Jak dałem się nabrać?

Jak dałem się nabrać?

Dzisiejszy wpis nie przyszedł mi łatwo. Wiecie: napisałem książkę o tym, w jaki sposób wybrać rzetelnego wykonawcę. Udzieliłem w niej wielu przydatnych rad, które wynikają z mojego doświadczenia. Przez kilkanaście lat mojej działalności nauczyłem się współpracować z doświadczonymi i uczciwymi osobami oraz nauczyłem się odsiewać nierzetelnych wykonawców, partaczy i oszustów. Zacząłem prowadzić bloga, w którym pokazuję, jak ważna jest staranność i brak pośpiechu podczas budowy i pomagam inwestorom w wyborze rzetelnych wykonawców. I cóż – szewc bez butów chodzi. Dałem się po prostu nabrać i zdecydowałem się na podjęcie współpracy z nierzetelnym wykonawcą, co spowodowało stratę pieniędzy i czasu.

Sprawa nie jest dla mnie komfortowa, a mówiąc szczerze – aż mi głupio. Najchętniej bym o tym nikomu nie opowiadał i o sprawie zapomniał, ale postanowiłem całą sytuację opisać z trzech powodów:

– Pokażę, jak ważne jest trzymanie się pewnych zasad. Przeanalizowałem na chłodno całą sytuację i przyznaję, że nie trzymałem się własnych rad, które zresztą zawarłem w mojej książce. Pokażę to na przykładach. Uczcie się na moich błędach.

– Ufam, że dzięki tej historii wszyscy wyciągniemy wnioski, co pozwoli wam na podejmowanie dobrych decyzji w trakcie budowy i remontu.

Ujawnię dane wykonawcy i pokażę, że nie warto bać się umieszczania krytycznych opinii o wykonawcy w internecie.

Oto moja historia:

Schody

Szukałem stolarza, który zrobiłby mi porządne, drewniane schody na poddasze. Na poddaszu buduję studio, w którym będę pracował i tworzył muzykę (moje ukochane hobby 🙂 ). Do tej pory na poddasze prowadziła zwykła drabinka więc potrzebowałem po prostu czegoś porządnego.

Szukałem stolarzy w mojej okolicy, ale wszyscy mieli bardzo odległe terminy realizacji: nawet do pół roku. Zależało mi na tym, aby schody były gotowe w ciągu 3 miesięcy: do mojego obecnego gabinetu przeprowadziłby się mój dwuletni synek, ja miałbym własne studio i obaj bylibyśmy zadowoleni 🙂

Znalazłem w końcu stolarza, który w ciągu kilku tygodni zjawił się u mnie 3 razy na pomiary. Świetny fachowiec. Dużo rozmawialiśmy, ustaliliśmy cenę, terminy, szczegóły i nagle… zniknął. Do tej pory nie wiem co się stało: zapadł się pod ziemię. Nie wziął żadnej zaliczki, nie zdążył nawet podpisać umowy. Dziwna sytuacja. Nieoczekiwanie więc znalazłem się w takiej sytuacji, że straciłem cały miesiąc, a dalej nie miałem nikogo, kto by wykonał zlecenie.

BŁĄD 1. Pośpiech

Zacząłem więc się spieszyć. Skontaktowałem się jeszcze raz ze wszystkimi stolarzami w promieniu 20 km – bez rezultatu. Umieściłem ogłoszenie w serwisie olx, opisałem to, czego potrzebuję oraz zaproponowałem kwotę, którą mogę zapłacić. Otrzymałem parę ofert, w tym jedną, w której pan Dominik potwierdził, że może usługę zrealizować w zaproponowanej cenie. Ucieszyłem się i skontaktowałem się tylko z nim. Nie chciałem tracić czasu na kontaktowanie się z pozostałymi – to pierwszy błąd. Drugim błędem było to, że chciałem koniecznie mieć gotowe schody przed jesienią, ale tak naprawdę nie miałem żadnego narzuconego terminu, mogłem spokojnie poczekać kilka tygodni i przeznaczyć czas na spokojne szukanie wykonawcy. Sam więc się zupełnie niepotrzebnie nakręciłem… A gdyby nawet cała przeprowadzka nastąpiła w październiku to mój syn złego słowa by mi nie powiedział (głównie dlatego, że nie potrafi mówić 😉 )

BŁĄD 2. Niestaranność przy wyborze wykonawcy.

Spotkaliśmy się. Wykonawca zrobił na mnie dobre wrażenie: konkretnie opowiadał o wykonanych przez siebie usługach. Nigdy bym nie opisał go słowami „cwaniak”, to raczej spokojny typ człowieka, którego aż miło posłuchać. Wcześniej sprawdziłem jego firmę w internecie, trafiłem na jego fanpage prowadzony od kilku lat, mnóstwo zdjęć, wszystko grało. Nie byłem jednak wystarczająco staranny przy szukaniu informacji na jego temat. Jeżeli prowadzisz firmę, która ma wiele krytycznych opinii to po prostu zamykasz ją i zakładasz nową o innej nazwie. Proste i – niestety – skuteczne. To, co warto zrobić, a czego ja nie zrobiłem, to wyszukiwanie opinii o osobie. Powinienem szukać informacji o konkretnym imieniu i nazwisku, a wtedy prawdopodobnie trafiłbym na komentarz o nim z 2017 roku, który spowodowałby, że przenigdy nie zgodziłbym się na nawiązanie współpracy.

BŁĄD 3. Brak kontaktu z poprzednimi klientami.

Byłem zadowolony z rozmowy i uzyskanych informacji. Poprosiłem go o kontakty do jego zadowolonych klientów – powiedział, że odszuka i mi prześle, ale może być trudno z uwagi na to, że jego klienci zwykle zamawiają u niego sam materiał na schody, które potem montują we własnym zakresie. Dodał, że niezmiernie rzadko się zdarza zamówienie usługi z montażem. Wytłumaczenie było wiarygodne, ale i tak poprosiłem go o namiar na jakichkolwiek klientów, nawet na takich, którzy zamawiali sam materiał lub inną usługę. Miał się zorientować i przekazać mi kontakty kolejnego dnia. Z całej rozmowy i ustaleń byłem tak bardzo zadowolony, że rozszerzyłem zakres usług o stworzenie biurka („biurko kompozytora”) do mojego studia i umówiliśmy się na podpisanie umowy na następny dzień.

Następnego dnia spotkaliśmy się i podpisaliśmy umowę na wykonanie usługi. Nie otrzymałem jednak namiarów na poprzednich klientów. Po prostu wykonawca o tym nie wspomniał, a ja po prostu o tym zapomniałem. Skoncentrowałem się na tym, aby mieć podpisaną umowę. Chyba nawet pomyślałem, że skoro sprawdziłem wykonawcę w internecie, prowadzi fanpage i nie ukrywa się na facebooku (cały czas jest dostępny jego prywatny profil) to nie może być z taką osobą żadnych problemów. Popełniłem spory błąd, a przecież sam uczulam w swojej książce „Jak się wybudować i nie zwariować”, że:

Czasami wystarczy kontakt telefoniczny do dwóch zadowolonych klientów i w ciągu kilku minut uzyskasz cenne informacje o poprzednich pracach swojego wykonawcy i o tym, w jaki sposób przebiegała współpraca. Jeżeli okaże się, że nie możesz otrzymać numerów do jego klientów, bo zmienił komórkę, kot mu zrzucił doniczkę na telefon i oj, teraz nie ma, ale jak da pan zaliczkę, to jutro przyniosę, to oznacza jedno: kłopoty. Szukaj kogoś innego. Spotkałem się z sytuacją, kiedy wykonawca nie chciał udzielić takich informacji, bo czuł, że jego klienci nie będą zadowoleni, jeżeli przekaże komuś obcemu ich numer telefonu. W takiej sytuacji zaproponuj, żeby sam do nich zadzwonił i poprosił o udzielenie referencji. Dobry wykonawca mający dobre stosunki z inwestorami nie będzie miał żadnego problemu z przekazaniem ci 2–3 numerów.

Przy okazji uczulam na to, aby pytać poprzednich klientów z kim (z jaką firmą) podpisali umowę. Jeżeli okaże się, że ta firma już nie istnieje, a na jej miejsce powstał nowy podmiot to zalecam szczególną ostrożność. I bez obaw o RODO 🙂 Zauważyłem, że RODO stało się świetną wymówką dla nierzetelnych wykonawców, którzy nie mogą się pochwalić żadną udaną współpracą…

Błąd 4. Za wysoka zaliczka

Ustaliliśmy, że za montaż schodów zapłacę po wykonaniu usługi, natomiast zaliczka miała być przeznaczona na materiał. Nic w tym dziwnego: często stolarze biorą nawet 50% zaliczki. Z perspektywy czasu uważam, że 50% to zdecydowanie za dużo. Owszem, stolarz powinien mieć pewność, że klient się nie rozmyśli w trakcie umowy, ale też klient nie powinien finansować w całości materiału, z którego będzie wykonana usługa. 20% powinno odpowiednio zabezpieczyć obie strony. Z mojej książki:

Zaliczki są z założenia bardzo przydatne. Jeżeli wykonawca otrzyma od ciebie pieniądze, to jest pewny, że jesteś zdecydowany na jego usługi, za to ty jesteś pewny, że zarezerwuje sobie odpowiednie terminy i cię nie wystawi. Tak to działa, jeżeli rozmawiasz z rzetelnymi i uczciwymi ludźmi. I tu wkracza żelazna zasada: nigdy nie dawaj zaliczki bez podpisanej umowy i bez potwierdzenia zapłaty. Dość często zdarza się następująca sytuacja: inwestor daje zaliczkę (często bez żadnej umowy, ba, nawet bez żadnego potwierdzenia) i… po wykonawcy. Nie pojawia się w wyznaczonym terminie, nie odbiera telefonu – po prostu znika z pieniędzmi. To się zdarza częściej niż myślisz! Nawet podpisanie umowy lub posiadanie potwierdzenia zapłacenia zaliczki może nie uchronić cię przed kłopotami – jeżeli weźmie zaliczkę i zniknie, to zapewne nie będzie ci się chciało iść do prawnika i do sądu, i ostatecznie machniesz na to ręką. Dowiesz się, że koszty odzyskania będą wysokie, a kwota, o którą walczysz, będzie zapewne niska.

Błąd 5. Opuszczenie gardy i nieco pecha.

Byłem zadowolony. Miałem umowę i potwierdzenie przyjęcia zaliczki. Termin wykonania: zadowalający. Wybrałem dobrego wykonawcę i mogę zająć się innymi sprawami. Tydzień później wykonawca zadzwonił do mnie z dobrą informacją: jego klient zrezygnował z usługi i może mi zamontować schody już w przyszłym tygodniu! Jednego dnia ktoś miał przywieźć materiał, a drugiego i trzeciego miał się odbyć montaż. Ustaliliśmy, że zapłacę za pozostały materiał przy odbiorze. I pech spowodował, że akurat tego dnia musiałem wyjechać i nie było mnie przy odbiorze. Bo miało być tak:

-> Stolarz zmontuje całe schody u siebie, upewni się, że wszystkie elementy do siebie pasują, a potem je rozkręci i dostarczy. Wszystkie elementy zostaną spasowane u niego i dzięki temu montaż u mnie będzie trwał stosunkowo krótko.

A było tak:

-> Przyjechał surowy materiał. Niepocięte belki, bez wywierconych otworów, nic nie było spasowane. Widać było, że jest to materiał, który posłuży budowie schodom, ale jego obróbka będzie wymagała jeszcze bardzo dużo pracy.

Jak to zobaczyłem to się lekko zaniepokoiłem, ale szczerze mówiąc – nie za bardzo. Miałem przecież potwierdzenie zapłaty za materiał (bardzo was na to uczulam!), a wykonawca do tej pory ani razu nie nadużył mojego zaufania. I następnego dnia wszystko wyglądało ok – przyjechały dwie osoby i zaczęły montować schody. Wszystko szło więc zgodnie z planem. Po 3 godzinach powiedzieli, że czegoś nie dowieźli, czegoś brakuje i nie mają na czym pracować. Dowiedziałem się, że kolejnego dnia dowiozą brakujący materiał i skończą pracę.

I dopiero się zaczęło:

– Następnego dnia nikt nie przyjechał. Dzwonię. Będą następnego.

– Następnego dnia nikt nie przyjechał. Brak kontaktu przez cały dzień. Wieczorem oddzwania i słyszę przeprosiny. Będą jednak w poniedziałek rano.

– W poniedziałek nikogo nie ma i brak kontaktu przez kilka godzin. Po 14 – pan Dominik oddzwania. Twierdzi, że miał operację nosa (wypadek na motorze), nie wie co się dzieje, bo jego pracownicy mieli być u mnie z samego rana, zorientuje się i da znać. Oddzwania 2 godziny później: podobno pracownicy nie chcieli do mnie jechać i pojechali gdzie indziej (jasne…). Przeprasza i mówi, że przyjedzie następnego dnia z bratem i dokończy montaż. Nikt nie przyjechał, dostałem tylko smsa, że „Przepraszam, że nikogo nie ma, muszę totalnie się przeorganizować. Musze przemyśleć jak szybko to wykonać„. A potem pojechałem na urlop.

– Po urlopie brak kontaktu. Po kilku telefonach otrzymuję sms: „Witam przepraszam ale nadal nie mam możliwości wejścia od zaraz by skończyć prace. Proponuje finansowo rabat za opóźnienie„. Widzę, że wykonawca nie jest tak solidny, jak mi się wydawało więc nie tracę czasu i wysyłam listem poleconym stosowne pismo wzywające go do wykonania pracy i wyznaczający ostateczny termin wykonania zlecenia. (O umowach i prawnych aspektach współpracy z wykonawcami będę jeszcze pisał na blogu – zapisz się do newslettera, aby być na bieżąco)

– Po kilku dniach dzwoni i przeprasza za wszystko. Podobno klient mu nie zapłacił, ma problemy finansowe, część jego współpracowników odeszła bo nie płacił im pensji (sic!) i że w ciągu 2 tygodni będzie u mnie montaż. Typowe wymówki niesolidnego wykonawcy. Przy okazji dowiaduję się, że zamknął swoją firmę i otworzył nową. Aha, czyli mam podpisaną umowę z firmą, której już nie mam – świetnie. To też pokazuje, że wyszukiwanie opinii tylko po nazwie firmy było błędem.

– W międzyczasie sprawdzam go w internecie: fanpage firmy został usunięty i znajduję 2 komentarze innych klientów, od których pan Dominik wziął zaliczki i nie ukończył pracy.

I to jeszcze nie koniec historii (a ta ma dość nieoczekiwany zwrot akcji), ale najpierw zrobię przerwę na podanie danych wykonawcy.

Dane niesolidnego wykonawcy:

To Dominik Brzostek, z firmy Eli Meble, Modlińska 21, 05-135 Wieliszew (NIP: 7621952456), umowa na wykonanie usługi podpisana z: firma Dominik Sp. z o.o., Puławska 98 (NIP: 5213772060).

Dlaczego je ujawniam?

Ujawniam je ponieważ… mogę 🙂 Powyższy opis jest rzetelnym przedstawieniem całej współpracy, wszystko, co zostało przeze mnie opisane jest prawdą i na wszystko mam dowody. Nie muszę też bać się o zniesławienie, ponieważ w żadnym miejscu nikogo nie obrażam. I to dobra rada dla osób, które znalazły się w podobnej sytuacji: jeżeli chcesz opisać swoją historię w internecie to przede wszystkim musisz pohamować emocje. Pisanie o kimś, że jest oszustem, krętaczem lub jego wyzywanie do niczego nie prowadzi, a obrażona osoba może tobie wytoczyć proces. Trzymajmy się konkretów, a wszystko będzie dobrze. A jeżeli pan Dominik Brzostek chce mi wytoczyć proces to oczywiście zapraszam: raz, że to będzie dla mnie nowe doświadczenie, a dwa, że będę miał materiał do nowego artykułu 🙂

Zanim zakończę historię oto błędy, które popełniłem. Błędy, których zawsze unikałem i popełniłem je chyba przez to, że przyzwyczaiłem się do tego, że dobieram do współpracy tylko rzetelnych współpracowników. Chyba za bardzo zaufałem swojej intuicji i tego, że znam się na ludziach (co zabawne, dokładnie przed tym uprzedzam w mojej książce „Jak się wybudować i nie zwariować”…)

Oto błędy i wnioski

– Pośpiech. Wybrałem wykonawcę głównie dlatego, że zaproponował krótki termin realizacji, a ja nie chciałem tracić czasu na szukanie innego.

– Brak staranności. Nie wyszukałem opinii o osobie, a tylko o jego firmie. Moja rada: wpiszcie w wyszukiwarkę nie tylko dane wykonawcy (imię i nazwisko) i dane firmy (spróbujcie po nazwie i po adresie), ale także numer telefonu i adres emailowy. Osoby, które zakładają różne firmy często z wygody używają tego samego adresu emailowego. Jeżeli imię i nazwisko wykonawcy jest zbyt powszechne to w wyszukiwarce wpisz także zawód, który wykonuje: np. Dominik Brzostek stolarz

– Brak kontaktu z zadowolonymi klientami. Podejrzewam, że wykonawca miałby problem z podaniem kontaktu do osoby, która była w pełni zadowolona z jego usług. Nawet, gdybym otrzymał do kogoś kontakt, to zapewne bym się dowiedział, że usługa została wykonana, ale grubo po terminie. I nie dajcie się zbywać magicznym „RODO”, które zaczynają używać nierzetelni wykonawcy, aby uzasadnić, dlaczego nie mogą przekazać kontaktu do swoich klientów. Rzetelny wykonawca naprawdę nie będzie miał z tym problemów.

– Za wysoka zaliczka. Im mniej pieniędzy się pozbędziemy tym lepszy mamy sen. Przy większości usług zaliczka jest wręcz niewskazana.

– Zapłata za materiał „w ciemno”, bez sprawdzenia za co płacę. Cóż, trzeba mieć oczy zawsze szeroko otwarte.

PS Jeżeli masz jakieś rady dla remontujących lub budujących (a może popełniłeś podobne błędy, co ja?) to zostaw na dole swój komentarz i podziel się swoim doświadczeniem!

Zakończenie

Co można było zrobić w mojej sytuacji? Miałem dwie możliwości. Jedna z nich to droga prawna. Niestety z mojego doświadczenia wynika, że to długa i wyboista droga. W tej sytuacji wykonawca miał (i zamknął) spółkę z o.o., a ja już miałem doświadczenie w tym temacie (niesolidny klient z mojej drugiej firmy): po bezskutecznej egzekucji przeciwko spółce pozwałem członków zarządu zgodnie z artykułem 299 k.s.h. i nic nie osiągnąłem – wyjechali za granicę i tyle. Wiedziałem więc, że i w tym przypadku prawne kroki raczej są skazane na niepowodzenie, a z uwagi na liczbę „zawiedzionych” (ładne słowo, prawda?) klientów, wykonawca zapewne pozbył się już oficjalnie całego majątku. Poza tym nawet, jeżeli miałbym szansę na odzyskanie pieniędzy to potrwałoby to kilkanaście miesięcy (jak nie więcej), a problem braku schodów by nie został rozwiązany. O ile więc podjąłem pewne kroki prawne, w międzyczasie spróbowałem opcji drugiej: napisałem ten artykuł, udostępniłem go prywatnie i przesłałem link do pana Dominika z informacją o tym, że właśnie kończę jego korektę i za kilka dni jest publikacja. Wyobraźcie sobie, że pan Dominik zadzwonił do mnie po 3 minutach od przesłania emaila. Przeprosił, wytłumaczył się i powiedział, że przyjedzie dzień przed planowaną publikacją i żebym poczekał. Poczekałem – przyjechał. Przyjechał do mnie jeszcze trzy razy i powoli kończył pracę. Schody zostały przygotowane i mogę ich używać. Zostały do wykonania drobne, ale istotne rzeczy: barierka oraz zabezpieczenia na poddaszu.

Prace szły zgodnie z planem, aż nastał dzień czwarty.

Czwartego dnia miał skończyć całą pracę i przywieźć wykonane biurko i… już więcej go nie zobaczyłem. Zaczęło się znowu unikanie telefonów, a na smsa odpisał tylko tyle, że będzie za kilka dni bo… ma sprawę w sądzie. Ostatni sms mówił o tym, że będzie u mnie w środę lub w czwartek (czyli dzisiaj).

Historia zakończyła się nie najgorzej – nie straciłem pieniędzy, a stolarzowi nie zapłaciłem ani grosza za montaż. Nie otrzymał też ode mnie żadnej zaliczki na przygotowanie biurka. Cóż, mój dobry kolega zapłacił ok. 30 000 zł zaliczki wykonawcy, który miał za te pieniądze kupić m.in. styropian wełnę mineralną i tynk na elewację jego domu. Jak sam napisał „Wygrałem z nim 17.000 zł w trybie nakazowym, a komornik nie potrafi tego ściągnąć, dlatego dalej już nie ciągnąłem tematu. „. I cóż, z tej perspektywy mój problem jest naprawdę błahy, pomimo tego, że popełniłem te same (albo i gorsze) błędy jak on, a cała sytuacja była dość stresująca. Tym niemniej mogę schodów używać, a drobne rzeczy mogę wykonać we własnym zakresie lub zlecić innej osobie. Oczywiście nie zamykam się na drogę prawną i będę oczekiwał od pana Dominika zwrotu części pieniędzy, ale wiem, że historia mogła zakończyć się w inny, gorszy sposób.

Mam nadzieję, że moja historia była pouczająca. Naprawdę ciężko przyszło mi pisanie tego artykułu (kto lubi przyznawać się do błędów?) i trochę obawiam się reakcji na ten artykuł, ale czułem, że muszę być z wami uczciwy: nie mógłbym udzielać rad, w jaki sposób wybrać rzetelnego wykonawcę i jednocześnie udawać, że jestem w tym rewelacyjny.

A na koniec naprawdę polecam przeczytanie mojej książki. Pomimo tego, że popełniłem wiele błędów przy wyborze i współpracy ze stolarzem to wiem, że gdybym trzymał się wszystkich opisanych przeze mnie zasad to uniknąłbym wszystkich (!) problemów.

(Opinia na temat książki z serwisu lubimyczytac.pl)

Przeczytaj więcej na temat książki lub zamów klikając na wybraną pozycję poniżej:

49 zł
39 zł
69 zł

 

 

A jeżeli miałeś już kontakt z kimś nierzetelnym to zostaw ślad w internecie. Podaj wszystkie dane (pamiętaj o podaniu imienia i nazwiska w mianowniku), opisz obiektywnie całą historię i zostaw kontakt do siebie, a być może kogoś uratujesz przed wpakowaniem się w kłopoty.

Jeżeli masz jakieś rady dla innych remontujących lub budujących to zostaw swój komentarz i podziel się swoim doświadczeniem!

 

Sławomir Zając

Chcesz wybudować dom i potrzebujesz pomocy?

Zostaw komentarz lub napisz: slawomir.zajac@poradnik-budowlany.com

10 Komentarze

  1. Pomyliłeś się w miejscowości gdzie jest zarejestrowana jego firma – to jest Wieliszew a nie Waliszew 😉

  2. Sławek, nie styropian- tylko wełnę mineralną Rockwool Hardrock Max 28cm i nie 5 lat, bo nic się już nie toczy 🙂 Wygrałem z nim 17.000 zł w trybie nakazowym, a komornik nie potrafi tego ściągnąć, dlatego dalej już nie ciągnąłem tematu. Zrobiłeś dokładnie takie same błędy jak my, a nierzetelny wykonawca zachowywał się dokładnie tak samo jak Twój. Kasa w tym przypadku nie gra żadnej roli, bo w tamtym okresie te pieniądze znaczyły dla nas tyle samo, co Twoja zaliczka na schody. Nie zestawiaj zatem proszę naszego przypadku z Twoim jako jakiegoś o większej randze. Dzięki i pozdro!

    1. Hej, dzięki za uściślenie. Dawno nie rozmawialiśmy o tej sprawie i inaczej zapamiętałem szczegóły. Wspomnienie Twojego przypadku nie miało na celu pokazania, że popełniłem mniej błędów lub o mniejszej randze (bo popełniłem ich co najmniej tyle samo 🙁 ), ale o pokazanie, że w moim przypadku sprawa mogła się zakończyć o wiele gorzej. Nietrudno wyobrazić sobie sytuację, w której wykonawca zaczyna mnie ignorować od momentu otrzymania pieniędzy za materiał.

      1. Nasz wykonawca również nas nie ignorował: rozpoczął pracę dokładnie jak Twój, a później podobnie zapewniał telefonicznie oraz w osobistej rozmowie o zamiarze kontynuowania pracy. Być może kiedyś by ją skończył ale to my straciliśmy cierpliwość i zatrudniliśmy na jego miejsce kogoś innego jednocześnie występując wobec niego z pozwem co naturalnie zamknęło jakąkolwiek przestrzeń na porozumienie.

  3. Coś nie przekonuje mnie wyciąganie kontaktów do zadowolonych byłych klientów. Gdyby moje dane zostały udostępnione osobie trzeciej przez firmę, której zaufałem, to pewnie nie udzieliłbym żadnych informacji tej pierwszej i dociekał swoich praw z tą ostatnią.

    1. Wykonawca musi uzyskać zgodę swojego klienta na przekazanie kontaktu. Rzetelny wykonawca nie będzie miał z tym problemu. Przekazanie danych bez zgody klienta oczywiście jest co najmniej nie w porządku.

    2. A „ Zadowoleni Klienci’’ przez telefon – mogą też być podstawieni….rodzina, kuzyn , kumpel itp. ;(
      Najlepiej sprawdzić osobiście na miejscu u ,,kogoś”👍🤪

  4. Stefan oburzony bo jest bogaty i 30 tys to bzdura.
    Sam dałem 20 koła za materiał na dach i to był dramat. Firma istnieje od dawna ale co z tego, skoro właściciel dbał o usunięcie każdego negatywnego komentarza (mam screeny). Zachowały się jedynie wpisy na grupach fb ale strasznie ciężko się tam wyszukuje czegokolwiek.

    Ja szczęśliwie uzyskałem materiał, ale co rusz słyszę o nowych sprawach z jego udziałem.

  5. To bardzo odważne, że potrafi Pan to opisać, a przede wszystkim przyznać, że dał się Pan nabrać. Takie publikacje też są bardzo potrzebne, bo oszukiwanych ludzi jest naprawdę wiele.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *