19 Udostępnień

Dzisiaj sporo informacji o fotowoltaice. W 2017 roku założyłem panele o mocy 8,1 kWp dzięki którym płacę za energię elektryczną niecałe 100 złotych rocznie 🙂

W dzisiejszym podcaście opowiadam między innymi o tym:

  • Jak działają panele, w jaki sposób wygląda rozliczenie z zakładem energetycznym?
  • Co wpływa na opłacalność fotowoltaiki?
  • Jakie są wady i zalety fotowoltaiki?
  • Co oznacza kWh i kWp?
  • Jak wybrać firmę montującą panele fotowoltaiczne?
  • Jakie mamy możliwości obniżenia ceny za panele fotowoltaiczne?
  • Dlaczego nie rekomenduję na blogu firmy, która montowała u mnie panele, pomimo tego, że jestem z niej zadowolony?

Zapraszam do słuchania i czytania.

Uwaga. Podcast jest dostępny także w iTunes i Spotify. A tu RSS.

Tutaj znajdziesz kalkulator opłacalności fotowoltaiki

PS  Zależy mi na tym, aby dowiedzieć się więcej o Was i o Waszych potrzebach oraz obawach związanych z budową domu. Mam wielką prośbę o wypełnienie krótkiej ankiety (3 pytania wielokrotnego wyboru + 2 otwarte, ale nieobowiązkowe ).  Link do ankiety: https://docs.google.com/forms/d/1o0cbUC4zKPGNggHFZLGUEIsqnZ38szo48U2Dqn0hpZE

Każda odpowiedź pozwoli mi ulepszyć bloga i pisać artykuły poruszające kwestie, które Was interesują.

Ankietę umieściłem kilka dni temu na facebooku i otrzymałem już ponad 100 odpowiedzi (dziękuję!!). Ankieta jest oczywiście cały czas aktywna i cały czas zbieram informacje. Do części komentarzy odniosę się już w kolejnym podcaście.

 

A poniżej podcast i jego transkrypcja:

TRANSKRYPCJA

Dzień dobry, Sławek Zając, podcast „Jak Się Wybudować”. Dzisiaj podcast o fotowoltaice. Zapraszam do słuchania.

Dzisiaj troszeczkę inaczej poprowadzę podcast, ponieważ wyjątkowo nie napiłem się kawy. 🙂 Mam wrażenie, że w ostatnich podcastach mówiłem bardzo szybko i jak sobie czytałem transkrypcję mojego podcastu, to troszeczkę byłem zaniepokojony liczbą błędów językowych i różnych przeoczeń. Postanowiłem dzisiaj z kawy zrezygnować, trochę się uspokoić i troszeczkę ten podcast poprowadzić wolniej. I mam nadzieję, że będzie po prostu lepiej.

A dzisiaj o fotowoltaice. Chyba najczęściej czytanym artykułem na moim blogu jest artykuł o fotowoltaice, który napisałem półtora roku temu. Panele mam od października 2017 roku i sobie je chwalę. Dostałem właśnie rachunek za prąd za pierwsze półrocze 2019 roku i rachunek za prąd wynosi 46 złotych. To jest tylko opłata stała, nie płacę żadnej opłaty zmiennej za prąd. No, ale po kolei: o co chodzi, dlaczego mam fotowoltaikę i czy ją polecam. W tym podcaście będzie dużo informacji właśnie na ten temat.

Więc po pierwsze, jak działają panele fotowoltaiczne? Działają tak, że (oczywiście w wielkim skrócie), jeżeli mamy słońce, jeżeli jest widno na dworze, to panele generują prąd. Ten prąd możemy wykorzystać do różnych celów. To mogą być cele bytowe, czyli telewizor, lodówka, mikrofalówka i tak dalej. Możemy też przeznaczyć prąd oczywiście na ogrzewanie domu. Możemy na przykład podłączyć pompę ciepła, możemy mieć ogrzewanie elektryczne i dzięki temu ten koszt ogrzania domu powinien być nieco niższy.

Co się składa na nasz rachunek za prąd?

Przypuśćmy, że masz telewizor o mocy sto watów (100 W). Oznacza to, że w ciągu godziny zużyjesz sto watogodzin (100 Wh) energii elektrycznej. Aby było łatwiej, przypuśćmy, że telewizor działa dziesięć godzin, to znaczy, że w ciągu dziesięciu godzin telewizor zużyje 10 godzin razy 100 watów równa się 1000 Wh (watogodzin), czyli jedną kWh (kilowatogodzina). Jedno kilo to jest 1000, czyli 1 kWh (jedna kilowatogodzina) to właśnie 1000 Wh (watogodzin). Jedna kilowatogodzina (1 kWh) kosztuje około 55, 60 groszy, w zależności od tego skąd mamy energię elektryczną, z jakiej sieci korzystamy. Oznacza to, że dziesięć godzin działania telewizora kosztuje nas właśnie te kilkadziesiąt groszy.

Nie jest to dużo. Oczywiście, że to nie jest dużo. Natomiast telewizor działa oczywiście więcej godzin i dni w ciągu miesiąca. Mamy kilkanaście albo nawet kilkadziesiąt sprzętów elektrycznych i to tłumaczy, dlaczego płacimy co miesiąc rachunki od stu do trzystu, czterystu złotych.

I jeżeli teraz weźmiemy do ręki rachunek za prąd, mamy ten koszt kilowatogodziny rozłożony na dwie pozycje. Jest to energia czynna całodobowa i opłata przesyłowa zmienna. Ta energia czynna jest to można powiedzieć koszt po prostu tego prądu, tej energii, a opłata przesyłowa to jest koszt dostarczenia tej energii do Twojego domu. Oprócz tego na rachunku znajdziesz także pozycje jak opłata przesyłowa stała. Jest to opłata niezależna od tego ile energii wykorzystałeś w danym okresie. Jeżeli Twoja instalacja fotowoltaiczna spowoduje, że nie będziesz musiał dokupywać tego prądu od zakładu energetycznego, to na rachunku będziesz miał tylko te opłaty przesyłowe stałe, w wysokości kilku złotych i dodatkowe jeszcze są małe opłaty, jak opłaty przejściowe i opłaty abonamentowe. Zwykle nie przekraczają kilku złotych. Czyli jeżeli panele zapewnią Ci prąd w 100%, to będziesz płacił co miesiąc dosłownie kilka lub kilkanaście złotych za te opłaty stałe. W ciągu roku te koszty powinny wynosić mniej więcej sto złotych.

Panele? A może najpierw zmniejsz rachunki za prąd?

I zanim odpowiem, jak działają panele, jak wygląda rozliczenie z zakładem energetycznym, powiem, że jeżeli ktoś już ma dom i zastanawia się nad panelami, to sugeruję zastanowić się nad tym, w jaki sposób możemy już teraz zmniejszyć nasze zapotrzebowanie na prąd. Bo to łatwo tak zobaczyć nasze rachunki, że one są duże i wydaje się taką rzeczą naturalną, że okej, kupimy panele fotowoltaiczne, nasze rachunki będą małe. Ale jednak zastanowiłbym się, czy nie możemy w prostszy, szybszy sposób już teraz te rachunki ograniczyć. Przykładowo dużo urządzeń, działających w trybie stand by, pobiera tyle samo energii co wtedy, kiedy są włączone. Na przykład są wieże, które w trybie stand by pobierają tyle samo energii albo prawie tyle samo energii jak wtedy, kiedy grają. Są sprzęty sprzed kilku lub kilkunastu lat, które po prostu mają duży pobór energii, więc być może już przyszedł czas na ich wymianę, wymianę lodówki, wymianę jakiegoś innego sprzętu, który będzie raz, że nowszy, a dwa, będzie pobierał o wiele mniej energii. Być może ten zakup i tak by nas czekał w niedługim czasie. Kolejną kwestią jest kwestia wymiany żarówek na LED-owe. Ba, to może chodzić także o zmianę przyzwyczajeń. Bardzo często jest tak, że zapalamy światła w całym domu, potem chodzimy po całym domu, zamiast zgasić światła w pomieszczeniach, które nie są używane.

Zauważyłem zresztą, że osoby, które mają panele, nie oszczędzają. Też się na tym złapałem, bo myślałem, że skoro mam panele to mam tani prąd. Skoro mam tani prąd, to nie muszę oszczędzać. Mam częściej włączone światła, więc urządzenia są częściej włączone i wykorzystuję więcej tego prądu. Myślę, że na początku, kiedy jeszcze nie podjęliśmy żadnej decyzji, warto się zastanowić, czy jesteśmy w stanie w jakiś sposób ograniczyć zużycie prądu już teraz, zmieniając przyzwyczajenia czy też zmieniając sprzęty na inne lub właśnie wyłączając sprzęty na noc.

Rozliczenia z zakładem energetycznym

Okej, sprawdziłeś to wszystko, wiesz, że potrzebujesz paneli, pytanie, co dalej. Zerkasz na swój rachunek za prąd, widzisz tam, że w ciągu miesiąca zużywasz 500 kWh energii elektrycznej. Pytanie jest następujące, czy jeżeli będziesz miał panele, które w ciągu miesiąca wygenerują 500 kWh, to czy wyjdziesz na zero?

Niestety nie.

Sprawa nie jest taka prosta i jest to związane z tym, że panele produkują prąd tylko w ciągu dnia, kiedy jest słońce i kiedy jest widno. Natomiast Ty zużywasz prąd w ciągu dnia, a także w ciągu nocy, kiedy panele nie działają. Gdybyś miał akumulatory gromadzące energię pozyskaną przez panele, które w ciągu nocy ją wykorzystasz, to rzeczywiście byłbyś na zero. Problem jest taki, że takie akumulatory są jeszcze po prostu przeokropnie drogie i zakup ich nie jest opłacalny.

W związku z tym robi to się inaczej.

Aby ta energia nie została zmarnowana, zdaje się nadwyżkę do zakładu energetycznego, a potem się ją „odkupuje” z pewną stratą. Dlaczego to jest tak zrobione? Przypuśćmy, że w ciągu dnia Twoje panele wygenerują 10 kWh energii elektrycznej, ale Ty w ciągu dnia wykorzystasz tylko 4. To oznacza, że ta różnica, czyli 6 kWh, tak naprawdę byłaby zmarnowana. Aby ją przechować, oddaje się tę nadwyżkę do zakładu energetycznego. Zakład energetyczny ponosi pewne opłaty związane choćby nawet z przesyłem tej energii, w związku z tym on musi ją, tą energię, oddać, gdy będziesz jej potrzebował, ale zabierze  20% tej nadwyżki (lub 30%, o czym za chwilę)

Czyli jeszcze raz, panele wygenerowały 10 kWh. Wykorzystałeś w ciągu dnia 4 kWh. Nadwyżka to 6 kWh. Zakład energetyczny bierze tę nadwyżkę na siebie i oddaje Ci 80%  tej nadwyżki, jeżeli tylko będziesz jej potrzebował. Tę nadwyżkę możesz wykorzystać aż w ciągu 12 miesięcy od jej wystąpienia i to jest bardzo wygodne, bo nie musisz mieć akumulatorów, nie musisz mieć instalacji u siebie, tylko jest umowa między Tobą a zakładem energetycznym. Dodam, że to rozliczenie 80/20 dotyczy tylko instalacji do 10 kWp. Przy instalacjach większych, powyżej 10 kWp, to rozliczenie wygląda tak, że zakład energetyczny pobiera 30% tej energii, czyli oddaje Ci 70%. I niestety jeżeli tej nadwyżki nie wykorzystasz w ciągu tych dwunastu miesięcy, to ona przepada. Nie ma możliwości sprzedania energii elektrycznej. Kiedyś były takie przepisy. Chyba obowiązywały przez parę miesięcy. Teraz one nie funkcjonują. Osoba prywatna nie może sprzedać energii, nie może dostać za nią pieniędzy. Jedyne co może, może użyć energii, który wygenerują panele, tylko na własne potrzeby.

Co wpływa na opłacalność fotowoltaiki?

I już teraz widać, że na to, jaką instalację potrzebujesz, wpływa wiele czynników. To może być kwestia tego jakie masz teraz rachunki za prąd, ale także zależy to od Twojego trybu życia. Bo przykładowo, jeżeli pracujesz w domu, używasz w ciągu dnia pralki, zmywarek i to zużycie dzienne prądu jest większe, to prawdopodobnie potrzebujesz nieco mniejszej instalacji. Jeżeli jednak pracujecie poza domem, wracacie późnym wieczorem, to zużycie dzienne jest mniejsze, potrzebujecie więcej prądu późno wieczorem, więc potrzebujecie tej instalacji trochę większej. I nawet taka rzecz, jak tryb Waszego życia, wpływa właśnie na opłacalność tej fotowoltaiki.

Co jeszcze wpływa na opłacalność fotowoltaiki?

Po pierwsze, uzysk. Chodzi o to, że to ile panele wygenerują prądu w ciągu jakiegoś tam okresu, spada z czasem. Im dłużej masz panele, tym mniej generują prądu. Przyjmuje się, że w ciągu dwudziestu lat ten uzysk spadnie o kilkanaście, dwadzieścia procent i są nawet firmy, które gwarantują, że uzysk nie spadnie poniżej pewnego progu, co jest fajne oczywiście. Z drugiej strony trzeba sobie zdawać sprawę, że za dwadzieścia lat firmy, która Ci sprzedała panele, już może po prostu nie być. Więc po prostu warto to przewidzieć już na samym początku i uwzględnić to, biorąc tę instalację nawet troszkę większą, żeby po tych piętnastu, dwudziestu, dwudziestu pięciu latach dalej panele nasze zapotrzebowanie na prąd pokrywały w stu procentach.

Drugą kwestią, która wpływa na opłacalność fotowoltaiki, jest cena prądu. Tutaj są różne opinie. Większość osób twierdzi, że ceny prądu będą rosły jeszcze bardziej i tak naprawdę trzeba inwestować w fotowoltaikę już teraz, bo zaraz ceny prądu będą bardzo wysokie. Ale prawda jest taka, że nigdy nie wiadomo. Na blogu znajdziesz kalkulator opłacalności fotowoltaiki, w którym uwzględniłem także spadek uzysku i wzrost ceny prądu. I każdy może sobie we własnym zakresie wstawić wartość, która mu odpowiada, bo tak naprawdę to o ile wzrośnie cena prądu to jest po prostu zgadywanie.

Gdy myślałem o tym, jaką instalację zamontować, nie patrzyłem za bardzo na to, jak ceny prądu pójdą do góry. Przyjąłem bodajże, że ta cena prądu będzie się zmieniała o jeden, dwa procent w ciągu roku. Wyszedłem z założenia, że jeżeli cena prądu pójdzie ostro do góry, to tym lepiej dla mnie, bo podjąłem lepszą decyzję i tyle. Natomiast wybierając instalację fotowoltaiczną, bardziej patrzyłem na to, jak my działamy, jak żyjemy z żoną, czyli że wykorzystujemy tej energii dużo w ciągu dnia, mniej w ciągu nocy, a także zwróciłem uwagę na to, że nasza dwójka dzieci rośnie. W tej chwili Szymek ma trzy lata, Agata ma pięć, więc ich potrzeby związane z elektrycznością są dosyć niewielkie, ale za chwilkę zaczną się suszarki, komputery. Podejrzewam, że za kilkanaście lat także będzie ekspres do kawy działał trochę częściej niż teraz. 🙂 To wszystko wpłynie na to, że nasze zapotrzebowanie na energię elektryczną będzie rosło, a zależy mi na tym, żeby za te kilkanaście lat dalej mieć rachunki za prąd bliskie zera.

Na to ile panele wygenerują prądu wpływa także, a może nawet przede wszystkim, lokalizacja, ponieważ im jesteśmy bliżej równika, im bardziej na południe, tym jest większe nasłonecznienie, a panele generują więcej energii. Bardzo ważny jest kąt dachu, w zależności od kąta dachu panele generują mniej lub więcej energii. Bardzo ważne jest także usytuowanie paneli względem stron świata. Przyjmuje się, że strona południowa jest najbardziej efektywna, najlepsza, ale prawda jest taka, że to trochę zależy od tego, po której stronie kraju jesteś. To nie musi być kierunek ściśle południowy, ale z pewnym odchyleniem na wschód lub zachód. Jeżeli masz dom na osi wschód – zachód, czyli masz na przykład dach dwuspadowy i panele byłyby na dwóch połaciach dachu, to efektywność paneli byłaby prawdopodobnie nieco niższa, ale tylko nieco niższa. I związane jest to z tym, że one będą działały przez dłuższy czas w ciągu dnia. Panele, które będziesz miał na połaci wschodniej, zaczną szybciej działać od paneli położonych na połaci południowej, więc już od samego rana już panele generują prąd, następnie słońce przechodzi od wschodu na południe i kończy drogę na zachodzie, kiedy jeszcze te panele po stronie zachodniej do samego wieczora jeszcze ten prąd generują. Każda sytuacja wymaga indywidualnego podejścia.

I teraz małe podsumowanie. Panele fotowoltaiczne generują prąd. Aby generowany był prąd, potrzebujesz światła słonecznego, co nie oznacza, że musi być bezchmurny, piękny dzień. Mogą być chmury, oby było jasno. Tak naprawdę nawet jeżeli mamy najcieplejsze dni w roku, mamy super dzień i słońce po prostu daje nam popalić, to panele wcale nie działają z maksymalną efektywnością. Ponieważ im wyższa temperatura, tym panele działają trochę mniej sprawnie i paradoksalnie te najlepsze, bardziej słoneczne dni wcale nie są najlepsze, jeżeli chodzi o korzyść właśnie z fotowoltaiki.

Nie mylmy paneli fotowoltaicznych z solarami, ponieważ solary służą tylko do podgrzewania wody, a nie służą do generowania prądu. Panele fotowoltaiczne wygenerują prąd i ten prąd możemy wykorzystać do podgrzewania ciepłej wody użytkowej, jak najbardziej, ale solary podgrzewają wodę i tylko ją. Nic więcej nam nie zrobią. No i co jeszcze? Na opłacalność fotowoltaiki wpływa wiele czynników. To jest nasz tryb dzienny, to jak żyjemy, wpływa lokalizacja, wpływa kąt nachylenia dachu, to wpływa usytuowanie budynków względem stron świata. Na to, ile energii wytworzą panele fotowoltaiczne wpływa także zaciemnienie. Jeżeli jest gdzieś obok jakieś drzewo, które rzuca cień na Twój budynek, lub nawet jest komin, który będzie rzucał cień na parę paneli fotowoltaicznych, to też może spowodować, że panele będą działały gorzej lub nawet wcale. Może być tak, że masz rząd paneli na dachu, ale wystarczy, że tylko na jeden z paneli pada cień i wtedy wszystkie panele są wyłączane. Także więc to zaciemnienie jest ekstremalnie ważne, ponieważ możesz mieć dach dosyć duży, ale przez to, że masz jakieś kominy lub pada właśnie na dach cień, może się spowodować, że uzysk z tych paneli będzie tak niski, że po prostu ich montaż będzie nieopłacalny.

To, co panele wygenerują w ciągu dnia, możesz wykorzystać na bieżąco. To, co nie zostanie wykorzystane, idzie do zakładu energetycznego i możesz to „ odkupić” z dwudziestoprocentową stratą w ciągu dwunastu miesięcy od wystąpienia tej nadwyżki.

Jakie są wady i zalety fotowoltaiki?

Zacznę od moich obaw, bo co do samej technologii, ja wiem, że ona działa, ona się sprawdza już od wielu, wielu lat. Wiem, że pokutuję pewne mity na temat fotowoltaiki typu, że „w Polsce nie ma tyle słońca, żeby to było opłacalne”. To jest mit. W Niemczech są podobne warunki i instalacje rosną jak grzyby po deszczu. W Polsce jest instalacji już coraz więcej. I to nie jest tak, że mamy gorsze warunki niż gdzie indziej. W Polsce panele generują wystarczająco tyle prądu, aby ta instalacja była dla nas opłacalna. Czas zwrotu instalacji oczywiście zależy od wszystkich czynników, o których mówiłem wcześniej. Można przyjąć, że średnio jeżeli pominiemy kwestię dofinansowań, czas zwrotu wynosi od 7 do 12 lat. U mnie, jak sobie to liczyłem, wyniesie to około ośmiu.

Moje największe obawy były związane z tym, że nie wiadomo, co naszym kochanym rządzącym wpadnie do głowy. W tej chwili przepisy zabraniają mi sprzedaży energii elektrycznej. Nie mogę za nią dostawać pieniędzy. Mogę za to oddawać nadwyżkę do zakładu energetycznego i potem dostaję ją z jakąś tam małą stratą. No, ale no na to pozwalają przepisy. Ale może ktoś kiedyś wpadnie na pomysł, że tych przepisów nie będzie i nie będzie możliwości odzyskiwania tej nadwyżki? W takim przypadku nadwyżka po prostu albo nam, no pójdzie z dymem, albo będziemy musieli kupić drogie akumulatory. Oby tylko ten prąd gdzieś trzymać. I chyba to jest moja główna obawa, że mam panele, wszystko jest w porządku, teraz jest okej, ale co będzie w przyszłości? Mimo wszystko nie jest jakaś duża obawa, bo jak widzimy, cały świat zmierza ku energii odnawialnej, więc myślę, że taka decyzja jakiejkolwiek partii byłaby troszeczkę strzałem w kolano, z drugiej strony wiemy, że nie takie decyzje były podejmowane przez rządzących 🙂 Więc to nie jest jakaś obawa, która powoduje, że się boję czegokolwiek, ale jakby lojalnie uświadamiam, że taka możliwość być może kiedyś zaistnieje.

Co jeszcze?

Najpierw opowiem trochę o całej instalacji. To, co widzimy (np. na dachu), to są panele fotowoltaiczne i one generują prąd stały. Urządzenia w domu wykorzystują prąd przemienny i teraz, aby ten prąd stały zamienić na przemienny potrzebujesz inwertera lub falownika, który to zrobi. Jest to urządzenie elektroniczne, które jak każde urządzenie, może się zepsuć. Koszt takiego falownika to kilka tysięcy złotych. Naprawa może być tańsza lub droższa, w zależności od uszkodzenia, które nastąpi. Oczywiście to urządzenie może działać bez przerwy przez kolejne kilkadziesiąt lat, a może się zepsuć po kilku latach, jak każde urządzenie. Ważne jest to, że warto wziąć to pod uwagę, licząc koszty inwestycji, bo o ile same panele fotowoltaiczne na razie się nie psują i nie znam żadnego przypadku, żeby ktoś miał uszkodzone panele, panele fotowoltaiczne nawet wytrzymują gradobicie, natomiast sam falownik, inwerter to jest urządzenie, które może się zepsuć, więc warto założyć, że na przykład w ciągu kilkunastu lat zapłacimy za jego naprawę na przykład dwa czy trzy tysiące złotych. Warto to wziąć pod uwagę.

Poza tym nie wiem, czy panele mają jakieś wady. No oczywiście przydałoby się, żeby były tańsze, ale na dużo rzeczy mógłbym narzekać, że są za drogie. Z takich rzeczy, o których słyszę, to panele nie wymagają odśnieżania. Nie spotkałem się jeszcze z sytuacją, że ktoś musiał je odśnieżać, bo zwykle kąt dachu i jakby sama budowa paneli powoduje, że śnieg się po prostu ześlizguje po tej instalacji. Nie trzeba paneli myć. To znaczy niektórzy polecają rzeczywiście użyć raz na jakiś czas po prostu umyć, nie wiem, czy myjką, czy będzie bezpiecznie. Szczerze mówiąc, nigdy nie drążyłem tematu. Natomiast zauważyłem, że po prostu jak pada deszcz, to ten brud po prostu spływa i ja przynajmniej nie zauważyłem jeszcze, żeby uzysk z paneli jakoś spadł. Przyznaję, że panele mam dosyć krótko, ale temat akurat podrążyłem i rozmawiałem z kilkoma osobami, które mają panele po kilka lat. Nawet znalazłem dwie osoby, które robiły sobie statystyki w Excelu, i one także uważają, że w ich przypadku mycie paneli mija się z celem. Nie zauważyły żadnej różnicy z czasem oprócz spadku uzysku. Tak więc ja nie myję, nie znam nikogo, kto by mył panele. Wiem, że kilka osób poleca mycie paneli. No tak to wygląda.

Zapomniałem powiedzieć o co chodzi z tymi kWP (kilowatopikiem). Pewnie natknąłeś się na informację, że niektóre panele mają na przykład moc 5,0 kWp. Kilowatopik jest to moc, to jest maksymalna moc, taka moc szczytowa i właściwie się ją stosuje po to, żeby porównać panele różnych firm. To, że panele mają na przykład 5,0 kWp nie oznacza, że… właściwie nic nie oznacza. To nie mówi ile Ty energii z tych paneli wydobędziesz, ponieważ to zależy od lokalizacji, usytuowania budynku względem stron świata, a także kąta nachylenia dachu, zacienienia i innych czynników. Przyjmuje się orientacyjnie, że z takiej instalacji 5,0 kWp w ciągu roku powinno się uzyskać mniej więcej 4000-5000 kWh. W ciągu roku. 1 kWp  to jest mniej więcej od 900 do 1000 kWh w ciągu roku. Średnio przyjmuje się, że z 1 kWp średnio w Polsce uzysk wynosi 950 kWh w ciągu roku. Ile dokładnie? Tak jak mówię, to wszystko wymaga obliczeń. Zwracam na to uwagę, ponieważ no cóż, panele są drogie. Firm oferujących panele jest dużo i część z nich chce po prostu sprzedać, zainkasować pieniądze i cześć.

Jak wybrać firmę montującą panele fotowoltaiczne?

W związku z tym przekonają Cię do wszystkiego, obyś tylko podjął decyzję. Zdarzają się firmy, które oferują panele o jakiejś tam mocy, mówią Ci, że pokryją Twoje zapotrzebowanie na prąd w stu procentach. W Twojej lokalizacji ten uzysk może być jednak niższy, kąt dachu masz inny, masz inny tryb życia, nagle się okazuje, że po iluś tam miesiącach od instalacji panele działają, ale musisz jeszcze zapłacić tysiąc złotych za półrocze zakładowi energetycznemu, ponieważ Twoje panele nie wygenerowały wystarczającej ilości prądu.

To istotne jest, żeby po pierwsze, zadać firmie dużo pytań i upewnić się, zmusić ich, żeby przedstawili obliczenia, dlaczego taka instalacja, a nie inna i dlaczego ona właśnie spowoduje, że będziesz miał rachunki bliskie zera. Po drugie, domagaj się, żeby na umowie były jakieś informacje związane z gwarancjami, tak po prostu. Jeżeli firma obiecuje, że panele w ciągu roku średnio tyle a tyle wygenerują prądu, zapiszcie to w umowie i zapiszcie warunek co, jeżeli tak nie będzie. Nie dajmy sobie tutaj wchodzić nieuczciwym firmom na głowę.

Z firmami mam jednak dosyć złe doświadczenia. No zobaczcie, podcast trwa już prawie pół godziny, mój artykuł o fotowoltaice jest bardzo długi i jego przeczytanie zabierze pewnie drugie tyle. Aby z Tobą ktoś usiadł i poświęcił ten swój czas i wszystko dobrze policzył, to wymaga to, podejrzewam z dwóch, trzech godzin i owszem, są firmy, które rzeczywiście poświęcą tyle Tobie czasu, ale może jedna na dziesięć, może jedna na osiem. Większość firm co robi? Dzwoni do Ciebie albo spotyka się z Tobą u Ciebie w domu, prosi o pokazanie rachunków za energię elektryczną. Ten specjalista czyta rachunek, mówi, że w ciągu roku masz tutaj takie zużycie za prąd, w związku z tym on proponuje takie panele. W tym momencie powinniście wskazać drzwi i powiedzieć niech pan już do nas nigdy nie wraca. Szacowanie na podstawie tego, jaka instalacja będzie Wam potrzebna, tylko właśnie na podstawie Waszych rachunków za prąd to jest błąd. To jest bardzo częsty błąd i typowy błąd w większości firm, które oferują fotowoltaikę. I nie można tak robić. Osoba, która proponuje Ci instalację, musi koniecznie znać dokładną lokalizację i ją uwzględnić w obliczeniach, musi wiedzieć, jak dokładnie jest usytuowany dom względem stron świata. Dokładnie! Nie wystarczy tylko określić, że dom jest skierowany na południe. Ma znaczenie, czy jest kilka, kilkanaście procent na zachód czy na wschód. Są kalkulatory zresztą dostępne także dla zwykłych użytkowników, które to pozwalają obliczyć, więc tym bardziej, jeżeli firma tego nie uwzględnia, to znaczy, że chce Ci sprzedać produkt, a nie zależy jej na tym, abyś był zadowolony.

(Przykładowy kalkulator: http://re.jrc.ec.europa.eu/pvgis/apps4/pvest.php?lang=en&map=%20europe Trzeba wybrać lokalizację na mapie, wpisać moc instalacji w kWp, nachylenie oraz orientację dachu oraz przy „mounting position” wybrać „building intergrated”)

Musisz wziąć pod uwagę kąt nachylenia dachu, sprawdzić, czy jest zaciemnienie. Są firmy, które potrafią wejść do domu, poprosić o kawę, poprosić o rachunek za prąd, handlowiec nawija makaron na uszy, pokazując jakieś tabelki, twierdzi, że prąd będzie za darmo i będzie cudownie. I nawet nikt nie zauważa, że w miejscu, w którym mają być panele, po prostu pada cień i ta instalacja po prostu nawet nie jest możliwa do założenia w tym miejscu. Tak więc uważajmy na to. Mam serdecznego kolegę, który jest bardzo, ale to bardzo dokładny i naprawdę sporo już też przeszedł, szukając firmy, która rzeczywiście odpowie mu dobrze na jego pytania. On się bardzo dobrze przygotował do rozmów z firmami i okazało się, że tylko jedna firma, tylko pracownicy jednej firmy usiedli i mieli wiedzę większą od niego. W większości firm pracowali po prostu zwykli handlowcy, których wiedza ograniczała się do zwykłych formułek, które usłyszeli na szkoleniu. Wiedzieli coś na temat działania paneli fotowoltaicznych i tego, jak wygląda rozliczenie z zakładem energetycznym, ale wiedzieli znacznie mniej od mojego znajomego.

Uważamy także na to, że dużo firm oferuje z założenia panele o mocy 10 kWp, wychodząc z założenia, że większa instalacja powoduje, że rozliczenie z zakładem energetycznym jest już mniej korzystne. Tak jak mówiłem, jeżeli mamy panele do mocy 10 kWp, rozliczenie wygląda 20/80, czyli odkupujemy tą nadwyżkę z 20% stratą. Jeżeli mamy panele o mocy większej niż 10 kWp, już wtedy odkupujemy nadwyżkę ze stratą 30%. Firmy więc zakładają, że te 10 kWp  jest po prostu najlepszą dla Ciebie ofertą, nie znając Twoich potrzeb. Jest najlepszą, ale pewnie dla nich, bo mają wtedy po prostu najlepszy zysk. Handlowiec mówi, że będziemy mieli zerowe rachunki za prąd i że proponuje taką instalację, a nie większą i odczuwamy, że doradca o nas dba. A handlowiec po prostu używa takich argumentów, żeby Cię przekonać do zakupu, ale to może nie mieć nic wspólnego z tym, czy takich paneli potrzebujesz, bo być może panele o mocy 9 kWp albo panele o jeszcze mniejszej mocy, ale w inny sposób rozłożone na dachu, mogą spowodować także to, że będą Twoje rachunki bliskie zera, więc po co przepłacać. Panele o mocy 1 kWp kosztują kilka tysięcy złotych, więc nie płaćmy za coś, czego nie potrzebujemy.

Przyznam, że zwróciłem się kiedyś z pytaniem do firmy, która zakładała u mnie panele, z pewną propozycją współpracy, ponieważ po napisaniu mojego artykułu o panelach, sporo osób pytało mnie o to, jakie, z jakiej firmy korzystałem. Ja bez oporów przekazywałem kontakty, jednocześnie pisząc na co należy zwrócić uwagę i co mi się nie podobało ze współpracy z tą firmą. Ogólnie oceniam współpracę bardzo pozytywnie i pomyślałem sobie, że kurczę, tak daję kontakty, może coś jednak warto by z tego mieć. 🙂 Dlaczego mam dawać zarabiać firmie, a sam nie mieć z tego pieniędzy? Więc porozmawiałem z nimi kilka razy, nawet ustaliliśmy pewne szczegóły współpracy, ale w międzyczasie odezwało się parę do mnie niezadowolonych osób. Nie byli niezadowoleni z samej instalacji fotowoltaicznej, bo jednak klienci tej firmy są zadowoleni z samej instalacji, ale odezwali się do mnie znajomi, którzy byli niezadowoleni po pierwszej rozmowie z pracownikiem tej firmy. Okazywało się, że po prostu, że firma jest dosyć duża i są w niej oczywiście pracownicy, którzy znają się na rzeczy, ale są też osoby świeżo co przeszkolone, handlowcy tak naprawdę, którzy nie do końca wiedzą, co mówią, a mówią wszystko, aby tylko przekonać nas do zakupu paneli. Niestety ich wiedza techniczna jest zerowa i świadomość tego, jak działają panele jest bardzo niska.

W pewnym momencie napisałem wprost do tej firmy, że jednak szanuję, rozumiem i bardzo chętnie zresztą będę polecał ich dalej, bo jestem zadowolonym klientem, ale nigdy nie odważę się publicznie ich zarekomendować, ponieważ nie chciałbym, żeby ktokolwiek po mojej rekomendacji trafił w ręce jakiegoś właśnie handlowca, który mu naopowiada dyrdymałów i ktoś kupi niepotrzebnie instalację na przykład przewymiarowaną. I kto będzie winny? No w sumie ja będę winny, tak? 🙂  Zależy mi na tym, żeby każdy był zadowolony, więc opowiadam o tym, żeby uświadomić, że nawet jeżeli firma ma dobre recenzje, dobre referencje i jest chwalona na rynku, to dalej my musimy jednak coś wiedzieć o tych panelach, musimy wiedzieć chociaż mniej więcej, jak one działają, aby przygotować się dobrze do rozmowy z doradcą.

(Dodam, że to była jedyna podjęta przeze mnie próba nawiązania współpracy z jakąkolwiek firmą. Upewniłem się tylko, że rekomendowanie jakiejkolwiek firmy nie ma w moim przypadku sensu. Wolę przekazywać uniwersalne wskazówki oraz pokazywać w jaki sposób wybrać odpowiednią firmę i na co zwracać uwagę podczas analizowania ofert)

Wśród firm są różne firmy, są firmy, które oferują panele o wiele taniej i o wiele drożej. Zwykle z czymś to się jednak wiąże. Ja wiem, że niektórzy prześmiewczo mówią, że na przykład panele są z Chin, dlatego są tańsze, a prawda jest taka, że produkt z Chin może być takiej samej, a nawet wyższej jakości niż produkt produkowany na przykład w Europie, więc na to bym nie patrzył. Natomiast patrzyłbym na inne rzeczy. Jakiego typu jest sprzęt, na ile jest gwarancja na ten sprzęt, jakie są koszty dodatkowe? To może być jakiś serwis, jakaś przedłużona gwarancja, jakieś koszty związane z kredytem, bo być może koszt paneli będzie niski, ale będziesz zobowiązany do ponoszenia corocznych kosztów serwisowych i te koszty wcale nie muszą być niskie.

Upewnij się, jak porównujesz oferty paru firm, upewnij się, że mówimy o tej samej kwocie do zapłaty, czyli kwocie brutto, bo może być tak, że jedna firma pokazuje Ci kwotę brutto już z VAT-em, a druga, nęci Cię niską kwotą, ale tego VAT-u nie uwzględniła. Upewnij się, jak wygląda u nich spadek uzysku na tych panelach i czy w umowie jest jakaś gwarancja z tym związana. U mnie w umowie jest tak, że po dwudziestu latach, jeżeli ten uzysk spadnie poniżej pewnych oczekiwań, to wtedy mam jakieś rozwiązanie. To może być na przykład dodanie jakiegoś dodatkowego panelu lub jego wymiana.

Ogólnie to jest też taka rada uniwersalna. Jeżeli cokolwiek kiedykolwiek Ci ktoś zaproponuje, zaoferuje czy też zagwarantuje, to niech to wskaże w umowie, niech on to zapisze i pokaże Ci, gdzie ten zapis jest. Nie może być tak, że ktokolwiek Ci coś obiecuje, a potem tego w umowie nie będzie, ponieważ jeżeli coś się kiedyś stanie, to wszyscy się tego wyprą. Pracownik już może nie pracować w danej firmie, a skoro w umowie tego nie ma, nie ma na piśmie, to nie istnieje. W związku z tym, jeżeli masz jakąkolwiek gwarancję, jeżeli ktoś Ci mówi, że z tych paneli na pewno będziesz miał taki uzysk, a nie inny, wpisz to do umowy. Jeżeli ktoś Ci gwarantuje, że na przykład po pięciu latach, jeżeli zepsuje się inwerter, to oni to na pewno wezmą do naprawy i gwarantują, że w ciągu dwóch dni już ten inwerter do Ciebie wróci, to świetnie, cieszymy się, wpiszmy to do umowy. Zapewnij sobie po prostu bezpieczeństwo.

Poza tym dobrze zadać pytanie o serwis, a mianowicie, jeżeli coś się zepsuje, to jak firma do tego podchodzi. Mój dobry znajomy miał taką sytuację, że handlowiec nie chciał mu powiedzieć o serwisie. Powiedział mu, że cytuję, „panele się generalnie nie psują”. No, a jak mój znajomy chciał uściślić pytanie, i spytał, kiedy przyjedzie ktoś do naprawy,  jeżeli się jednak zepsują, to handlowiec mu odpowiedział, że „takie rzeczy się nie zdarzają”. A na pytanie, jaki jest czas oczekiwania, handlowiec powiedział, że „nie ma takiej potrzeby”. Ręce opadają.

Warto także zadawać pytanie, kto montuje panele, czy to jest pracownik firmy, pracownicy firmy, czy to są jakieś osoby zatrudnione z zewnątrz. To nie ma wpływu na jakość pracy, ale możesz dzięki temu lepiej dowiedzieć się czy rozmawiasz z osobą, która wie o czym mówi.

I jeszcze jedna, uniwersalna wskazówka. Nigdy nie podpisuj umowy na pierwszym spotkaniu. Zawsze poproś o umowę do wglądu. Przeczytaj ją na spokojnie, zastanów się, poszukaj dziury w całym, przeczytaj dokładnie umowę od deski do deski, upewnij się, że wszystko jest w porządku, upewnij się, że wszystko jest do niej wpisane według ustaleń. I pamiętaj, że umowy mogą być zmieniane. I to nie jest tak, że firma ma jeden wzór i on musi zostać. Absolutnie nie. Zawsze masz możliwość i masz prawo do tego, żeby w umowie były zawarte dodatkowe szczegóły, więc po prostu walcz o swoje.

I jeszcze kilka słów na temat tego, jak robią te dobre firmy od fotowoltaiki. Jednym z powodów, dlaczego nie polecam publicznie firmy, które u mnie montowała panele, jest to, że ja byłem do  rozmowy z handlowcem dobrze przygotowany. I ja właściwie przed rozmową z doradcą byłem już świadomy tego, jak to wszystko działa i jaką instalacje potrzebuję. Już wiedziałem, jakie są zalety i wady fotowoltaiki, chciałem się spotkać, dowiedzieć się czegoś więcej, otrzymać ofertę i tyle. I co prawda już minęło półtora roku, natomiast jestem prawie przekonany, że jeżeli chodzi o kwestie rozliczeń z zakładem energetycznym, to doradca to przemilczał podczas spotkania. Nie uwzględnił tego, że nadwyżka z paneli wraca do mnie właśnie z pewną stratą, więc to, co on mi mówił, było ogólnie poprawne, ale w kilku kwestiach po prostu miałem większą wiedzę.

I tak jakby dla porównania, jak to może wyglądać, wrócę do mojego znajomego, bo to jest osoba, z którą pracowałem siedem lat, właściwie biurko w biurko, ma bardzo podobny charakter do mnie, jest bardzo dokładny.I ona skorzystała z usług firmy, która po pierwsze, spędzili razem dwie albo trzy godziny, rozmawiając po prostu o szczegółach życia, w których godzinach jesteś w domu, czy ktoś pracuje, po prostu wypytali o wszystko to, co jest ważne. Następnie dostosowali tę ofertę do tego konkretnego budynku, czyli uwzględnili to wszystko, o czym mówiłem, usytuowanie budynku, kąt padania słońca, stopień nachylenia dachu. Uwzględniła wszystkie elementy, które wpływają na opłacalność, czyli spadek uzysku, rozliczenie z zakładem energetycznym. Dali namiar, sami dali namiar do klienta, który ma ten sam układ dachu, bo mój znajomy ma układ dachu wschód – zachód, więc firma przekazała kontakt do klienta, który ma panele właśnie od nich w tej samej konfiguracji. No i przede wszystkim odpowiadali konkretnie na zadawane pytanie. Każde pytanie wiązało się z konkretną odpowiedzią. I to była ta różnica między rozmową z osobą, z firmą, która rzeczywiście wie, bo realizuje takie inwestycje, bo wiedzą, jak to działa, a rozmową z firmą, gdzie no przychodzi do Ciebie jakiś handlowiec, no i coś mówi. No i szukajmy firmy, która jest po prostu lepsza. Jeżeli firma rzeczywiście podejdzie do tego uczciwie, uwzględni te wszystkie czynniki, o których mówię, to zaproponuje Ci na przykład instalację większą albo droższą od innej firmy. I mogłoby się wydawać, że jest to oferta niekorzystna, ale chyba o to chodzi, żeby wziąć instalację, która jest poparta obliczeniami, rzeczywiście będziesz miał wtedy rachunki za prąd bliskie zera, niż wierzyć w obietnice innej firmy. Co  z tego, że ich oferta jest lepsza, tańsza, skoro kupisz taniej panele, a potem będziesz musiał dokupywać co kilka miesięcy prąd z zakładu energetycznego. Tak więc, trzeba być czujnym.

Co, jeżeli dopiero planujesz budowę domu?

Jeżeli planujesz budowę domu, to temat jest trudny. To znaczy, że po pierwsze, nie znasz jeszcze Twoich przyszłych rachunków za prąd. One zwykle są wyższe niż te, które masz teraz, ponieważ mieszkając w domu, masz po prostu większe zapotrzebowanie na energię, więc to jest po prostu wielka niewiadoma. Druga rzecz: ile będzie kosztowało Cię ogrzewanie domu, w jaki sposób chcesz ogrzać ten dom, jak chcesz przygotować ciepłą wodę użytkową. To są parametry, które można policzyć i próbuję, szczerze mówiąc, zrobić jakiś kalkulator, który to będzie uwzględniał, ale temat jest ciężki.

Proponuję o tych rzeczach porozmawiać z projektantem po prostu, czy też na etapie projektu indywidualnego, czy też podczas adaptacji projektu. Da się to policzyć, ale jest to trudne i dalej w jakiś sposób jest to element losowości, ponieważ nie wiesz, jakie będziesz miał sprzęty w domu i jakie będziesz miał zapotrzebowanie na energię. To, co proponuję, jeżeli chciałbyś mieć panele fotowoltaiczne, to wybuduj dom, który umożliwi ich instalację, czyli musisz mieć na tyle dużo miejsca na dachu, aby można było je umiejscowić. No i to miejsce na dachu powinno być po tej stronie, która będzie korzystna, jeżeli chodzi o uzysk. Jeżeli będziesz miał panele po stronie północnej, to ten uzysk będzie oczywiście minimalny, nawet nie wiem, czy nie bliski zeru. Tak więc proponuję, mimo wszystko, albo projektant, a jeżeli nie, to pomyśleć o panelach rok, dwa po przeprowadzce i wtedy mamy już konkretne liczby, wiemy ile płacimy za ogrzewanie, wiemy, co i jak, i wtedy dobrać konkretną instalację.

I naprawdę na koniec, bo już czuję, że kawy mi brakuje 🙂 Jakie mamy możliwości obniżenia ceny za panele fotowoltaiczne?

Odliczenia i dofinansowania

Bo mamy takie dwie. Pierwsza jest to wprowadzona w tym roku możliwość odliczenia od podatku, od naszego dochodu rocznego, właśnie części związanej z zakupem, montażem paneli fotowoltaicznych. Mamy już możliwość odliczenia, po prostu obniżenia tego zakupu o 18% – warto skorzystać.

Druga rzecz jest związana z dofinansowaniami. I tutaj warto się trochę bardziej pokręcić, zapytać się w gminie, jakie są możliwości, dowiedzieć się, co i jak. Ja chciałem mieć dofinansowanie, ale się nie doczekałem i w sumie chyba nie żałuję. Związane jest to z tym, że skoro ja wybieram instalację, wybieram firmę, to jestem odpowiedzialny za tą decyzję i wybieram mądrze. Mam nad tym kontrolę po prostu. Jeżeli mamy dofinansowanie, nie mamy wpływu właściwie na nic. To gmina wybiera firmę podczas przetargu i nie wiemy, jakie będziemy mieli panele, jaki będziemy mieli falownik, nie wiemy, jakie będą warunki, jaka będzie umowa. Jesteśmy trochę skazani na to, co dostaniemy. I szczerze mówiąc, to mi się nie podoba. Z drugiej strony jakby dofinansowanie było na przykład 90%, to bym nawet nie narzekał, więc warto się dowiedzieć, jakie są dofinansowania. Ale bądźmy ostrożni, bo różnie z nimi bywa. Może się okazać, że dofinansowania są, owszem, procentowo wyglądają, że są bardzo duże, ale końcowa kwota wcale nie będzie jakaś niska. I ja byłem ostatnio w szoku, bo dowiedziałem się, że pewien znajomy kupił panele fotowoltaiczne bodajże rok wcześniej niż ja i kupił je z dofinansowaniem, i kupił je drożej niż ja bez dofinansowania. Takie to było dofinansowanie. Po prostu ktoś, no zobaczył, że jest dofinansowanie i nie sprawdził w ogóle, jakie są ceny rynkowe. Więc bądźmy czujni, ponieważ nie ma znaczenia, jaka jest wartość dofinansowania. Gdzieś kiedyś mówiłem albo pisałem, że jeżeli mamy jakiś rabat, to on nie ma znaczenia. Nie jest ważne, że dostaniemy 20% lub 80% rabatu. Ważne jest to, ile zapłacimy na samym końcu. Więc nie patrzmy na wysokość dofinansowania, tylko patrzmy na to ile zapłacimy na końcu. I szczerze mówiąc, jeżeli różnica paneli fotowoltaicznych z dofinansowaniem a bez dofinansowania będzie dosyć nieznaczna, różniła się na przykład o kilka tysięcy złotych, to ja bym na dofinansowanie w ogóle nie patrzył, tylko wybrał sam firmę, odliczył sobie jeszcze od podatku te osiemnaście procent i podjął po prostu dobrą decyzję.

Zakończenie

Życzę Wam samych dobrych decyzji, a ja naprawdę lecę po kawę, bo dla mnie to jest coś bardzo nietypowego, że przez tyle czasu kawy nie piłem. 🙂 Jestem bardzo ciekawy, jak wypadnie transkrypcja, bo przyznam się, że jeden podcast nagrywam mniej więcej dwie godziny, bo to jest nagranie, poprawki, kolejne jakieś tam nagrania, natomiast potem zlecam transkrypcję, dostaję transkrypcję i jak czytam to, co mówiłem, to zgrzytają mi zęby i potem poprawiam. No i poprawiam czasami dwa razy dłużej niż prowadzę podcast. I wygląda to tak, że podcast prowadzę dwie godziny, a potem poprawiam transkrypcję cztery godziny. 🙂 Więc mam nadzieję, że teraz, skoro kawy nie piłem, to jednak ta transkrypcja była lepsza i w ogóle, że mnie się lepiej słuchało. No i będę mógł tylko jakieś symboliczne zmiany nanieść w tekście. No więc to tak się przyznałem, a teraz życzę Wam miłego dnia i do usłyszenia w kolejnym podcaście. 🙂

Obejrzyj także film, w którym omawiam dużo rzeczy związanych z fotowoltaiką i pokazuję, w jaki sposób używać mojego kalkulatora:

Pozdrawiam, Sławek Zając

19 Udostępnień