29 Udostępnień

W dzisiejszym podcaście opowiadam o tym, jak trudno jest wycenić niektóre usługi i o tym, w jaki sposób uzyskać rzetelną wycenę od wykonawcy.

Wiem, że wiele osób frustruje się kiedy po wysłaniu kilkunastu wiadomości z prośbą o ofertę, otrzymują 1-2 odpowiedzi i to po telefonicznych przypomnieniach.

Po części jest tak dlatego, że branża budowlana nie narzeka na brak klientów. A skoro o klienta nie trzeba się starać, to po co dbać o wysoki standard usług? Taki rynek…

Ale jest też druga strona medalu. Niektóre usługi jest bardzo trudno wycenić. Przykładem jest wycena budowy domu do stanu surowego. Rzetelna i dokładna wycena takiej usługi powinna oznaczać dokładną analizę projektu budowlanego i kilka rozmów z klientem, aby doprecyzować zakres wycenianej usługi. To zabiera łącznie co najmniej kilka godzin pracy. Mało kto będzie chciał poświęcić tyle czasu na tworzenie oferty wiedząc, że klient może po prostu powiedzieć „nie, dziękuję”.

Z tego powodu firmy stosują zwykle 2 podejścia:

  • Tworzą ofertę w kilkanaście minut, co tłumaczy ogromne rozbieżności cen wśród wykonawców.
  • Tworzą ofertę poświęcając nieco więcej czasu, ale i tak zawyżając cenę usługi „na wszelki wypadek”

Zaznaczam, że ja się temu nie dziwię. Sam jestem wykonawcą 🙂 Ale jak wycenić budowę domu nie znając warunków gruntowych? Nie wiedząc jakie rozwiązania przyjął projektant? Kiedy odbędzie się budowa i gdzie? Pytań jest mnóstwo, a każda odpowiedź wpływa na wartość usługi. Im więcej pytań tym więcej czasu trzeba na to wszystko poświęcić i koło się zamyka…  Trzeba więc pewne wyceny robić trochę na oko i trochę z zapasem.

Czy jest na to rozwiązanie? W jaki sposób otrzymać wiarygodną wycenę? Być może należałoby wprowadzić płatne wyceny, ale podejrzewam, że mało który klient na to by się zgodził.

Moja sugestia: zacznij od budowania relacji. Nie wysyłaj na ślepo kilkunastu emaili z prośbą o przedstawienie ofert. Jeżeli tak zrobisz, niczym się nie wyróżnisz spośród innych klientów. Najpierw wybierz firmy, z którymi chciałbyś współpracować. Pytaj o polecenia, przeglądaj internet. Następnie wybierz się do tej firmy (najlepiej!) lub chociaż porozmawiaj przez telefon. Chodzi o to, aby dać się poznać drugiej stronie. Przedstaw konkretnie, ale pobieżnie swoją sytuację. Spytaj o wolne terminy, zakres usług, poświęć na rozmowę kilka minut. Jeżeli rozmowa była OK, to dopiero teraz wyślij emaila do osoby, z którą rozmawiałeś. W wiadomości umieść konkretne informacje: oczekiwany termin rozpoczęcia prac, szczegóły, wytyczne i dodatkowe informacje. Przekaż wszystko, co może być użyteczne.

Co zmienia takie działanie? Nawiązałeś pewną relację. Rozmawiałeś z kimś. Wysyłasz email powołując się na rozmowę, a wiadomość przeczyta ktoś, kto już chociaż trochę Ciebie kojarzy. Dzięki temu zwiększasz szansę na uzyskanie rzetelnej wyceny. Zwiększasz szansę na to, że ktoś poświęci ci odpowiednio dużo czasu.

I wiem, że można się na to oburzać, ale wystarczy sobie uświadomić, że tak naprawdę nie szukamy wykonawcy, podwykonawcy, firmy, zleceniobiorcy, pracownika, ale człowieka (albo grupy osób), która nam pomoże w realizacji naszego marzenia.

No, rozpisałem się jak na wstęp do podcastu 🙂

 

Poniżej link do nagrania oraz transkrypcja.

Uwaga. Podcast jest dostępny także w iTunes i Spotify. A tu RSS.

 

TRANSKRYPCJA

 

Dzień dobry, Sławek Zając, podcast Jak Się Wybudować i Nie Zwariować. Dzisiaj trochę o klientach i trochę o tym, jak zwiększyć szanse na to, aby uzyskać od wykonawcy rzetelną wycenę. Zapraszam do słuchania.

Jak pewnie zauważyliście, w styczniu na blogu niewiele się działo. Powody są dwa. Przede wszystkim musiałem zająć się moją główną działalnością czyli biurem tłumaczeń, którego jestem współwłaścicielem. Musiałem zająć się zarządzaniem firmą, przejąłem kilku klientów. Po prostu firma potrzebowała pomocy więc skupiłem się na tym.

Drugi powód jest taki, że szykuję drugie wydanie mojej książki!  Nie jest to takie zwykłe drugie wydanie. Objętość książki będzie prawie 2 razy większa od pierwszego wydania. Jest mnóstwo nowych treści, dodatkowe rozdziały, więcej informacji, które pomogą Wam podejmować dobre decyzje przed budową domu. Na razie tylko tyle 🙂 Za kilka dni będzie na blogu więcej informacji na temat książki i jej zawartości. Dużo, dużo fajnych rzeczy, no, ale poczekajcie jeszcze chwilę 😉

A dzisiaj będzie trochę o wykonawcach i o klientach. Przez ostatnie tygodnie współpracowałem ściśle z wieloma klientami, prowadziłem dużo projektów i trochę sobie przypomniałem jak to być wykonawcą. Trochę jest tak, że na wykonawców zwykle się narzeka – że są niesolidni, nierzetelni, nieterminowi. Narzekamy na to, że wysyłamy prośby o wyceny i nie dostajemy żadnej odpowiedzi. Dzisiaj chcę dla odmiany pokazać, jak to może wyglądać z drugiej strony i jednocześnie chcę pokazać, jak zwiększyć swoje szansę na to, aby uzyskać od wykonawcy rzetelną wycenę.

Zacznę od wycen. Jeżeli jeszcze nie zacząłeś budować domu, to dowiesz się dość szybko, że trudno jest uzyskać konkretną wycenę od wykonawcy. Osoby, które szukają wykonawcy do stanu surowego, narzekają na to, że wysyłają po kilkanaście maili, dzwonią, przypominają się i czasami ktoś im wyśle jakąś wycenę, czasami usłyszą w słuchawce, że „o, dziękuję za przypomnienie, zaraz ją wysyłam”, i ta wycena do Ciebie nie dochodzi. I jest problem tak naprawdę generalny. Nie wiem, z czego to wynika. Podejrzewam, że po części z tego, że wykonawcy są przepracowani i nie mają czasu na robienie wycen. Nie biorą nowych prac, bo i tak mają co robić. Ale chodzi też o to, że aby przygotować dobrą, rzetelną wycenę jakiejkolwiek usługi, trzeba do niej przysiąść.

Jeżeli szukamy malarza i chcemy mieć wycenę na pomalowanie swojego domu, to taką wycenę dostaniesz szybko. Wystarczy tylko udzielić konkretnych informacji, ile mamy metrów kwadratowych do pomalowania, czy malujemy na biało czy na kolor i właściwie to wystarczy. No, ale żeby uzyskać wycenę na budowę domu do stanu surowego, to trzeba udzielić dużo informacji. Te informacje muszą być bardzo konkretne. Wykonawca musi wszystko policzyć, co zabiera naprawdę mnóstwo czasu. A szczerze mówiąc, komu by się chciało spędzać nad wyceną kilka godzin, wiedząc o tym, że klient po otrzymaniu wyceny może pójść gdzieś, gdzie jest taniej? Tak więc ja się wcale temu nie dziwię.

Szukałem od paru tygodni firmy, która nam zrobi ogrodzenie do naszego domu. Od kiedy zamieszkaliśmy mamy tylko tylne i boczne ogrodzenie, ale nie mamy nic na przodzie. Jakoś nie chciałem na to pieniędzy nigdy wydawać. 🙂 Mamy niewielu sąsiadów, ogrodzenie nie było jakoś nam potrzebne, ale jednak po kilku latach postanowiliśmy coś z tym zrobić. Moją żona zaczęła szukać firm, gdzieś tam dzwoniła, wysyłała maile. Dostawała od tych firm jakieś informacje, głównie szczątkowe. Na przykład żona wysyłała maila i zadawała w nim pięć pytań, na co otrzymywała jednozdaniową odpowiedź typu „koszt ogrodzenia to trzydzieści tysięcy”. Nawet nie wiadomo, czy netto, czy brutto.

Oprócz kwoty nic więcej w tym emailu nie było napisane i tak naprawdę nie wiadomo, czego dotyczy podana cena. I to jest przykre. Wydaje mi się, że jak już ktoś naprawdę nie ma czasu na robienie wycen, to niech w ogóle jej nie robi, a nie udziela szczątkowych informacji… No, ale dążę do tego, że znaleźliśmy jedną firmę, która zresztą robiła dla nas kiedyś ogrodzenie z siatki, której właściciel poświęcił nam naprawdę dużo czasu. Ile to jest dużo czasu? Wydawałoby się, że wycena ogrodzenia nie powinna być niczym trudnym. Klient powinien wiedzieć mniej więcej, czego oczekuje, firma wbija to, co przekazał klient, w kalkulator, wyskakuje oferta i wysyła się taką ofertę klientowi.

Patrząc na to z zewnątrz wydaje się, że to jest pół godziny roboty i wycena jest gotowa.

Tymczasem ten właściciel firmy wysyłał nam chyba pięć ofert, bo okazywało się, że tak naprawdę my na początku nie do końca wiedzieliśmy, czego chcemy. To znaczy nam się wydawało, że wiemy co dokładnie chcemy, ale dopiero gdy zadał nam wiele pytań, my lepiej poznawaliśmy swoje oczekiwania, a to pozwalało tworzyć kolejne oferty. Podejrzewam, że zrobienie tych wycen i cała komunikacja mailowa między nami zajęła tej osobie spokojnie łącznie z trzy, cztery godziny. Następnie w sobotę właściciel firmy przyjechał do nas na kawę, na spotkanie, aby porozmawiać, pomierzyć, zobaczyć dokładnie czego chcemy. Najpierw wszystko pomierzył, porozmawialiśmy o tym, jakie mamy możliwości i okazało się, że jeszcze musi zadać nam sporo pytań, bo pewne rzeczy wyszły po pomiarach. Na przykład okazało się, że nie możemy mieć bramy garażowej, którą sobie wymyśliliśmy, bo jest po prostu za szeroka i nie ma miejsca na to, żeby ona się chowała. Zabrakło ok. trzydziestu centymetrów. My chcieliśmy taką bramę dosyć szeroką, więc właściciel wpadł na pomysł, aby cofnąć bramę w drugą stronę. Oszczędzę wam szczegółów, chodzi o to, że wpadł na pewne rozwiązanie. Podczas rozmów o ogrodzeniu padło pytanie, na jaką wysokość. Trzeba było to ustalić. Trzeba było ustalić, czy chcemy mieć podmurówkę, czy fundamenty, jak zrobić śmietnik. Mieliśmy jakiś pomysł na śmietnik, ale w trakcie rysowania naszego ogrodzenia podsunął nam kilka pomysłów i okazało się, że pewne rozwiązanie będzie bardziej dla nas lepsze. Zadał nam proste pytania, takie jak „którędy będę szedł do śmietnika”, i dopiero na podstawie naszych odpowiedzi mógł to narysować.

Kolejne pytania: jak otoczyć skrzynkę elektryczną? Czy zrobić panele nad tą skrzynką, czy w jakiś inny sposób ją obudować, czy może zostawić bez niczego? Czego oczekujemy? Jaką chcemy furtkę, jakiej szerokości, w którą stronę ma się otwierać ta furtka, jaka ma być skrzynka listy? A może jakiś specjalny słupek dać, ze skrzynką i domofonem, a może nie domofon, ale wideofon?

I spędził z nami dwie godziny mierząc, rozmawiając i zadając pytania. Łącznie więc poświęcił nam około sześciu godzin. Teraz, po naszej rozmowie, znowu będzie musiał przysiąść, wszystko poobliczać i nam wysłać kolejną wycenę. To jest tak naprawdę jeden dzień roboczy po to, aby zrobić nam wycenę, a przecież dalej nie ma pewności, że my z jego usług skorzystamy!

Oczywiście raczej go wybiorę (dopisek kilka dni później – podpisaliśmy umowę! 🙂 ), bo mnie przekonał swoim podejściem i po prostu to jest rewelacyjne podejście, ale na pewno miał niejednokrotnie sytuację taką, że spędzał osiem godzin nad jakąś wyceną, po czym klient mówił „nie, bo nie, bo mam taniej”, albo „nie, bo jednak okazało się, że mnie nie stać”. Tak więc, można zrozumieć wykonawców, prawda? Wydawałoby się, że wycena postawienia ogrodzenia nie powinna być trudna, a tu taka rzetelna wycena w naszym wypadku zajęła około 8 godzin.

To teraz pomyślmy sobie, ile może trwać wycena budowy domu do stanu surowego! To mnóstwo roboty, aby wszystko obliczyć: fundamenty, ścianę, strop, dach i tak dalej. To jest kilka dni liczenia. I z tego punktu widzenia można wykonawcę zrozumieć. Mnie też by się nie chciało spędzać kilkunastu godzin nad ofertą wiedząc, że klient może mi powiedzieć „nie”, ponieważ tracę wtedy dzień, dwa i zostaję z niczym. No jasne, że można powiedzieć, że przedsiębiorca musi podejmować ryzyko, ale ryzyko trochę bezsensowne tak naprawdę, bo się narobisz i nic nie zarobisz…

Są oczywiście prace, który wycena trwa niedługo i wtedy rzeczywiście można zaryzykować. Ja też pracując w biurze tłumaczeń, robię czasami wycenę przez godzinę czy dwie, bo są takie projekty i zdaję sobie sprawę z tego, że klient może odmówić,. Natomiast mimo wszystko nie spędziłbym nad wyceną więcej niż cztery godziny bez na przykład zapłaty za tę wycenę. I wiem, że na rynku budowlanym są firmy, które robią płatne wyceny, natomiast czy klienci za to płacą? Szczerze mówiąc, nie wiem. Podejrzewam, że raczej nie, ale jak ktoś robi taką płatną wycenę, to jestem ciekawy, jak to funkcjonuje.

JAK UZYSKAĆ WYCENĘ OD WYKONAWCY?

Dobra informacja jest taka, że można uzyskać dobrą wycenę, tylko trzeba trochę nad tym popracować. Chodzi o to, że jak jesteś klientem, to bardzo ważne jest to, jakie masz podejście do osoby, z którą współpracujesz. Jeżeli jesteś miły, konkretny, to po drugiej stronie będzie osoba, która pomoże, albo osoba, która przynajmniej powinna być pomocna. Jeżeli będziesz opryskliwy, roszczeniowy, to raczej nie. Podkreślałem wiele razy w podcastach i w mojej książce, że dla mnie najważniejszy jest szacunek do drugiej osoby. Niezależnie z kim rozmawiam, czy to będzie osoba, z którą się znam na gruncie prywatnym, czy wykonawca, czy klient, zawsze jest ten szacunek. Z każdym rozmawiam jak równy z równym. Jak jestem klientem, to nie uważam, że jestem kimś ważniejszym. Nie patrzę na wykonawcę z góry. I z drugiej strony, jak jestem wykonawcą, to nie patrzę na klienta z dołu, tylko właśnie rozmawiam z nim, jak równy z równym. Staram się zawsze zrozumieć drugą stronę i chcę jej jak najbardziej ułatwić życie. I dlatego, jeżeli wysyłam jakieś zapytanie ofertowe, to staram się, żeby było ono jak najbardziej konkretne, żeby zawierało jak najwięcej informacji, które pozwolą wykonawcy wykonać dla mnie wycenę i przygotować jakąś ofertę. Nie rozwlekam moich wiadomości, nie piszę historii z mojego życia, ale staram się być bardzo konkretny.

Jeżeli szukam jakiegoś wykonawcy do wykonania większej prac i wiem, że przygotowanie tej oferty musi wymagać iluś tam spotkań, to na początku nie zalewam wykonawcy setką pytań i szczegółów, ale staram się zbudować jakąś relację. Jeżeli jest taka możliwość, najpierw staram się tę firmę odwiedzić, porozmawiać z kimś na żywo, zobaczyć, kto jest po drugiej stronie, trochę zdobyć zaufania, bo to jest ważne, żeby ta druga strona wiedziała, że ja jestem normalnym klientem. Chcę, aby było jasne, że ja nie chcę tutaj przycwaniaczyć, że nie szukam najtańszej oferty i że nie wykorzystam ich czasu i nagle powiem mu „do widzenia”. Jestem konkretny, czyli mam pieniądze, wiem, czego chcę, szukam dobrej oferty, co nie znaczy, że najtańszej, chcę, żeby ta usługa była wykonana dobrze.

W związku z tym, jeżeli ta druga osoba pozna mnie i zobaczy, że jestem sensowny, to po prostu będzie chciała mi bardziej pomóc. To oczywiście działa też w drugą stronę. Jeżeli mam sensownego klienta, z którym się dobrze rozmawia, to takiej osobie będę chciał bardziej pomóc niż klientowi, który nie jest zbyt miły, jest roszczeniowy i tak naprawdę nie wie, czego chce. To jest zupełnie naturalna sprawa. W związku z tym, aby dobrze współpracować z wykonawcami, należy na początku pracować nad samym sobą. Jeżeli będziesz szanował wszystkich i będziesz umiał dobrze formułować swoje myśli i będziesz wiedział, czego chcesz, to będzie ci po prostu łatwiej, i podczas budowy, i podczas życia. O tym mówiłem już w poprzednich podcastach, więc tutaj już tego nie będę tematu ciągnął.

I teraz mały przykład, bo przykłady są bardzo ważne. Przypuśćmy, że dzwonisz do glazurnika. Siłą rzeczy w podcaście nie pokażę, w jaki sposób pisać maile, ale możemy zasymulować taką rozmowę. Jak często to się robi moim zdaniem nieprawidłowo?

Dzwonisz do glazurnika, przedstawiasz się i mówisz „Dzień dobry, jakie pan ma terminy? Aha, a jaka jest stawka za metr kwadratowy? Aha, dziękuję”. Albo dzwonisz i rozmawiasz kilka minut, ale bez żadnych konkretów i bez budowania relacji.

Jak to można zrobić lepiej? Można zrobić na przykład tak, że mówisz:

„Dzień dobry, tutaj Sławek Zając, wie pan co, dostałem do pana kontakt na pewnym forum budowlanym, tutaj bardzo pana polecali, mam do wykończenia łazienkę i WC, myślę, że tam będzie ok. 40 m2 glazury do ułożenia. Glazura ma wymiar 30 x 30 cm i jest też nieco mozaiki do zrobienia. Nie wiem, czy to jest możliwe, ale chciałbym tak za dwa, trzy miesiące tą łazienkę skończyć i jestem ciekawy, czy jest to możliwe”. Taka zajawka, takie zdanie wprowadzające. To pokazuje, że jesteś konkretny, że już jesteś trochę przygotowany, bo już wiesz mniej więcej, jaka jest praca do wykonania. Powiedziałeś glazurnikowi, jakie masz płytki. To już coś! Glazurnik powinien być teraz trochę bardziej otwarty na rozmowę. Zauważ, w tej wypowiedzi nie zadałeś pytania o cenę ani nawet nie zadałeś do końca pytania o termin. Nie pytasz go, jakie ma pan wolne terminy, tylko że chciałbyś wykonać łazienkę w ciągu dwóch, trzech miesięcy i pytasz, czy to jest możliwe. Czyli pokazujesz, że jesteś elastyczny. I to jest taki mały przykład, który pokazuje, jak w prosty sposób można zbudować pewną relację z osobą, której jeszcze nie znasz.

DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ O USŁUDZE, KTÓRĄ ZAMAWIASZ.

Aby zwiększyć swoją skuteczność, powinieneś więcej wiedzieć o usłudze, którą zamawiasz. Na chwilę opuścimy plac budowy, wrócę do mojego Biura Tłumaczeń ATET. Jeżeli jeszcze nie zamawiałeś nigdy tłumaczeń, to się wiedz, że każde biuro tłumaczeń rozlicza tłumaczenia za blok tekstu lub za słowa. Najczęściej w Polsce rozliczenie oparte jest o blok tekstu, który wynosi 1800 znaków ze spacjami.

Drugą rzeczą, która pomaga wycenić tekst, jest to, o czym jest ten tekst. List do cioci jest przetłumaczyć łatwiej niż instrukcję obsługi maszyny, a instrukcję jest łatwiej przetłumaczyć niż tekst wysoce specjalistyczny z zakresu medycyny. Jeżeli jako klient masz taką wiedzę, to już się wyróżniasz wśród innych klientów. Możesz zadzwonić do mojego biura i powiedzieć „Dzień dobry, mam taki tekst do tłumaczenia z języka polskiego na język niemiecki, 12000 znaków ze spacjami, dotyczy tego i tego, chciałbym mniej więcej określić cenę takiej usługi.”. I w tym momencie, po tym jednym zdaniu ja wiem, że mam do czynienia z kimś, kto wie coś o usłudze, którą zamawia. W tej chwili i ja jestem zainteresowany tym klientem nieco bardziej, bo on się przygotował do rozmowy. Czuję, że z takim przygotowanym klientem współpraca będzie łatwiejsza.

A jednak ¾ klientów zazwyczaj dzwoni do nas do biura i mówi tak:

„Dzień dobry, mam do tłumaczenia dziesięć stron.”. No dobrze, a na jaki język? „No na język angielski oczywiście”. To jednak nie jest oczywiście, ponieważ, nasze biuro tłumaczeń nasze tłumaczy od A do Z, czyli od angielskiego do zulu :), więc to nie jest takie oczywiste, chociaż angielski jest oczywiście najczęściej spotykany. Pytanie drugie, klient mówi o 10 stronach, ale jakich? Zwykle klient ma na myśli 10 stron w formacie A4, ale to niewiele oznacza: na tych stronach może być bardzo dużo obrazków i mało tekstu, ale równie dobrze 10 stron A4 może być zapisanych bardzo małą czcionką.

Jeżeli nie widzę dokumentu, to nie wiem, jaki to jest dokument, ile tam jest treści (znaków do przetłumaczenia). 10 stron A4 nie jest konkretną informacją, ponieważ tłumaczenie dziesięciu stron może kosztować 100 złotych, ale może kosztować i 1000 złotych. I to jest ta różnica. Gdy odbieram telefon już po pierwszym, drugim zdaniu wiem mniej więcej, z kim rozmawiam, czy z osobą trochę bardziej świadomą i bardziej przygotowaną, czy też nie. Dlatego tak istotne jest poznanie chociaż trochę usługi, którą zamawiasz: w ten sposób już łatwiej ci będzie rozmawiać, łatwiej ustalisz szczegóły współpracy, będziesz mógł zadawać lepsze pytania. To działa, ponieważ wykonawca czuje, że ma do czynienia z kimś bardziej konkretnym, bardziej przygotowanym.

Swoją drogą przed nagrywaniem tego podcastu nawet nie wpadłem na to, żeby mówić o biurze tłumaczeń, ale jakoś tak wyszło samo z siebie i trochę to może zabrzmiało jak reklama, ale w sumie czemu nie, to mój podcast i moja firma 🙂 Jeżeli ktoś potrzebuje tłumaczeń, zapraszam na stronę www.atet.pl. Robimy (od 15 lat!) tłumaczenia wierzytelne, ustne, medyczne, techniczne, ekspresowe. Nasze motto to „jakość na czas!”. Mój adres email to: slawek.zajac@atet.pl

Okej, wystarczy, koniec reklamy, chyba już więcej reklam w moich podcastach nigdy nie będzie, więc wybaczcie 🙂 Wracamy do tematu. Mówiłem o tym, jakim warto być człowiekiem, klientem i to, że to po prostu działa. Oczywiście można wysyłać dwadzieścia maili do wykonawców, jak najbardziej, ale na początku warto podzwonić po wykonawcach, dowiedzieć się trochę więcej przez telefon i dopiero potem wysłać maila w ślad za rozmową telefoniczną. Wtedy ten mail już jest jakoś powiązany z tobą. Nie jesteś osobą którąś z kolei, która wysyła dzisiaj prośbę o wycenę, ale jesteś osobą, z którą już ktoś wcześniej rozmawiał. I w ten sposób już jesteś trochę na lepszej pozycji niż inni klienci, którzy po prostu wysyłali maile w ciemno

CZY SZUKAĆ WYKONAWCY PRZED ZAKUPEM PROJEKTU?

Teraz trochę na temat ekip od stanu surowego czy też firm, które zajmują się stawianiem domów do stanu deweloperskiego. Dostałem maila od czytelnika, który usłyszał czy też przeczytał, że nie warto kupować w biurze projektu, ale najpierw trzeba poszukać wykonawców. Nie do końca tak jest. Wykonawca, aby mógł rzetelnie wykonać wycenę, oprócz czasu, który musi poświęcić tej wycenie, musi zapoznać się z projektem. Bez projektu budowlanego nie dostaniesz nigdy rzetelnej wyceny. Jeżeli szukasz wykonawcy bez projektu i dostajesz jakieś wyceny, to one nie mają znaczenia, bo jeden wykonawca może zawyżyć wycenę albo przyjąć pewne rozwiązania, których inny wykonawca nie przyjął. Może być tak, że wybierzesz tańszego wykonawcę, a potem się okaże, że jego wycena nie obejmowała tego i tego. I nagle ta cena, niby niska, będzie dwa razy wyższa.

Co sugeruję? Sugeruję, że jeżeli nie masz projektu budowlanego i wbrew moim radom chcesz się bardzo spieszyć z budową, to na początku podzwoń po wszystkich wykonawcach, których znajdziesz, i z poleceń, i w Internecie, i tak dalej. Opowiedz o swojej sytuacji. Powiedz, że projekt jest w trakcie realizacji lub planujesz kupić taki i taki projekt, i będzie on kupiony wtedy i wtedy. Na razie tylko pytasz o terminy i wypytujesz o wstępne rzeczy. Szukasz osoby, firmy, z którą zawrzesz nić porozumienia. Takie pierwsze sito. Podejrzewam, że przez to sito przejdzie niewiele firm, bo jednak dużo firm będzie cię zbywało, ale to w sumie dobrze. Bo im więcej masz do wyboru, tym tak naprawdę gorzej.

Jeżeli więc nie masz projektu, to zacznij od takich wstępnych rozmów. Nie oczekuj, żeby wykonawcy ci dali jakąś ofertę, bo ona nie ma znaczenia. Dopiero jak będzie projekt budowlany, wtedy wykonawca może do tego usiąść i coś policzyć. Tylko wtedy to będzie łatwiejsze, bo z tym wykonawcą już nawiązałeś pewne relacje, właśnie na tym wczesnym etapie, więc trochę na ciebie przychylniej spojrzy.

ZAWARTOŚĆ WYCENY I UMOWY

Koniecznie sprawdzaj co zawierają przesyłane oferty. Zdarza się, że mimo tego, że wykonawcy mają projekt, to i tak robią wycenę w oparciu o rozwiązania, które stosują na wszystkich budowach i na projekt tylko zerkają. Czasami wykonawca bierze liczbę m2 całego domu, dodają jakieś współczynniki i program wypluwa im wynik. Natomiast, aby wycenę zrobić rzetelnie, trzeba naprawdę przejrzeć projekt bardzo, bardzo, bardzo dokładnie. Zobaczyć, jaki rodzaj fundamentów zastosował projektant, jaką hydroizolację, jakie są parametry ścian i z czego właściwie ściana się składa. Oj, tych naprawdę rzeczy jest mnóstwo. W związku z tym, jeżeli dostaniesz ofertę, która w sposób jednoznaczny nie pokazuje, że ona obejmuje dokładnie to, co jest w projekcie, to dopytuj, dopytuj, dopytuj, uściślaj to.

I na ostatnim etapie, tak przeskoczę o te kilka tygodni albo miesięcy, na ostatnim etapie, kiedy podpisujesz umowę z wykonawcą do stanu surowego czy też generalnym wykonawcą, koniecznie, absolutnie, za każdym razem dopilnuj, żeby projekt budowlany był podpięty do umowy i żeby w umowie znalazł się zapis, że wykonawca ma wykonać swoje prace zgodnie z projektem!

To powinno wystarczyć. Ja naprawdę dużo umów od was dostaję. Kiedyś zresztą napisałem w którymś mailingu, że jak macie jakąś umowę do konsultacji, to wysyłajcie. To już minęło chyba z trzy miesiące, ale dalej raz na tydzień otrzymuję od kogoś umowę, właśnie w odpowiedzi na tamten newsletter, więc wiem, że  samodzielna analiza umowy jest bardzo trudna. Budujemy dom po raz pierwszy, dostajemy jakąś umowę od wykonawcy i nie rozumiemy, co tam jest napisane i to jest naturalne. Oczywiście dalej wysyłajcie mi takie umowy, chętnie pomogę.

Ale prawda jest taka, że nie trzeba wszystkiego do umowy wpisywać. Jeżeli macie dobry projekt budowlany i w tym projekcie jest naprawdę wszystko dobrze opisane, to tylko trzeba znaleźć wykonawcę, który będzie stosował się do tego, co jest w projekcie budowlanym.

Tak więc i na etapie rozmów, wyceny, umowy, dopilnuj, żeby wykonawca zawsze patrzył na projekt budowlany, żeby cała usługa była wyceniona właśnie w oparciu o ten projekt. Dodam, że aby wybudować dom i nie zwariować to na początku najważniejszy jest projektant. I niezależnie od tego, czy robisz projekt indywidualny, czy też robisz adaptację projektu gotowego, to ten projektant będzie odpowiedzialny za projekt i to jest najważniejsze. Musisz mieć dobry projekt. To jest najważniejsze.

CO NAJPIERW: PROJEKTANT, KIEROWNIK BUDOWY CZY WYKONAWCA?

Tak więc jeżeli jeszcze nic nie masz oprócz działki, to wszystkie siły poświęć na to, aby znaleźć dobrego projektanta. W tak zwanym międzyczasie szukaj kierownika budowy, oczywiście także rzetelnego, który będzie prowadził Twoją budowę. Z kierownikiem budowy jest o tyle łatwiej, że poszukasz kierownika, który zna się na technologii, w której budujesz dom. Jeżeli budujesz dom murowany, to raczej nie będzie problemu. Natomiast jeżeli budujesz dom szkieletowy, będzie pewnie trudniej znaleźć kierownika budowy, który zna się na szkieletówce, ale, no wiesz, kogo szukać.

Tak więc na początku projektant, potem kierownik budowy. Kierownik budowy powinien gdzieś tam być między Tobą a projektantem, to znaczy, że projektant będzie Ci zadawał pewnie jakieś pytania, może kierownik budowy być gdzieś na etapie koncepcji Twojego budynku, może wyrazić swoje zdanie. Kierownik budowy powinien albo nawet musi obejrzeć projekt budowlany pod kątem błędów i tak dalej. Powinien stwierdzić, czy ten projekt jest okej. Czyli masz już dwóch sojuszników, masz już projektanta i kierownika budowy. I w międzyczasie oczywiście także szukasz wykonawcy, tak jak mówiłem wcześniej, tak pobieżnie, aby jakieś tam relacje nawiązać. I dopiero, jak będziesz miał projekt budowlany i wybranego kierownika budowy, który starannie ten projekt sprawdzi i powie, że wszystko jest okej, wtedy możesz podejść do finalizacji sprawy z wykonawcą. Bo jeżeli nawet będziesz czegoś niepewny, to właśnie masz sojuszników, masz kierownika budowy i projektanta, aby te problemy rozwiązali. I to jest moim zdaniem najlepsza kolejność. Projektant, kierownik budowy, wykonawca. Jeżeli zaczniesz szukać wykonawcy przed kierownikiem budowy, to wykonawca będzie cię mógł przekonać do pewnych rzeczy, od których mógłby cię odwieść kierownik budowy. Kierownik budowy jest po Twojej stronie, a wykonawca, choćby najlepszy, jednak będzie patrzył bardziej na swój interes, a nie daj Boże będzie to nierzetelny wykonawca, to będzie starał się robić wszystko tak, aby samemu się nie narobić, a zarobić. Tak więc taka właśnie rada dla budujących, że projektant, kierownik budowy. Miej tych dwóch, a wykonawcę znajdziesz w miarę prosto.

No i to w sumie na tyle dzisiaj 🙂

Tak podsumowując, po prostu bądźmy cierpliwi, bądźmy konkretni, bądźmy zawsze dla drugich osób w porządku. Pamiętajmy o tym, że my raz jesteśmy klientami na przykład kupując pietruszkę na targu i tankując benzynę. Nie traktujmy żadnych osób z góry. Traktujmy wszystkich po partnersku. Każdy ma swoją pracę do wykonania i chwała im za to. Równie często my jesteśmy wykonawcami. Mamy nad sobą szefa, mamy nad sobą klienta, w związku z tym traktujmy innych ludzi tak, jak byśmy chcieli być traktowani przez innych. Może i to truizm, ale jakoś mało osób chyba to rozumie. Taka dygresja.

Dochodzi północ, tak więc ja uprzejmie się żegnam i idę spać. 🙂 No i do zobaczenia. Będą kolejne artykuły, a pomysłów jest mnóstwo, a projektów rozpoczętych jest naprawdę bardzo, bardzo dużo, więc będę starał się, żeby ten rok był bardzo, ale to bardzo owocny dla nas wszystkich.

 

Pozdrawiam serdecznie, Sławek Zając, Jak Się Wybudować i Nie Zwariować.

29 Udostępnień