Najpierw razem zamieszkaliśmy. Potem poznałem jej rodziców. Kilka miesięcy później byliśmy parą.

I tak moja współlokatorka została moją żoną 🙂 Mamy dwoje fajnych dzieciaków, Agatkę i Szymka. I całą rodziną mieszkamy blisko lasu w ładnym domu, który wybudowaliśmy kilka lat temu.

Pamiętam, jakie wątpliwości miałem przed budową. Całe życie byłem mieszczuchem! Budowa domu? To nie dla mnie!

Mimo wszystko bardzo chciałem mieć własny dom. Najpierw wykonałem najcięższą pracę i przekonałem do pomysłu moją żonę, a potem wziąłem się do uzupełniania wiedzy.

Po kilku miesiącach czytania różnych czasopism branżowych i przeglądania forów wiedziałem sporo o najnowszych technologiach, ciekawych rozwiązaniach technicznych, ale nie dowiedziałem się tylko jednego:

Jak do diaska mamy się za to wszystko zabrać!? 🙂

Całą moją „historię” opowiedziałem w pierwszym podcaście, ale najważniejsze jest to, że kupiłem dobrą działkę, a budowę domu wspominam bardzo dobrze i niewiele rzeczy zmieniłbym, gdybym budował się drugi raz. Jestem zadowolony zarówno z projektu budowlanego, dokonywanych wyborów, jak i ludzi, z którymi mieliśmy współpracować.

Czy zrobiłem coś niesamowitego? Absolutnie nie: buduje się w końcu mnóstwo ludzi i nie oznacza to, że od razu trzeba napisać o tym książkę 🙂

Książka „Jak się wybudować i nie zwariować” powstała kilka lat po budowie. A powstała dlatego, że dopiero po mojej budowie okazało się, że wszyscy (dosłownie – wszyscy!) znajomi mieli mniejsze i większe problemy podczas swoich budów. A to jakieś prace przeciągały się w nieskończoność, a to koszty budowy wzrosły tak bardzo, że pieniądze skończyły się w połowie wykończeniówki, a to wykonawcy rzucili pracę kilka dni po rozpoczęciu bo znaleźli inną, lepiej płatną… Jeden znajomy do tej pory sądzi się z wykonawcą, który wziął kilkadziesiąt tysięcy złotych na zakup materiału na ocieplenie domu i zapadł się pod ziemię. Moja budowa nie była idealna, ale uniknąłem najczęstszych i największych problemów, z którymi spotykają się budujący.

I dopiero podczas rozmów ze znajomymi dotarło do mnie, że większość z tych problemów dało się uniknąć: większość ustaleń z ekipami była robiona „na gębę”, wszyscy się spieszyli z budową więc brali te ekipy, które akurat miały wolne terminy, a nie te, które były rzetelne i profesjonalne, że współpracowali z kierownikiem budowy, którego jedyną zaletą było to, że był tani, a projekty były przygotowywane lub kupowane bez znajomości swoich potrzeb i oczekiwań. Słowem: większość osób zupełnie do budowy się nie przygotowała.

Moim zdaniem odpowiednie przygotowanie jest kluczem do tego, aby się wybudować (i nie zwariować)

Mam kilkunastoletnie doświadczenie w prowadzeniu własnych biznesów, umiem współpracować z ludźmi, umiem organizować inwestycje i to były moje atuty, które wykorzystałem przy mojej budowie. Jak się okazało – moje podejście było słuszne.

Przez jakiś czas udzielałem rad budującym znajomym, aby i oni mogli dobrze się przygotować do budowy i przejść przez nią bez nadmiernego stresu  😉 Poza tym cały czas pamiętałem, jaki sam miałem problem z odnalezieniem użytecznej wiedzy w internecie i w magazynach budowlanych i pomyślałem, że będę dzielił się swoim doświadczeniem.

I tak to się w sumie zaczęło. Nigdy nie planowałem, że będę udzielał wsparcia budującym, że napiszę książkę i będę organizował webinary oraz będę prelegentem, który opowiada, w jaki sposób usytuować dom na działce i w jaki sposób czytać plany miejscowe. Cóż, budowę mojego domu zakończyłem w 2012 i bardzo dużo się zdarzyło od tego czasu.

Być może jesteś teraz nieco zdziwiony: no jak to, dlaczego bloga budowlanego prowadzi osoba, która wybudowała tylko jeden dom?

Zgadzam się, że to może powodować pewne wątpliwości. Wyjaśniam więc, że nie jestem ekspertem budowlanym i nie uważam się za specjalistę. Umiem jednak analizować fakty, umiem określić potrzeby i oczekiwania budujących, umiem współpracować z ludźmi i wiem, w jaki sposób pomóc budującym w odpowiednim przygotowaniu się do budowy.

Na moim blogu nie znajdziecie informacji o tym, jaki konkretnie wybrać materiał budowlany, albo w jaki sposób dobrze wykonać izolację budynku – od tego są fachowcy. Zapewne zauważyłeś na blogu brak reklam i artykułów sponsorowanych. Nie ma ich i nie będzie. Uważam, że tylko dzięki temu podejściu będę mógł zachować pełny obiektywizm i uczciwie przedstawić wady i zalety każdego omawianego rozwiązania. Wysoko podniosłem sobie poprzeczkę, ale co tam 🙂

Często ostrzegam przed tym, aby nie wierzyć różnym handlowcom, reklamom i artykułom sponsorowanym, a to, z czego będzie wybudowany dom i czym będzie ogrzany zależy od lokalizacji, projektu, twoich oczekiwań i wielu innych czynników. Nie ma jednego rozwiązania, które będzie odpowiadało wszystkim. Mogę pokazać jakieś rozwiązania, ale zawsze będę uczulał na to, że decyzje dotyczące Twojej budowy powinni podejmować profesjonaliści: projektant, kierownik budowy, wykonawca.

 

Przez ostatnie lata pomogłem wielu osobom. Od kiedy blog stał się bardziej popularny, codziennie otrzymuję od Was różnego rodzaju pytania. Zrobiłem już kilkanaście analiz działek, planów miejscowych, przejrzałem kilkadziesiąt projektów, oglądałem umowy, oferty i pomagałem podjąć dobre decyzje. Nie jestem ekspertem w żadnej dziedzinie, ale mam wystarczającą wiedzę na każdy temat, aby bezboleśnie przeprowadzić was przez każdy etap budowy. Powiedzmy, że jestem zaawansowanym amatorem 🙂

A właściwie dlaczego robię wszystko na odwrót?

Widzisz – książkę „Jak się wybudować i nie zwariować” wydałem samodzielnie. Własnym kosztem. Jest ładna, cieszy oko, została wydrukowana w kolorze na dobrym papierze, a całość jest okraszona ładnymi ilustracjami przygotowanymi na zamówienie. Jest także dostępny e-book a także audiobook. Zaszalałem 🙂

Zrobiłem to, bo chciałem się podzielić swoją wiedzą i po prostu chciałem wydać książkę :). Tylko tyle. Nie pisałem wtedy bloga, a fanpage na facebooku zacząłem prowadzić tydzień po wydaniu książki. Żaden ze mnie marketingowiec 🙂 Po prostu lubię udzielać rad, a poza tym znajomi robią dziwne miny jak się dowiadują o tym, że jestem autorem książki – to jest bezcenne 😉

Gdybym miał postąpić „normalnie” to najpierw uruchomiłbym bloga, poprowadził go z 3-4 lata i dopiero wtedy napisał książkę na którą by wszyscy czekali, ale… to by nie było po mojemu.  🙂

I tak sobie myślę, że do budowy mojego domu też podszedłem na odwrót. Po prostu wybudowałem się w inny sposób niż większość ludzi. Bez chaosu i pośpiechu. Zgodnie z planem i założeniami. I bardzo dobrze na tym wyszedłem.

Tak jak dobrze wyszedłem na randkach z moją współlokatorką. Wspominałem już, że mamy dwójkę wspaniałych dzieci? 🙂

 

Jeżeli masz pytania to napisz emaila. Jeżeli masz jakiekolwiek wątpliwości – napisz emaila. Koresponduję z osobami, którym analizuję oferty wykonawców, doradzam, w jaki sposób wybrać projekt dou i rozwiązuję różne problemy na linii architekt-kierownik budowy-wykonawca. Porad udzielam (na razie) bezpłatnie:

Mój email:

slawomir.zajac@poradnik-budowlany.com

 

I oczywiście zachęcam do polubienia mojego fanpage na facebooku – już prawie 1500 fanów!

 

Pozdrawiam
Sławek Zając