na drugi dzień po sprzątaniu całego mieszkania juz jest delikatna warstwa. Pod tym kątem myślę o wentylacji mechanicznej+filtry. Podłogę odkurzy i pomopuje mi robot, a z mebli chciałbym ścierać kurz jak najrzadziej a nie 2 razy w tygodniu.

        1. W takim razie na pewno warto rozważyć taką inwestycję – wentylacja mechaniczna z rekuperacją powinna rozwiązać ten problem.

          Dodatkowo warto popatrzyć na temat z zupełnie innej strony. Może zamiast tej inwestycji pieniądze przeznaczyć na… sprzątaczkę? Mówię jak najbardziej poważnie. W cenie wentylacji mechanicznej mamy zapewnione sprzątanie całego mieszkania raz w tygodniu przez wiele lat. Oczywiście jest to kwestia indywidualna (nie każdy lubi, jak mu się obca osoba kręci po domu), ale zawsze warto rozważyć różne opcje.

        2. Polecam zwykły odkurzacz wodny za 500zł. Fakt, jest mniej wygodny i cięższy niż zwykły, ale zdziwisz się jak redukuje ilość kurzu w domu..

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *