Recenzja książki „Sekrety tworzenia murowanych domów bez błędów”

Kupiłem książkę „Sekrety tworzenia murowanych domów bez błędów” Jerzego Bogdana Zembrowskiego głównie po to, aby zaspokoić swoją ciekawość i uzupełnić swoją wiedzę związaną z fizyką budowli.

Książka okazała się dla mnie źródłem nieocenionej wiedzy i dla osób, które chcą po prostu dowiedzieć się więcej o prawidłowym projektowaniu i budowaniu domów murowanych lub planują wybudować dom samodzielnie, książka jest moim zdaniem wręcz pozycją obowiązkową. Także projektanci, wykonawcy czy też kierownicy budów znajdą tutaj wiele przydatnej wiedzy chociaż… zdania są podzielone. O wszystkich wątpliwościach będę jeszcze pisał w dalszej części tekstu.

 

Mój blog jednak odwiedzają głównie osoby, które chcą wybudować wymarzony dom angażując do tego wykonawców. Czy z czystym sumieniem mógłbym polecić tę pozycję takiej osobie? W końcu książka Pana Zembrowskiego jest reklamowana między innymi jako lektura dla inwestorów. Czego od tej książki może oczekiwać inwestor i czy znajdzie w niej przydatne informacje?

Szczerze mówiąc odpowiedź na to nie jest wcale prosta. Z uwagi na moje wątpliwości, wysoką cenę książki i brak recenzji, postanowiłem napisać więcej na jej temat i zrecenzować tę pozycję właśnie z punktu widzenia osoby, która chce wybudować swój dom i szuka w tym zakresie jakiejkolwiek pomocy. Nie z punktu wykonawcy, architekta czy kierownika budowy, ale „zwykłego, szarego człowieka”. Mam nadzieję, że dzięki temu pomogę dokonać właściwej decyzji w sprawie jej zakupu.

PS Z uwagi na to, że Pan Jerzy Zembrowski budzi pewne kontrowersje podzieliłem ten artykuł na dwie części. W pierwszej (najdłuższej) części skoncentruję się tylko na samej publikacji, natomiast w drugiej części odniosę do wypowiedzi autora w internecie, „agresywnej” reklamie oraz pewnym mitom, które narosły wokół tej pozycji.

Recenzja książki „Sekrety tworzenia murowanych domów bez błędów” Jerzego Bogdana Zembrowskiego

Książka ma 496 stron i jest wydrukowana w kolorze na dobrym papierze. Korekta i redakcja właściwie bezbłędna (znalazłem tylko kilka literówek, co jak na tak dużą publikację jest rewelacyjnym wynikiem), druk wyraźny, zdjęcia i grafiki wysokiej jakości. Całość sprawia solidne wrażenie i po prostu cieszy oko. Książka też swoje waży – cóż, nikt nie obiecywał, że to będzie lekka lektura 🙂

Książka składa się z dwóch części:

Część 1. Projektowanie i budowa domów.

Pierwsze dwa rozdziały (1.1 i 1.2) są przeznaczone ściśle dla inwestorów. Pan Jerzy Zembrowski pokazuje, że najważniejszym elementem podczas budowy domu jest projekt oraz informuje, jak powinien wyglądać nowoczesny model tworzenia domów.

Na kolejnych stronach jest zawarta garść porad: mowa jest o tym, aby ostrożnie podchodzić do gotowych projektów, aby dobrze oszacować swoje możliwości finansowe i aby uważać na pozorne oszczędności podczas budowy (szukanie tańszych zamienników materiałów budowlanych, budowa niezgodna z projektem, szukanie informacji na forach internetowych zamiast korzystanie z usług ekspertów itp.). Zwraca też uwagę na to, że należy przed budową domu odpowiedzieć sobie na kilka pytań – na jakim typie domu nam zależy, czy chcemy garaż na dwa auta na jedno, czy dom z piwnicą, czy bez i tym podobne. Ta część jest przeznaczona rzeczywiście dla inwestorów – niestety zajmuje tylko 18 stron (w tym kilka stron zdjęć), a temat przygotowania do budowy został potraktowany dość pobieżnie, co nieco kłóci się z pozostałą, bardzo szczegółową zawartością książki.

Kolejne strony w części pierwszej zawierają już konkretne porady dla projektantów i wykonawców:

 1) Optymalizacja projektu budynku pod kątem kosztów budowy domu i jego użytkowania (rozdziały 1.3 – 1.9)

Autor zwraca uwagę na to, jak ważna jest rola projektanta i w jak wysokim stopniu decyzje podejmowane na etapie projektu wpływają na koszt budowy domu i jego użytkowanie.

Przykładowo: dobór materiału i ocieplenia na ściany powinien być obliczony do konkretnego projektu i lokalizacji budowy, a nie robiony na oko. Najprostszy przykład: różnica między styropianem 10 cm a 20 cm da znaczne większe oszczędności przy ogrzewaniu domu niż zmiana styropianu z 20 na 30 cm. Mógłbym powiedzieć, że to są rzeczy oczywiste, ale:

– Architekci nie zawsze wykonują stosowne obliczenia. Projekty gotowe są często przewymiarowane, a architekt adaptujący zwykle takich obliczeń nie wykonuje – dostosowuje tylko dom do oczekiwań inwestora i do miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego czy też warunków zabudowy. Z projektami indywidualnymi jest lepiej, ale jeżeli wybieramy architekta kierując się tylko najniższą ceną to zapewne takich obliczeń też nie wykona (bo to kosztuje).

– Wykonawcy i/lub kierownicy budów podczas prac często sugerują różne rozwiązania. Na przykład mówią, aby dać 10 cm styropianu więcej bo „tak się teraz buduje”. Takie „dobre rady” nie poparte żadnymi obliczeniami mogą narazić inwestora na niepotrzebne wydatki.

– Inwestorzy z własnej woli zmieniają materiał budowlany (bo tańszy) lub zwiększają/zmniejszają grubość termoizolacji (ocieplenia) bez konsultacji z projektantem. I jasne, że dzięki temu można jednorazowo zaoszczędzić np. kilka tysięcy złotych na materiale, ale może to się odbić wyższymi rachunkami za ogrzewanie.

Ale optymalizacja dotyczy nie tylko termoizolacji ścian. Ważny jest chociażby wybór kształtu budynku (im bardziej zwarta budowa tym koszt użytkowania domu będzie niższy), wybór systemów grzewczych i wentylacyjnych, dobór termoizolacji (ocieplenia) fundamentów, podłóg, dachów, dobór wentylacji,  i inne. Te decyzje należy podjąć na etapie projektu i te rzeczy są omawiane w tych rozdziałach.

2) Pokazanie kilku ważnych zagadnień projektowo-wykonawczych. (rozdziały 1.9 – 1.12)

 Autor m.in. pokazuje jak ważny jest prawidłowy dobór i wykonanie hydroizolacji, drenażu opaskowego (i wskazuje na to, że drenaż w wielu sytuacjach jest po prostu zbędny), umieszcza szczegółowe rysunki niektórych rozwiązań oraz zajmuje się zagadnieniami typowo wykonawczymi. Innymi słowy pokazuje jak prawidłowo wykonać niektóre prace, aby uniknąć problemów i nie być zmuszonym w przyszłości do kosztownych napraw.

Te rozdziały są przeznaczone raczej dla projektantów i wykonawców, ale dla mnie to właśnie rozdział o hydroizolacji okazał się być najbardziej wartościowym w całej książce. Było dla mnie jasne, że brak lub nieumiejętne wykonanie hydroizolacji może skutkować pojawieniem się pleśni, zagrzybienia lub innych problemów, ale przyznaję, że nigdy wcześniej nie zastanawiałem się nad tym jak łatwo wilgoć może wtargnąć do domu i jak łatwo o zaniedbania na tym etapie budowy.

Jakie można wyciągnąć wnioski z pierwszej części książki?

 Część pierwsza jest przeznaczona głównie dla projektantów i wykonawców i zawiera sporo dużo rysunków, wzorów, tablic. Całość jest jednak opisana przyjaznym językiem i inwestor znajdzie tu dla siebie także sporo cennych informacji. Są one nieco „porozsiewane” po wszystkich rozdziałach i brakuje zgrabnego podsumowania skierowanego właśnie do inwestorów.

 Myślę, że książka w świetny sposób uświadamia, jak ważny jest projekt budowlany i jak ważna jest budowa domu zgodnego z projektem i sztuką budowlaną. Wydaje mi się, że rola architekta jest trochę niedoceniana, a przecież to właśnie dobry i przemyślany projekt jest postawą do tego, aby się wybudować bez zbędnego stresu. Ba, widziałem niejednokrotnie narzekania na architektów na zbyt wysokie ceny („za narysowanie piwnicy chciał 1000 złotych!”) więc dobrze się dowiedzieć, że wykonanie profesjonalnego projektu budowlanego jest skomplikowane, co przekłada się wprost na cenę realizacji. Wybór kiepskiego architekta jest po prostu ryzykowne – zdarza się przeszacowanie ilości potrzebnego zbrojenia, niewłaściwe projektowanie hydroizolacji lub niewłaściwy dobór materiałów budowlanych.

Wydaje mi się, że za dużo osób, które buduje domu nie docenia wagi projektu budowlanego. Dużo inwestorów wprowadza mniejsze i większe zmiany podczas budowy bez konsultacji z architektem, bez żadnych obliczeń lub „na oko” i na „wydaje mi się, że to powinno się zwrócić”.  Pójdę dalej: moim zdaniem my, inwestorzy, nie powinniśmy bez konsultacji podejmować większości decyzji na budowie ponieważ mówiąc wprost NIE JESTEŚMY OD TEGO. Po to współpracujemy z ekspertami: architektem, wykonawcą, kierownikiem budowy, aby oni służyli swoim doświadczeniem i dobrymi radami i aby to na nich spoczywała odpowiedzialność związana z kwestiami technicznymi. Jeżeli więc mamy wątpliwości dotyczące projektu – wracamy do architekta, a jeżeli mamy wątpliwości dotyczące wykonania – pytamy kierownika budowy.

Część 1 zawiera więc sporo przydatnych i cennych rad. Mam jednak kilka uwag:

– Brakuje zdjęć. Jest tylko kilka zdjęć pokazujących efekty źle wykonanych prac (np. grzyb), a nie ma żadnego pokazującego błędy podczas prac (jakże wartościowe byłoby pokazanie źle wykonanej hydroizolacji!). Brakuje także zdjęć pokazujących prace, które zostały wykonane prawidłowo. Ogólnie w książce najwięcej zdjęć dotyczy różnych typów domów, oczek wodnych, tarasów więc rzeczy tak naprawdę nieistotnych i chyba niepotrzebnych (czy ktokolwiek kupujący taką książkę naprawdę nie wie, jak wygląda warsztat lub dom z wbudowanym garażem?). Dziwi to tym bardziej, że na stronie na bdb.com i na grupie „domy bez błędów” na facebooku Pan Jerzy Zembrowski umieszcza bardzo dużo zdjęć zrobionych podczas wykonywania różnych prac. Oceniam jednak w tym miejscu samą książkę, w której tych zdjęć mi po prostu brakuje. Być może autor chciał uniknąć pokazywania konkretnych rozwiązań?

– Trochę brakuje mi informacji, co powinien zawierać wzorcowy projekt budowlany. Jest kilka zdawkowych informacji na ten temat, ale o wiele więcej dowiedziałem się chociażby z wymienionej grupy na facebooku.

– Brakuje jakiekolwiek słowniczka wyjaśniającego co trudniejsze terminy. Zaznaczę jednak, że większość terminów została zgrabnie i prostym językiem wytłumaczona w treści.

– Brakuje podsumowania najczęściej popełnianych błędów. Uważam, że kilkustronicowe podsumowanie najwięcej dałoby do myślenia 🙂

Część 2. Podstawy fizyki budowli.

 Druga połowa książki (część druga zaczyna się na 259 stronie) opisuje przeróżne zagadnienia: straty ciepła i ruch ciepła przez przegrody budowlane, ruch wilgoci przez przegrody budowlane, korozję materiałów budowlanych, destrukcję materiałów przez lód, skurcz przy wysychaniu materiałów, pęcznienie materiałów, spalanie paliw, warunki cieplne pomieszczeń zimą i wiele innych.

Dużo teorii, wzorów, tabel i cóż, ta część na pewno nie jest przeznaczona dla inwestora. Jak zresztą pisze sam autor we wstępie ta część zawiera podstawy fizyki budowli na poziomie inżynierskim (dla dociekliwych lub żądnych uzupełnienia wiedzy). I zgadzam się z tym – jeżeli ktoś chce „po prostu” wybudować dom to ta wiedza na nic mu się nie przyda. Tę wiedzę za to powinni mieć w jednym palcu osoby, z którymi będziemy współpracować 🙂

CZY POLECAM TĘ KSIĄŻKĘ?

Na początku pisałem o tym, że nie jestem pewny czy mógłbym tę książkę polecić osobie, która chce wybudować swój dom i szuka pomocy w tym zakresie.

Waham się z dwóch przyczyn:

– Połowa książki (cała część druga) nie jest przeznaczona dla inwestorów. To nie jest zarzut w kierunku książki bo o tym autor lojalnie uprzedza, ale warto wiedzieć, że tylko pierwsza część (a właściwie obszerne jej fragmenty) zawierają wiedzę przydatną inwestorowi.

– Inwestor nie powinien być od wszystkiego. Czy rolą inwestora jest dokształcanie się w zakresie budowy domów? I to wymaga dłuższego wyjaśnienia:

Budowa domu trwa co najmniej kilkanaście miesięcy podczas których można popełnić błąd na każdym etapie. Błędy mogą wynikać ze złego projektu, niedbałego wykonania, niedostatecznej kontroli, pośpiechu lub wielu innych czynników. Ograniczmy się do samej budowy: niektóre błędy mogą być widoczne na pierwszy rzut oka – a to okno jest na nisko, a to ściana została przesunięta, a to parapety zostały zamontowane w złą stronę. Widziałem już sporo (włącznie z przesunięciem budynku o cały metr), ale tego typu błędy w miarę łatwo jest wychwycić każdej osobie, która ma dobre oko, miarkę, poziomicę i projekt w ręku. Mimo to na prawie każdej budowie zdarzają się takie „oczywiste” błędy i sam niejednokrotnie zachęcałem do tego, aby samodzielnie sprawdzać poprawność wykonywania prac.

A co z innym rodzajów błędów, tzn. takich, których nie widać na pierwszy rzut oka i tych, których wyłapanie wymaga czasem wieloletniego doświadczenia? Podczas budowy domu można wykonać nieprawidłową hydroizolację, nieprawidłowe ocieplenie (termoizolację), można nieprawidłowo wykonać taras i schody zewnętrzne, co może spowodować odpadanie płytek i tak dalej, i tak dalej. Skutki tego typu błędów mogą ujawnić się za kilka, kilkanaście lat lub… nie ujawnić się w ogóle. O części niedoróbek nawet nie będziemy mieli pojęcia, np. przepłacając co roku za ogrzewanie domu.

I tu jest kłopot. Czy rolą inwestora jest znać się na wszystkim? Czy inwestor w ogóle jest w stanie zdobyć taką wiedzę?

Czy jeżeli oddaję auto do mechanika to mówię mu, co jest do zrobienia? Uważam, że inwestor jest osobą, która powinna swoją energię wykorzystać na wybór działki, precyzowanie swoich oczekiwań względem nowego miejsca zamieszkania, zdobywanie funduszy oraz dobieranie odpowiednich współpracowników. Inwestor jest więc od organizacji i od podejmowania wielu decyzji. Inwestor powinien skoncentrować się na tym, aby samemu nie popełniać błędów – nie podejmować pochopnych decyzji, kontrolować wydatki, podpisywać umowy z wykonawcami i tak dalej. To wszystko zabiera mnóstwo czasu i energii. Ważniejsze (zaznaczam: moim zdaniem!) jest umiejętne dobranie wykonawców, zawarcie umowy gwarantującej bezpieczeństwo obu stronom niż wchodzenie w szczegóły realizacji i dokształcanie się z zakresu fizyki budowli, projektowania i wykonawstwie. Szczególnie, że dokształcać się z tych tematów trzeba by było latami…

Mówiąc wprost – nie muszę znać się na usłudze, którą zamawiam. Jeżeli chcę oddać samochód do naprawy to koncentruję się na szukaniu dobrego mechanika, a nie kładę nacisk na poznaniu zasady działania auta. Jeżeli ktoś mi dał umowę do podpisania, której nie rozumiem to idę z tym do prawnika, a nie otwieram kodeks i studiuję przepisy (lub rzecz jasna odmawiam złożenia podpisu :)) A jeżeli buduję dom to koncentruję się na szukaniu odpowiednich ludzi, a nie uczę się, jak prawidłowo stawiać ściany. Nie potrzebujesz więc tej książki przy dobrym projektancie i kierowniku budowy, a książka nie przyda ci się na nic, jeżeli zaczniesz współpracę z nieodpowiednimi osobami. To jednak nie jest zarzut kierowany w kierunku książki (ponieważ moim zdaniem jest warta każdej złotówki, którą na nią wydałem) – po prostu oceniam jej przydatność dla pewnej grupy odbiorów.

Zaznaczam, że to jest tylko moje zdanie. Widziałem kilka opinii inwestorów, którzy byli zadowoleni z zakupu książki ponieważ ułatwiła im podjęcie współpracy z odpowiednimi osobami lub spowodowała zakończenie współpracy z niekompetentnym architektem lub wykonawcą. Tym niemniej uważam, że są inne i chyba lepsze sposoby na wybranie rzetelnego wykonawcy: sprawdzenie referencji, kontakt z zadowolonymi klientami, obejrzenie wykonanych projektów lub prac itp. Mam zamiar niedługo na blogu konkretne opisać to, w jaki sposób podjąć współpracę z rzetelnym architektem i kierownikiem budowy bo chyba brakuje takich materiałów w sieci. 🙂

PODSUMOWANIE

Czy książka jest zatem przydatna inwestorowi? Jeżeli planujesz kontrolować wykonywane prace i chcesz dowiedzieć się więcej o prawidłowym projektowaniu i budowaniu domów murowanych to zdecydowanie TAK.  Książka jest pozycją obowiązkową i szczerze mówiąc cena nie powinna mieć żadnego znaczenia. Wiem, że wysoka cena za książkę jest psychiczną barierą (378 złotych), ale jest to naprawdę kropla w morzu wydatków, które cię czekają. Patrzyłbym raczej na korzyści, które ta książka przyniesie, a te są nieocenione.

Poza tym nawet o mojej książce – wielokrotnie tańszej – słyszałem opinie, że chcę za nią o wiele za dużo jak na 160 stron 😉 Książka przyda się także osobom z zacięciem technicznym bo pozwala uświadomić wiele rzeczy i osobom, które są po prostu ciekawe wielu rzeczy dotyczących budowy domy. A jeżeli przystąpiłeś już do budowy i nie jesteś pewny swojego projektu, nie do końca ufasz w kompetencje kierownika budowy i masz zastrzeżenia do wykonywanych prac to ta książka będzie także dla Ciebie.

Jeżeli jednak szukasz lektury, która ma ci pomóc w organizowaniu budowy i nie zamierzasz wchodzić w kompetencje projektanta, wykonawcy i kierownika budowy to ta książka moim zdaniem ci się NIE przyda. Treści przeznaczonych ściśle dla inwestorów jest w sumie niewiele, a najważniejszy wniosek, który wyciągniesz po przeczytaniu lektury jest taki, że absolutnie najważniejszą rzeczą, którą możesz zrobić, aby zminimalizować błędy podczas budowy to zatrudnienie doświadczonego projektanta, doświadczonego kierownika budowy i wykonywanie prac zgodnie z projektem i sztuką budowlaną.

 

WYJAŚNIENIA DOTYCZĄCE KSIĄŻKI I WYPOWIEDZI AUTORA

W związku z tym, że ku mojemu zdziwieniu postać Pana Jerzego Zembrowskiego i jego grupa na facebooku „Domy bez błędów” budzi niemałe kontrowersje, a sposób reklamy i cena książki budzi wiele emocji to jeszcze kilka zdań na ten temat. Zauważyłem niestety, że najwięcej komentarzy krytykujących książkę pochodzi od osób, które książki nawet nie miało w ręku. Po kolei:

Po pierwsze: Zgadzam się, że niektóre opinie Pana Jerzego Zembrowskiego wyrażane na np. facebooku są kontrowersyjne. Rozmawiałem z wykonawcami i architektami na temat kilku jego wypowiedzi (np. dotyczących przepisów budowlanych, konstrukcji i roli architekta) i niektóre sprawy nie są tak jednoznaczne, jakby chciał to widzieć autor. Sama książka jest jednak napisana przyjaznym i wyważonym językiem, a autor stara się unikać narzucania swoich opinii i jest po prostu profesjonalną publikacją.

Po drugie:  w cenie książki jest kilka bonusów, z których szczególnie jeden (dostęp do całej bazy pytań i odpowiedzi na bdb.com.pl) uzasadnia w pełni jej wysoką cenę. Nie piszę jednak o bonusach ponieważ… nic o nich nie ma na stronie z której można zamówić książkę. Część informacji jest po prostu rozsianych na facebooku i przez to o jednym bonusie dowiedziałem się dopiero 2 tygodnie po zakupie (sic!)

Edycja (16.05) – na stronie już są odpowiednie informacje o bonusach dla kupujących.

Po trzecie: autor w żadnym miejscu nie narzuca konkretnych rozwiązań. Rozeszła się np. opinia o tym, że autor jest przeciwko wentylacji mechanicznej i według niego wyłącznie wentylacja grawitacyjna będzie spełniała swoją rolę. Nie jest to prawdą: autor po prostu pokazuje wady i zalety wentylacji mechanicznej i rekuperacji i pokazuje, że nie zawsze warto taką instalację wykonywać. Ba, dopiero z jego wypowiedzi w internecie dowiedziałem się, że osobiście stawia na tak zwaną wentylację hybrydową. Autor nie sugeruje też (w książce) użycia konkretnych materiałów. Ogólnie cała książka jest wolna od jakichkolwiek reklam produktów a nawet więcej – Pan Jerzy Zembrowski zwraca także uwagę na wszechobecny marketing i w wielu miejscach pokazuje, że nie warto brać tego, co jest modne, bez policzenia czy zakup będzie opłacalny/wartościowy.

Po czwarte: Spotkałem się z zarzutami, że Pan Jerzy Zembrowski nie uznaje kompromisów i że według niego jedyną możliwością budowy domu bez błędów jest zastosowanie drogich rozwiązań i ścisłe trzymanie się rozwiązań, które proponuje. Bez odstępstw od reguły. Po zapoznaniu się z opiniami Pana Zembrowskiego o tym, że nie spotkał jeszcze projektu bez błędów, że duża liczba kierowników budów powinna stracić uprawnienia, a większość projektantów wykonuje projekty budowlane bez podstawowej wiedzy o fizyce budowli, a wręcz czasem niezgodnie z polskim prawem i ja odniosłem na początku wrażenie, że ktoś tu chyba ostro przesadza – w końcu domy się budują, stoją od wielu lat i nic się złego nie dzieje. Wrażenie potęguje fakt, że na grupie „Domy bez błędów” czasami panuje niemiła atmosfera – zdarza się usuwanie postów, niemiłe odpowiedzi moderatorów („pani jest tutaj kilka miesięcy i niczego się Pani nie nauczyła!”), a Pan Jerzy czasami trochę za bardzo brnie w krytykę projektantów i inwestorów. Ja jednak zdecydowałem się na zakup książki ponieważ znałem wcześniej Bazę Doradztwa Budowlanego BDB więc byłem przekonany o fachowej wiedzy autora, ale gdybym najpierw trafił na forum to… zapewne książki bym nie kupił bo i mi te rzeczy przeszkadzają. Rozumiem więc doskonale obawy osób, które chcą kupić książkę.

Jednak po dłuższym pobycie na grupie „Domy bez błędów” zmieniłem zdanie – forum zawiera sporo cennej wiedzy technicznej, której trudno szukać w innych miejscach w sieci. Moderatorzy – chociaż czasami przesadzają – to dbają o porządek i dzięki temu grupa trzyma wysoki poziom. A Pan Jerzy Zembrowski udziela wielu bezcennych rad, które wyśmienicie uzupełniają książkę. Co więcej – Pan Jerzy na bieżąco wyjaśnia wszystkie wątpliwości dotyczące książki i za to ogromny plus.

A jeżeli chodzi o samo podejście do budowy, nie uznawanie kompromisów i trzymanie się wielu zasad, brak odstępstw, wykonywanie obliczeń, odpowiednia kontrola, stosowanie drogich rozwiązań itp. to uważam, że ocena takiego podejścia zależy od tego, jak sami dbamy o bezpieczeństwo. Można przecież wybudować dom bez trzymania się wielu zasad (przecież większość budynków tak właśnie powstaje) i nic złego się nie dzieje. Nie słychać jakoś o katastrofach budowlanych, znajomi nie opowiadają o grzybach w domu, nie słychać narzekań, że ktoś przepłaca za ogrzewanie – po co więc to wszystko?

Pozwolę sobie na małą dygresję. Nikt nie mówił, że to będzie typowa recenzja książki 🙂

DYGRESJA: BUDOWA DOMU A KOMPROMISY

To wszystko po to, aby po prostu dmuchać na zimne. Bo nigdy nic nie wiadomo i każde odstępstwo od zasad większa szansę na to, że „coś” się wydarzy.

Dam przykład, który to dobrze zobrazuje.

– Czy jesteś osobą, która nie zapina pasów w samochodzie? Mam znajomego, który uważa, że jeździ bezpiecznie i na pewno nic mu się nigdy nie stanie. Ja dbam o swoje bezpieczeństwo i wymagam zapisania pasów przez wszystkich pasażerów (podczas wypadku niezapięty pasażer może mi przetrącić kark!). Jeżeli więc nie zapinasz pasów, które mogą ci uratować życie, to nie przyda ci się także książka, która zadba o Twój dom.

Ale to dopiero początek – każdy z nas ma inną granicę bezpieczeństwa.

– Czy przewieziesz małe dziecko (3 lata) samochodem trzymając je na kolanach? Większość osób powie, że nigdy i w żadnej sytuacji. A jednak zdarzają się osoby przewożące tak dzieci bo „to tylko 300 metrów” i „nic się nie stanie”. A jak wiemy (chociażby z telewizji) takie wypadki się zdarzają.

– A może posadzisz dziecko na podwyższeniu i zapniesz je pasami? To zwiększy bezpieczeństwo dziecka, prawda?

– A może dziecko będziesz przewoził wyłącznie w foteliku w kierunku jazdy? To najczęściej spotykane rozwiązanie. Czy jednak to wystarczy?

– A może jednak w foteliku skierowanym tyłem do kierunku jazdy? Takie fotele są znacznie bardziej bezpieczne i ja taki posiadam… a jednak z kim bym nie rozmawiał to pyta: „A po co ci taki drogi fotelik, tylko niepotrzebnie zabiera miejsce ” i „nie ma co przesadzać„. 🙁

– A może jednak bezpieczeństwo stawiasz tak bardzo na pierwszym miejscu, że nie dajesz podczas jazdy dzieciom nic do jedzenia i picia (ryzyko zadławienia!) i nic do zabawy (w przypadku wypadku wszystkie przedmioty stają się pociskami więc nie przewozisz luzem nawet wody do picia). Trzymanie się tych zasad przecież faktycznie podnosi bezpieczeństwo, a jednak większość osób uważa, że takie dbanie o bezpieczeństwo to już przesada. Że to już nie jest przezorność tylko absurd. A kto ma rację? Przecież wszystkie rzeczy, które wymieniłem rzeczywiście podwyższają bezpieczeństwo i to relatywnie małym kosztem!

Pan Jerzy Zembrowski jest osobą, która w swoim samochodzie trzymałaby się wszystkich wymienionych zasad… i wielu więcej. 🙂 I bardzo dobrze – w końcu jego zadaniem jest pokazanie w jaki sposób wybudować dom bez błędów, a nie wskazywanie inwestorowi, z których rozwiązań warto skorzystać, a z których nie. I owszem, można z pewnych rozwiązań zrezygnować, wykonać je mniej starannie czy w inny sposób, ale po prostu przez to nieco bardziej ryzykujemy, że coś się może wydarzyć. To nie jest jednak rolą autora książki.

 

Mam nadzieję, że udało mi się w tym artykule rzetelnie i bezstronnie ocenić książkę: „Sekrety tworzenia murowanych domów bez błędów”. Jeżeli jesteś na moim blogu po raz pierwszyzachęcam serdecznie to zapoznania się ze spisem treści.

Poruszam na blogu wiele kwestii dotyczących budowy – od wyboru działki, projektu, po wybór wykonawców i załatwianie formalności. Zachęcam także do zapoznania się z moją książką. Co prawda jest to pozycja o wiele skromniejsza od „Sekretów…”, ale też porusza zupełnie inne tematy. Opisuję w niej w jaki sposób wybudować do i nie zwariować. A osiągnąć można to dzięki dobremu przygotowaniu do budowy i starannemu dobieraniu wykonawców.