14 Udostępnień

 

Dzisiaj temat okołobudowlany, ale bardzo ważny. Opowiadam o tym, jak powinniśmy się przygotować do budowy. I nie mówię o projektach, formalnościach, dokumentach i kredytach, ale… o nas.

Jeżeli na co dzień jesteśmy mało asertywni, nerwowi, naiwni, niezdecydowani i niezorganizowani, to budowa będzie bardzo, bardzo trudna.

W odcinku opowiadam o tym, dlaczego tak ważna jest praca nad swoim charakterem i podaję kilka pomysłów na to, w jaki sposób poznać swoje silne i słabsze strony.

Ps Czuję się coraz pewniej w podcastach więc postanowiłem nieco urozmaicić ten podcast wstawkami muzycznymi 🙂

 

Poniżej link do nagrania oraz transkrypcja.

Uwaga. Podcast jest dostępny także w iTunes i Spotify. A tu RSS.

 

TRANSKRYPCJA

Przygotowanie do budowy kojarzy się z jakimiś formalnościami. Być może myślicie, że będę mówił o tym, jak wybrać projekt, jak zacząć szukać działki. Te rzeczy są oczywiście ważne i albo je poruszałem, albo będę poruszał na blogu. Ale jest rzecz ważniejsza.

Chcę dzisiaj opowiedzieć o tym, jacy to my powinniśmy być, jak my powinniśmy się mentalnie przygotować do budowy. Moim zdaniem do każdej inwestycji, którą w życiu prowadzimy, a budowa domu jest jak najbardziej inwestycją, powinniśmy się dobrze przygotować i dobrze się do niej nastawić. I właśnie o tym dzisiaj będzie.

Wymienię kilkanaście cech charakteru, które powinien mieć albo dobrze by było, gdyby miał każdy inwestor, i kilka cech, które nie powinien mieć. Zaznaczam, że budują się najczęściej dwie osoby, partner i partnerka i dobrze byłoby, aby inwestorzy, jako zespół, posiadali wymienione przeze mnie cechy charakteru. Jeżeli buduje się małżeństwo, jakaś para, to dobrze, aby każda z osób miała jakiś przydział obowiązków. Na przykład jeżeli ktoś jest zorganizowany, to niech szuka ekip budowlanych, umawia, dba o wszystko. Natomiast druga osoba może mieć pomysły związane z wykończeniem wnętrz i szukaniem ciekawych elementów wyposażenia.

Dobrze jest, żeby podzielić się obowiązkami na samym początku, bo łatwo o coś takiego, że budową zajmuje się tylko jedna osoba, a druga osoba na przykład zajmuje się dziećmi albo pracą zawodową, ale nie uczestniczy aktywnie w budowie domu.  Przez pewien taki podział może działać, ale potem może się urodzić pewna frustracja. Osoba, która zajmuje się cały czas budową, dba o wykonawców, negocjuje, kupuje materiały zaczyna się frustrować, zabiera jej to dużo czasu i czuje, że nie jest do końca doceniana. A druga osoba, ta, która nie uczestniczy w budowie domu, może mieć takie poczucie, że mało się dzieje. Pojawiają się pytania: „Dlaczego ty tyle czasu spędzasz na tej budowie, przecież kurczę, już to powinno być dawno zrobione!”. I to może powodować pewne spięcia, jakieś nieporozumienia, niepotrzebne kłótnie, niesnaski. Niestety tak to może wyglądać. Kiedyś się natknąłem na statystyki, że chyba trzydzieści procent małżeństw rozpada się podczas budowy domu. To trochę przykra wiadomość.

Chciałbym, żebyście tego uniknęli. Taki podział obowiązków jest fajny i skuteczny, i dobrze jest, żeby każda osoba robiła to, co umie i to, co lubi robić. Myślę, że to jest ważne.

Co jest jeszcze istotne?

Warto sobie uświadomić, że budowa domu nie jest najważniejsza na świecie. Oczywiście, że budowa domu prawdopodobnie wywróci wasze życie na kilka lat, ale po budowie domu znowu będzie spokój, znowu będzie dobrze. Więc nie angażujmy się na sto procent w budowę domu, bo stracimy czas i stracimy siły. A o to chodzi, żeby jednak ta budowa cieszyła.

Jakie cechy charakteru przydają się na budowie?

Pierwsza rzecz, to asertywność. Warto być asertywnym podczas budowy, ponieważ jeżeli nie jesteśmy asertywni, to nagle każdy projektant, kierownik budowy, wykonawcy mogą nam bardzo łatwo narzucić swoje zdanie. I jeżeli nie jesteśmy asertywni, to nie powiemy „nie”, bo nie umiemy. Możemy się z jakimś zdaniem nie zgadzać, ale je zaakceptujemy, niejako na naszą szkodę.

Bycie asertywnym jest trudną sztuką. Jeżeli ktoś nie jest asertywny, to będzie miał pod górkę podczas budowy domu, ale także ma pod górkę w codziennym życiu. Skuteczne mówienie „nie” jest trudną sztuką i warto tego się nauczyć już teraz.

Co proponuję? Proponuję na przykład jakiś kurs asertywności. Zapisać się na jakieś szkolenie. Można zrobić to w inny sposób i pracować nad tym na co dzień. Każdy z nas, może nie każdy z nas, ale ja często, bo mam biuro w centrum Warszawy, mijam ludzi, którzy dają ulotki. Zazwyczaj takich ludzi się albo omija, albo podchodzi się, bierze się ulotkę do ręki, nawet się nie ogląda i się wyrzuca do śmieci. Co proponuję? Proponuję podejść do osoby, która rozdaje ulotkę, spytać ją o co chodzi, zamienić z nią parę zdań i powiedzieć „nie dziękuję, tej ulotki nie wezmę”. Małe kroczki. Uczymy się być asertywnym właśnie na takich małych rzeczach. Albo inna rzecz: dzwoni handlowiec. Co zwykle robimy z handlowcem? Albo mówimy „nie jestem zainteresowany”, zanim nawet wysłuchamy, co ma do powiedzenia, albo rozłączamy się od razu bez słowa. Co proponuję zrobić? Proponuję zadać takiemu handlowcowi parę pytań, porozmawiać, wypytać się o ofertę i na końcu powiedzieć „nie, dziękuję”. I w ten sposób ćwicząc już teraz, nasza asertywność będzie coraz lepsza, łatwiej będzie nam odmawiać, co bardzo, ale to bardzo przyda się podczas budowy.

Co jeszcze jest ważne?

Bycie cierpliwym.

Budowa domu zajmuje dużo czasu. Każdy etap. Szukanie działki, projektu, projektanta, kierownika budowy, wykonawców, materiałów. To zajmuje wiele czasu. Poza tym podczas budowy zawsze coś się stanie. Gdzieś będzie jakaś obsuwa, ktoś czegoś na czas nie zrobi, ktoś nie przyjedzie, jakieś materiały budowlane nie dojadą, może zabraknie materiałów w hurtowniach. Nie da się wszystkiego przewidzieć. Nikt nie jest tego w stanie zrobić. Więc jeżeli jesteś niecierpliwy, to będziesz się frustrował. Jeżeli denerwujesz się w życiu codziennym nawet z powodu jakichś nieistotnych rzeczy, to zanim zaczniesz budowę domu, poćwicz nad swoją cierpliwością. Jeżeli denerwujesz się w kolejkach, łatwo wpadasz w złość, to już w tej chwili popracuj nad tym, bo będziesz się niepotrzebnie frustrował podczas budowy. Będziesz miał wrażenie, że wszystko się wali.

A to nie jest tak.

Każdy przez to samo przechodził. Na budowie zawsze są jakieś opóźnienia. Powinieneś być cierpliwy, bo inaczej zbyt wcześnie osiwiejesz lub zwariujesz. Pamiętaj, że tutaj jest ważna ta zmiana myślenia, że budowa nie jest najważniejsza na świecie. Opóźnienie może być. Nic się nie stanie, jeżeli zamieszkacie nawet pół roku później, bo nawet jeżeli wynajmujecie jakieś mieszkanie i płacicie jakieś pieniądze co miesiąc obcej osobie, to i tak lepiej te kilka miesięcy płacić więcej i wprowadzić się już na spokojnie do gotowego domu niż frustrować się tym, że są opóźnienia. Lepiej sobie zawsze ogólnie zakładać nieco pesymistycznie, że jeżeli byście chcieli się wprowadzić na święta któregoś roku, to załóżcie, że nie, to nie będzie Boże Narodzenie, tylko wprowadzicie się na przykład w marcu, bo to spowoduje, że będziecie mieli trochę więcej oddechu, trochę więcej takiej lekkości i spokoju.

Co proponuję? Aby nauczyć się cierpliwości proponuję nauczyć się czegoś nowego. To może być żonglowanie 🙂 Jeżeli nie umiesz żonglować, to potrzebujesz dużo cierpliwości, aby się tego nauczyć. A jak się już nauczysz żonglować 3 piłkami (a może już umiesz?), to naucz się czterema. Chodzi o to, żeby nauczyć się wykonywać pewną czynność bez nerwów, spokojnie. W ten sposób dojdziesz do jakiegoś celu. To nie musi być żonglowanie, to może być nauka gry na gitarze lub pianinie, nauka gotowania, jakakolwiek czynność, która wymagania zaangażowania, cierpliwości. Sam zauważysz, że jeżeli zaczniesz uczyć się czegoś nowego, ta cierpliwość sama przyjdzie.

Kolejną rzeczą jest bycie zdecydowanym.

Jeżeli trzymasz się tego, co postanowiłeś i nie zmieniasz zdania co kilka godzin, to bardzo dobrze. Mówię o tym, ponieważ wykonawcy, z którymi rozmawiam, zwracają mi uwagę na to, że jest pewna grupa inwestorów, która ma wielki problem z decyzyjnością. Najgłupsze pytanie rozważają przez kilka czy nawet kilkanaście dni, przez co powoduje to problemy. Ta współpraca nie działa tak jak powinna. Budowa czy remont stoi w miejscu. Tak się nie da pracować. I oczywiście jeżeli mówimy o jakichś trudnych tematach, na przykład chcemy mieć wentylację grawitacyjną czy mechaniczną, większy czy mniejszy salon, jakieś trudne rzeczy, to oczywiście musimy to rozważyć. Ale jeżeli masz problem na przykład z podjęciem decyzji, jaki mieć kolor ścian albo ile zrobić, nie wiem, schodków do domu, tak strzelam, i każda taka decyzja wiąże się z tym, że… znaczy każde takie pytanie cię paraliżuje i nie jesteś w stanie na takie pytanie odpowiedzieć, to już jest słabo.

Innymi słowy, jeżeli na przykład kupujesz elektronikę albo jakikolwiek inny produkt, i jesteś w stanie szybko podjąć decyzję, to dobrze. Czytasz opisy, przeglądasz recenzje i podejmujesz decyzję w ciągu paru dni. Ale jeżeli z każdym zakupem masz problem i nie jesteś w stanie podjąć decyzji, ponieważ masz za dużo możliwości, bo przecież to jest dobre, to jest dobre i to jest dobre, to ma to, tamto ma to, i to powoduje, że nie kupujesz danego sprzętu, bo nie możesz podjąć decyzji, to wiedz, że jest jakiś problem, który myślę, że warto po prostu naprawiać już teraz, bo to się przyda podczas budowy i podczas twojego życia.

Co proponuję? Podejmuj jak najwięcej decyzji. To mogą być absolutnie błahe sprawy. Jeżeli ktoś cię pyta o to, czy chcesz kawę czy herbatę, to nie mów, że „obojętnie”, bo to nie pomaga gospodarzowi. Podejmij decyzję, to są jednak dwa różne napoje. Zaczynaj od małych rzeczy.

Jeżeli masz do kupienia dwa urządzenia i różnice między nimi są niewielkie i nie wiesz, którą rzeczy wybrać, to w większości wypadków nie ma znaczenia, którą rzecz wybierzesz i nie ma co zwlekać. Staraj się myśleć o tym, aby podejmować decyzje szybko i sprawnie, a rozważanie każdej alternatywy i możliwości tygodniami spowoduje paraliż decyzyjny, którego chcemy uniknąć.

Kolejną rzeczą jest taka ostrożność, roztropność, co jest bardzo dobrą cechą charakteru.

Ja jestem chyba aż za bardzo ostrożny, jak tak po sobie patrzę. Ale jeszcze na tym się nie przejechałem, więc sobie to chwalę. 🙂

Wolę być bardziej ostrożnym niż gdzieś tam coś przeoczyć. Jestem osobą, która nie tylko zapina pasy w swoim samochodzie, ale nawet jestem chyba jedną z nielicznych osób, która jak zamawia taksówkę, to zapina pasy także w taksówce. Wychodzę z założenia, że taksówkarza nie znam, wsiadam do samochodu, którego nie znam, nie wiem, jaki ma stan techniczny, na drodze może się wydarzyć mnóstwo rzeczy, których nie jestem w stanie przewidzieć, ani nie jest w stanie przewidzieć taksówkarz, w związku z tym zapnę pasy. Zapięcie pasów zajmie dwie sekundy, a może mi to uratować zdrowie albo i życie. Więc takie jest moje podejście, takie życiowe.

Wiem jednak, że nie wszyscy są tak ostrożni jak ja. Tak więc jeżeli na przykład, kupiłeś kiedyś garnki za kilka tysięcy złotych, wpakowałeś się w piramidy finansowe, uległeś jakimś 50% rabatom na podejrzanych sklepach internetowych (i straciłeś przez to pieniądze), grałeś w trzy karty nad morzem, i ogólnie rzecz biorąc, nie byłeś ostrożny w jakimś momencie swojego życia przez co straciłeś pieniądze, czas, nerwy, to warto to też w jakiś sposób dopracować. Ostrożność jest istotną cechą charakteru.

Budowa domu kosztuje dużo pieniędzy. Są wykonawcy, projektanci, kierownicy budowy, którzy chętnie uszczkną trochę twoich pieniędzy, namawiając cię na rzeczy, których nie potrzebujesz lub zawyżając cenę usług. Są przecież wykonawcy, którzy bardzo chętnie kupują materiały w imieniu klienta, a później się okazuje, że za wszystkie materiały przepłaciłeś dwukrotnie. O tym kiedyś pisałem na blogu: jak kupować materiały budowlane?

I w związku z tym takie upewnianie się, pytanie, szukanie dziury w całym bardzo, ale to bardzo się przydaje.

Przydaje się już nawet na etapie uzyskiwania kredytu na budowę domu. Wiele osób po prostu nie czyta umowy kredytowej, podpisując to, co nam dał do podpisu doradca. Tymczasem podpisywanie jakiekolwiek umowy bez czytania jest ogromnym błędem, bo w umowie mogą być zapisy, których nie akceptujesz. Mogą być zapisy, których nie rozumiesz. A skoro pewnych zapisów nie rozumiesz, to nie podpisuj czegoś, czego nie rozumiesz, tylko upewnij się, co ten zapis dla ciebie oznacza. Są osoby, które podpisują umowy na jakąkolwiek usługę, bo na przykład kurier dostarczył umowę do domu, stoi nad tobą i mówi, że „nie ma czasu, niech pan podpisuje, bo się spieszę”. Jeżeli tak kiedyś zrobiłeś i podpisałeś umowę bez czytania, to z mojego punktu widzenia jest to błąd. Zawsze masz możliwość powiedzenia „nie”, bo to jest w twoim interesie. Co cię kurier obchodzi? Niech się spieszy. Dbasz o swój interes więc nie podpiszesz czegoś tylko dlatego, że ktoś się spieszy. Nie powinieneś tak robić, bo to jest po prostu nierozważne. Tak samo, tak a propos ostrożności, jeżeli zamawiasz coś z Internetu i przychodzi paczka, to otwórz paczkę przy kurierze. Upewnij się, że wszystko jest w porządku, a nie sugeruj się tym, że kurier się spieszy i przez to tej paczki nie sprawdzisz.

Więc są pewne rzeczy, gdzie warto być rozważnym i rozwaga przydaje się najbardziej przy budowie domu ponieważ jest dużo rzeczy, na które trzeba zwrócić uwagę przy budowie domu.

Kolejną rzeczą jest bycie zorganizowanym.

Jeżeli odkładasz jakieś rzeczy na jutro, za tydzień, za miesiąc, to warto to już teraz poprawić, bo budowa domu wymaga od nas tego, żebyśmy byli zorganizowani. Niezależnie od tego, jak się budujemy, czy systemem zleconym, czy generalnym wykonawcą, ta organizacja jest potrzeba. Jeżeli będziesz budował się systemem zleconym, będziesz wybierał wszystkie ekipy. Czyli od ekipy od stanu surowego, po dekarzy, hydraulików, elektryków i tak dalej, i jeszcze w dodatku będziesz kupował same materiały budowlane, bo być może tak będziesz robił, bo będziesz miał nad tym lepszą kontrolę, to musisz być zorganizowany, bo bardzo szybko w tym wszystkim się pogubisz.

Co proponuję?

Proponuję już teraz przestać odkładać rzeczy na kolejne dni. Jeżeli coś postanawiasz, wykonaj to. Ustal sobie jakiś plan działania. Jeżeli masz dużo rzeczy do zrobienia, to postaraj się już to w jakiś sposób rozpisać. Zajmij się jakimś rzeczami, które są do zrobienia już teraz, które są łatwe, które ci znikną z listy obowiązków. Inne rzeczy przełóż na kolejne dni i trzymaj się tego.

Na przykład wiele żon ma pretensję do mężów, że wymieniają tygodniami żarówki  😉 Najprostsza rzecz do zrobienia jest w domu, a ktoś zwleka i zwleka na nie wiadomo kiedy. W związku z tym jeżeli zwlekasz, zwlekasz, zwlekasz, to przestań to robić. Zorganizuj sobie jakoś te życie. Zacznij być zorganizowany. Być może są jakieś kursy? Zacznij jakiś taki ład i porządek wprowadzać w swoje życie, bo to się po prostu przydaje. A im będziesz miał mniej zaległości takich swoich życiowych związanych z tym, że coś tam jeszcze trzeba zrobić w pracy, coś tam jeszcze trzeba zrobić w domu, coś tam, coś tam chciałem zrobić, to bez tych zaległości budowa domu będzie łatwiejsza, bo nie będziesz miał takich obciążeń. Ale jeżeli zaczniesz budowę domu, mając jeszcze z tyłu głowy rzeczy, których jeszcze nie zrobiłeś, które zalegają ci tygodniami, miesiącami, to może spowodować po prostu chaos i niepotrzebną frustrację.

Kolejną rzeczą jest komunikatywność.

To się trochę wiąże z byciem szczerym i uczciwym. Chodzi o taką umiejętność rozmowy, umiejętność mówienia tego, co ma się na myśli. Przykładowo, jeżeli nie jestem zadowolony z oferty wykonawcy, ale jednak wykonawca mi się podoba, ponieważ ma dobre referencje, podobają mi się jego prace, to mówię wprost, jaka jest sytuacja, co mi się podoba i dlaczego uważam, że cena jest za wysoka. Rozmawiamy. Rozmawiamy, dzielimy się swoimi opiniami, dochodzimy do jakiegoś rozwiązania. O tym mówiłem w podcaście o negocjacjach:

Jak negocjować?

Mówię o tym, ponieważ zauważyłem, że wielu klientów ma z tym problem. Zwykle jest tak, że jeżeli klient usłyszy cenę, która go nie interesuje, nie podejmuje rozmowy. Szkoda. Co ja mogę wtedy robić? Nie wiem, dlaczego klient się nie zdecydował, nie wiem, czy mu się nie spodobałem. Czy nie spodobała mu się oferta mojej firmy, czy była cena za wysoka, czy był termin za długi, czy coś innego. Skoro o tym nie wiem, to nie mogę pomóc klientowi. Więc skoro o tym nie wiem, to nie mogę dostosować mojej oferty do tego klienta.

Jeżeli jednak klient, a są na szczęście tacy, powie mi wprost, „panie Sławku, termin jest za długi, muszę mieć to tu i tu” albo „Panie Sławku, mam cenę… za wysoka to jest cena, mam u konkurencji taniej”, no to super, rozmawiamy. Jestem w stanie coś uzyskać dla klienta. Jest jakaś możliwość rozmowy, ustalenia jakichś innych warunków. I na tym to polega. Najlepiej mi się współpracuje z klientami, którzy wyrażają swoje zdanie. To są najlepsi moi klienci. Mówią wprost, panie Sławku czy, Sławku, bo z wieloma jestem na ty, podoba mi się to i to, i to albo nie podoba mi się to i to, i to. Wręcz może powiedzieć nawet, „Sławku, spieprzyłeś, miało to być zrobione teraz, nie dostałem tego, jest jakieś opóźnienie, nie podoba mi się to.” Dla mnie to jest super klient, bo on wyraża swoje obawy. Wyraża to, co mu się nie podobało. I ja dzięki temu wiem, co ja muszę poprawić. Wiem, co muszę usprawnić. Wiem, co klientowi się nie podoba. To jest dla mnie rewelacyjne podejście.

Takie podejście przydaje wszędzie tak naprawdę, i w mojej firmie, i nawet na targu czy w sklepie, przy jakichkolwiek rozmowach. Komunikatywność, bycie szczerym, takim otwartym, uczciwym jest super. Jeżeli coś mi się nie podoba, to wprost o tym mówię.

I ja proponuję to ćwiczyć.

Odzywać się do ludzi. W każdej sytuacji. Jeżeli na przykład kupujemy chleb, porozmawiać o pogodzie. Zwrócić uwagę na paznokcie sprzedawczyni, zwrócić uwagę na, „o jakie ładne pączki tutaj leżą na ladzie”. Na targu potargować się. Na przykład „niech pani mi dołoży jeszcze jednego pomidora, to ja kupię jeszcze parę kilo ogórków”. Cokolwiek, rozmawiajmy. Jeżeli tylko będziemy wychodzić na zewnątrz, rozmawiać z ludźmi tak hasłowo, na zasadzie „poproszę dwadzieścia deka szynki, dziękuję, do widzenia”, no to siłą rzeczy tej komunikatywności nie będziemy mogli ćwiczyć. Natomiast już zagajając o cokolwiek, właśnie o pogodę, można zagaić, że tu drogę wyremontowali, albo powiedzieć, że dzisiaj są wielkie korki. Każda okazja do rozmowy z ludźmi jest fajna i warto się przemóc.

Ja mogę polecić Warsztaty Retoryczne. One są w Warszawie, ale podejrzewam, że też w innych miastach są podobne warsztaty. Polecam Warsztaty Retoryczne prowadzone przez Dominika Mazura. One są naprawdę bardzo pomocne i w iele dały. Poszukaj podobnych warsztatów, bo umiejętność rozmowy przydaje się i przy wyborze wykonawców, i przy współpracy, i przy negocjacji, i przy wszystkich rzeczach związanych z kupnem i sprzedażą czegokolwiek.

Zostają nam jeszcze takie dwie cechy.

Jedną z nich jest bycie oszczędnym.

Dlaczego?

Ponieważ podczas budowy domu możemy bardzo łatwo przepłacić dużo pieniędzy. I zauważyłem, że tak to wygląda, że bierzemy na przykład kredyt, nagle mamy dużo pieniędzy na koncie, wydajemy tu tysiąc złotych, tam pięć tysięcy, tam dziesięć tysięcy, pieniądze po prostu płyną. I nagle mamy takie poczucie, że tu wydamy dwieście złotych więcej, to w sumie to nie ma znaczenia, bo mamy pół miliona kredytu, więc co znaczy te dwieście złotych. Ale to jest bardzo duża pułapka. Bo tutaj wydamy dwieście złotych, tam wydamy dwieście złotych, tam trzysta, tam sto pięćdziesiąt, tam pięćset, tam sześćset, tam znowu sto, tam znowu trzysta i nagle ta kasa rośnie. Więc dbajmy o te nasze finanse od samego początku. Oszczędzajmy na wszystkim.

Negocjujmy z każdym od razu na początku, czy też przy zakupie działki, czy też przy zamawianiu geodety. Prosta sprawa, jeżeli zamawiamy geodetę, on podaje ci cenę, stargujmy nawet pięćdziesiąt złotych. To na pewno nam dobrze zrobi. A pięćdziesiąt złotych to jest… jak na przykład lubicie hamburgery, to możemy sobie kupić dwa hamburgery na przykład za pięćdziesiąt złotych (albo jeden wypasiony 🙂 ).

Ja zawsze sobie tak przekładam kasę na to, co ja mogę kupić, bo wtedy mi łatwiej negocjować. Zamiast negocjować dwieście złotych, negocjuje coś, co mógłbym za te dwieście złotych kupić, na przykład jakiś zestaw nowych klocków czy też fajny bilet na jakąś imprezę.

Polecam oszczędzanie już teraz. Widzę po niektórych, że kupują rzeczy w Internecie, kupując w sklepie, w którym już wcześniej kupowali albo po prostu w sklepie, który im się pierwszy wyświetli w wynikach wyszukiwania. I nawet nie szukają tego produktu taniej.

Tymczasem gdyby poświęcili dosłownie 20-30 sekund na przeklikanie paru sklepów, mogliby kupić to samo kilkanaście, kilkadziesiąt złotych taniej w innym, tak samo dobrym sklepie lub za tę samą cenę, ale z darmową wysyłką.. Więc im częściej będziemy oszczędzać na takich małych kwotach, tym nam to szybciej wejdzie w krew i będzie nam o wiele łatwiej oszczędzać podczas budowy. Pamiętajcie, że nawet 15 złotych ma znaczenie. Jeżeli na przykład ktoś zarabia 30 złotych na godzinę, to zaoszczędzenie piętnastu złotych w ciągu kilku minut, to jest super, prawda? To oszczędzasz naprawdę godzinowo więcej niż zarabiasz. Czasami widzę po sobie, że inwestując w mój czas na szukanie usługi w lepszej cenie czy też szukanie jakiegoś produktu w lepszej cenie, czasami „zarabiam”, oszczędzam więcej niż wynosi moja stawka godzinowa. To jest moja inwestycja. Tak więc oszczędzajmy i to oszczędzajmy przy każdej możliwej okazji.

I ostatnią rzeczą z takich pozytywnych rzeczy to jest bycie optymistą.

Bo w końcu budujemy dom, budujemy nasze gniazdko, w którym będziemy czuli się świetnie, będziemy spędzali mnóstwo czasu. No jak się z tego nie cieszyć? 🙂

Ja wiem, że każdy ma obawy, czy się zmieści w budżecie, czy będzie dobry projekt, czy będą dobrzy wykonawcy. Obaw jest dużo, ale wiele osób się wybudowało i wszystko jest w porządku. Zresztą z każdą rzeczą, której jeszcze nie znamy, zawsze podchodzi się do takich rzeczy trochę ostrożniej, boimy się, co będzie. To jest naturalne. Z moją pomocą, mam nadzieję, że ta budowa pójdzie jak z płatka, a co! 🙂 I właśnie bądźmy do tego optymistycznie nastawieni. Odgońmy te czarne chmury nad naszymi głowami. Wszystko będzie dobrze.

Bycie optymistą jest bardzo ważne. Jeżeli kiedykolwiek podczas budowy domu gdzieś trochę nam humory przestaną dopisywać, to wtedy warto sobie dać chwilę, parę dni odpoczynku od budowy. Nawet wyjechać na jakąś wycieczkę i nie myśleć o materiałach budowlanych, wykonawcach i tak dalej. Zrobić sobie parę dni przerwy i wrócić znowu do budowy z pełnymi siłami. Pamiętajmy, że naprawdę budowa domu jest ważna, ale nie jest najważniejszą rzeczą w naszym życiu.

A jakie cechy charakteru mogą przeszkadzać?

Przede wszystkim jest to perfekcjonizm.

To jest dążenie do doskonałości. I uważaj na to, bo przy budowie domu zawsze będą jakieś problemy. I nawet jeżeli będziesz miał najlepszą ekipę pod słońcem, to jeżeli będziesz chciał, żeby było po prostu absolutnie idealnie i będziesz zawsze wymagał czegoś, co tak naprawdę nie zawsze da się zrealizować, to budowa stanie się szybko dosyć frustrująca. I tutaj mam taki przykład z Poznania, pewnego inwestora, który jest właśnie perfekcjonistą, który buduje dom, uwaga, ponad 20 lat. Znają go już wszystkie ekipy budowlane w okolicy. I żadna ekipa już do niego nie chce przychodzić, bo nie jest w stanie spełnić jego wymagań.

Tak więc jeżeli jesteś perfekcjonistą, uważaj na to, bo może być ciężko. A zauważyłem pewną taką zależność, że w pewnym momencie budowy domu widzimy wszystkie niedoskonałości. To może być jakaś krzywa listwa przypodłogowa. To może być jakiś ślad farby w jakimś miejscu na podłodze. Coś może być lekko krzywo. Ale po jakimś czasie, po paru tygodniach czy miesiącach, nie widzimy już tego. Po prostu po budowie przestajemy na to zwracać uwagę i cieszymy się tym, co mamy. Więc takie dążenie do doskonałości nawet chyba nie ma zawsze sensu. Po prostu.

Kolejną rzeczą, na którą trzeba uważać, to jest empatia.

Spotkałem się z wykonawcami, którzy bardzo lubią przechodzić na ty i potem nawijają makaron na uszy, mówią o swojej ciężkiej sytuacji w rodzinie, proszą o dodatkową zaliczkę, jakieś dodatkowe pieniądze, przedpłatę, narzekają. Jeżeli jesteś taką osobą bardzo empatyczną, to możesz za bardzo takiej osobie zaufać. Tak więc ogólnie nadmierne zaufanie, bycie zbyt empatycznym, to myślę, że to także przeszkadza w codziennym życiu. Bo niestety są na świecie osoby, które chcą nas wykorzystać. Są różne piramidy finansowe. Jeżeli jesteś osobą, która zbytnio ufa, albo jesteś osobą łatwowierną, to będzie ci trudno uwierzyć, że osoba, która chce od ciebie pieniądze, chce cię oszukać. Tak więc, to tak w ramach jakichś porad. Nie mam jakiegoś rozwiązania, po prostu trzeba nad tym jakoś pracować. Tak jak mówiłem wcześniej, jeżeli chcesz pracować nad byciem asertywnym, to powinieneś być asertywny już teraz, odmawiać pewnych rzeczy. Więc prawdopodobnie z empatią też możesz sobie w jakiś sposób poradzić.

Kolejną rzeczą jest bycie grzecznym. I nie mylmy tego z dobrym wychowaniem. Wychodzę z założenia, że ja jestem dobrze wychowany, jestem grzeczny tak na co dzień. 🙂 Jeżeli ktoś ze mną normalnie rozmawia, dobrze współpracujemy, to przecież na niego nie krzyczę, nie bluzgam, bo to nie jest w moim charakterze i ja też bym sobie nie życzył, żeby ktoś się tak zachowywał w stosunku do mnie.

Niestety w pewnych sytuacjach trzeba się, no może nie wydrzeć, ale trzeba być bardziej stanowczym. Trzeba czasami tych parę bluzg posłać, żeby ktoś się posłuchał. W pewnych sytuacjach trzeba po prostu tupnąć nogą, wkurzyć się, aby wszystko było w porządku. Tak więc  bycie grzecznym, takie jest tak jakby pół na pół. To jest fajnie, że ktoś jest grzeczny, ale też nie jest fajnie, jak jest zbyt grzeczny.

Kolejną rzeczą jest upór.

I jeżeli jesteś uparty na pewne kwestie i mimo tego, że każdy ci mówi, że się mylisz, a ty jesteś dalej uparty, to jest to zła cecha charakteru. Są ludzie i mam nadzieję, że taką osobą nie jesteś, ale być może twój parter bądź partnerka taką jest, która jest święcie przekonana, że ma zawsze rację i żadne argumenty nie są w stanie jej przekonać. I to jest niebezpieczne tak naprawdę, bo osoba, która jest święcie przekonana o swojej racji, zwykle tej racji nie ma. Tak to wynika z mojego doświadczenia. Każdy ma prawo do pomyłki, nikt nie jest nieomylny. Osoba, która uważa, że zawsze ma rację, z założenia dla mnie tej racji nie ma w wielu kwestiach. Nikt na wszystkim się nie zna. Jeden z projektantów mi taki dał przykład upartego inwestora, który uparł się, że wybuduje w domu korytarz o szerokości 70 centymetrów. On budował dom bodajże dla swoich dzieci, uparł się, że taki ma być wąski korytarz. Projektant jest z tego grona projektantów dobrych, który nie robią tego, co inwestor sobie zażyczy, ale stara się przekonać inwestora, jeżeli inwestor ma zły pomysł. Więc zaczął mu tłumaczyć, że tak wąski korytarz jest złym pomysłem, bo będzie po prostu ciasno. Inwestor powiedział, nie, ma być 70 centymetrów. No to projektant spróbował jeszcze czegoś innego. Mianowicie postawił kartony i zrobił taką symulację tego korytarza, pokazując inwestorowi, że ten korytarz będzie po prostu za wąski. I po iluś tam rozmowach inwestor zgodził się, powiedział okej, ma pan rację, zróbmy w takim razie korytarz o szerokości bodajże metra czy nawet trochę szerszy.

Projektant zadowolony, zaczęła się budowa.

Po jakimś czasie, po kilku miesiącach po rozpoczęciu budowy, projektant pojechał na budowę zobaczyć, jak to wszystko idzie, czy wszystko idzie zgodnie z planem. Co się okazało? Murarze wybudowali korytarz o szerokości 70 centymetrów, bo inwestor był tak uparty, że podjął taką decyzję. Wolał tak naprawdę okłamać projektanta, że się zgadza na te rozwiązania, zaakceptował projekt, a i tak zrobił po swojemu, mimo tego że ten projekt, no niestety nie będzie zbyt dobry, no. Nie będzie… Może inaczej, skoro budował to dla swoich dzieci, jego dzieci nie będą z tego rozwiązania zadowolone. Tak więc, to pokazuje, że bycie takim naprawdę upartym nie zawsze jest dobre.

Kolejną rzeczą jest bycie aroganckim i opryskliwym.

Zauważyłem, że część osób w ten sposób się buduje. Znaczy mają taką cechę charakteru, że narzucają swoje zdania, traktują wykonawców z góry, nie mają problemów z tym, żeby na nich przeklinać. Dla mnie jest to bez sensu. I mam wrażenie, że takim ludziom tylko się wydaje, że oni coś potrafią zorganizować i czymś zarządzać. To nie jest dla mnie fajne, to nie w moim stylu.

I ja też bym sobie nie życzył, gdybym był wykonawcą jakiegoś klienta, który na mnie krzyczy i jest opryskliwy. Chyba takiego jeszcze nie miałem na szczęście. Jeżeli ktoś by na mnie… właśnie tak się zachowywał, to bym go po prostu wygonił i cześć, bo cenię sobie spokój i cenię sobie szacunek. Ja szanuję ludzi, więc chciałbym, żeby ludzie mnie też szanowali.

W związku z tym jeżeli ktoś się arogancki, opryskliwy, to się nie uda, tak naprawdę. Ponieważ nawet jeżeli budowa będzie jakoś szła, to na 100% wykonawcom nie będzie chciało się robić czegoś tak tip top dla ciebie. Tymczasem jeżeli postępujesz tak fair z ludźmi, to zauważyłem już nie raz, osoba, którą traktujesz w porządku i która widzi, że jesteś normalną osobą, jest w stanie zrobić dla ciebie coś więcej, coś ekstra, coś nawet dokładniej, niż osoba, którą traktujesz z góry. Więc to jest taka sytuacja tak naprawdę win-win.

I nawet widzę to na ulicach. Są kierowcy, którzy po prostu szaleją. Są narwani, zmieniają trzy pasy cały czas, gdzieś tam szukają wolnego miejsca. I po kwadransie oni są metr dalej niż byli przed tą karuzelą, przed tymi zmianami pasów. Oni czują, że coś osiągnęli, że wyprzedzili tyle samochodów w ciągu tych piętnastu minut. Tymczasem tak właściwie nie przybliżyli się w ogóle do celu. Tak więc nie bądźmy nieuprzejmi. Bądźmy po prostu w porządku.

Kolejną rzeczą jest takie zawierzenie w swoją intuicję.

Czasami ktoś mówi, że zna się na ludziach. Albo na przykład, że czuje, że to i to rozwiązanie będzie lepsze.

No nie. Aby podjąć dobrą decyzję, musimy mieć jakieś dane. Podejmowanie decyzji na zasadzie takiej, że „intuicja mi mówi, że… „, to jest trochę takie rzucanie monetą. I albo trafimy, albo nie. Ogólnie my, ludzie, mamy taką cechę charakteru, że częściej pamiętamy decyzje, które podjęliśmy, które były dobre. O tych decyzjach pamiętamy. Ale zapominamy o decyzjach, które nie były trafne. Tak mają hazardziści. Hazardzista pamięta, że wygrał pół roku temu 1000 zł na gonitwie, ale nie pamięta, że stracił 2000 zł w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy. Pamięta się sukcesy, a nie porażki.

W związku z tym ja nie wierzę w intuicję, a może dokładniej: nie wierzę w moją intuicję. Ja opieram się na danych. Jeżeli mam jakieś dane, mogę podjąć decyzję. Mogę podjąć decyzję dobrą albo złą, ale podjąłem ją w sposób racjonalny. Jeżeli nie mam wszystkich danych, to muszę te dane uzyskać. W związku z tym jeżeli chcesz podjąć decyzję i widzisz, że nie masz wszystkich informacji, to postaraj się o te informacje. Nie podejmuj decyzji na podstawie niepełnych informacji.

I ostatnia rzecz to jest bycie pesymistą.

Jeżeli jesteś pesymistą, to podchodzisz do wszystkiego na zasadzie, że „na pewno się nie uda” i przyjmujesz zawsze pesymistyczny punkt widzenia, to tak trochę szkoda, bo podczas budowy zawsze coś się zawsze może posypać, jakieś terminy się przesunąć. W związku z tym, ja bym podszedł do budowy optymistycznie, aczkolwiek z lekką dozą pesymizmu. Jeżeli zakładamy jakiś budżet na budowę domu, to musimy ten budżet zawyżyć o 20 czy nawet 30 procent, ponieważ mogą pójść do góry ceny materiałów lub robocizny. Może się stać mnóstwo rzeczy. W związku z czym ta nutka pesymizmu, rzeczywiście przydaje się.

I podsumowując, niezależnie czy budujesz sam, czy tworzycie jakiś zespół, to ten zespół powinien mieć pewne cechy. Niezależnie od tego, kto będzie miał daną cechę charakteru, fajnie by było, żeby wasz zespół miał te wszystkie wymienione przeze mnie cechy charakteru. Jeżeli lepiej poznacie siebie i poznacie swoje silne i słabsze strony, będziecie mogli podzielić się obowiązkami przed i podczas budowy domu. Dzięki temu każdy będzie z was robił to, co lubi i w czym jest dobry. A jeżeli okaże się, że są pewne rzeczy, w których jedna osoba i druga osoba jest słabsza, to można rozważyć jakąś dodatkową pomoc w postaci na przykład projektanta wnętrz, który za nas, za was, ten wasz dom zaprojektuje, co też nam dużo spraw ułatwi.

PODSUMOWANIE

O jakich cechach charakteru mówiłem?

O byciu asertywnym, bo umiejętność mówienia „nie” jest bardzo ważna.

O byciu cierpliwym, bo budowa domu, no cóż, wiemy, jak jest, niecierpliwość nie jest niczym dobrym. Bycie cierpliwym jest okej.

Bycie zorganizowanym. Dlaczego? Bo trzeba podejmować podczas budowy decyzje, decyzji jest dużo, te decyzje trzeba podejmować szybko i sprawnie.

Należy być oszczędnym, bo podczas budowy bardzo łatwo jest stracić dużo pieniędzy.

Trzeba być zdecydowanym, czyli trzymać się tego, co postanowiliśmy. Tutaj dodam, że zauważyłem, że pewne osoby na przykład wybierają jakiś system ogrzewania jeszcze na etapie projektu (i prawidłowo!), mijają miesiące, jest już wybudowany stan surowy budynku, i nagle myślą, że może jednak by zmienić ten system ogrzewania, bo w sumie to jestem zadowolony, ale może jednak jest coś lepszego. Nie warto tak robić. O tym jeszcze będę mówił, bo jestem w trakcie robienia fajnego kalkulatora na temat ogrzewania, ale skoro już poświęciliśmy ileś tam czasu, aby podjąć jakąś decyzję, trzymajmy się jej po prostu jak najdłużej.

Kolejną rzeczą była szczerość i uczciwość, taka komunikatywność. Bo im łatwiej rozmawiasz z ludźmi, im bardziej jesteś szczery, wyrażasz swoje uczucia, umiesz rozmawiać, tym jest łatwiej negocjować, współpracować, wybierać wykonawców.

Dodam jeszcze, że fajnie mieć taką cechę charakteru, jaką jest ciekawość. Bo im jesteś bardziej ciekawy, tym chętniej się uczysz. A jeżeli nie masz takiej ciekawości w sobie, to budowa domu może być trochę trudniejsza. Ale myślę, że skoro oglądasz, słuchasz mojego podcastu czy też czytasz transkrypcję, to ta ciekawość gdzieś jest. 🙂

No i może najważniejsza rzecz to jest bycie optymistą z lekką nutką pesymizmu, bo pamiętajmy, że budowa domu to jest pozytywna rzecz, więc jakże się z tego nie cieszyć. 🙂

Wielkie dzięki za wysłuchanie tego podcastu. Do usłyszenia przy kolejnym!

Pozdrawiam serdecznie, Sławek Zając.

14 Udostępnień