37 Udostępnień

Mieszkanie czy dom jednorodzinny?

Skończyły się Święta, zaczął się nowy rok i wszyscy niechętnie wróciliśmy do codziennych obowiązków 🙂 Dzisiaj będzie więc lekko i przyjemnie. A będzie o tym, jak to jest… mieszkać w domu jednorodzinnym.

Postanowiłem o tym napisać, ponieważ kilka razy rozmawiałem z osobami, które były przekonane do zakupu mieszkania i w trakcie luźnej rozmowy wychodziło na jaw, że decyzja została podjęta na podstawie błędnych wyobrażeń na temat kosztów budowy i wyobrażeń na temat życia w domu. Pochwalę się, że kilka osób po rozmowie ze mną zaczęło poważnie rozważać inne możliwości, a dwie z nich właśnie zaczęły budowę 🙂 Jeżeli masz kogoś, kto koniecznie chce kupić mieszkanie, to udostępnij mu proszę mój artykuł i daj mu do myślenia 🙂

Artykuł będzie szczególnie interesujący dla osób, które nigdy nie mieszkały w domu lub mieszkały w nim ostatnio kilkanaście lat temu. Siłą rzeczy artykuł przedstawia moje osobiste przemyślenia i nie każdy musi się ze mną zgadzać, ale myślę, że osoby, które mieszkają aktualnie w domu jednorodzinnym raczej stwierdzą, że poruszam tu same oczywistości 😉

Życie w domu. Jak to właściwie jest?

To przedziwne, ale najczęściej gdy komuś mówię o tym, że warto się wybudować, to słyszę „No tak, własny dom, fajna sprawa. Ale ile trzeba się wokół niego narobić. I te remonty. No i ogród – to dobra rzecz, ale kto ma na to czas? Poza tym nie lubię grzebać w ziemi. W domu jest zawsze coś do zrobienia. Eee, jednak wolę mieszkanie”

Słyszałem nawet o tym, że posiadanie domu, to taki drugi etat, bo zawsze jest coś co trzeba dokupić i naprawić, a wszystko zabiera czas i pieniądze. I z tym mitem zaraz się rozprawię. Możesz wybudować taki dom, że życie w nim nie będzie się wiele różniło od życia w mieszkaniu. Tak naprawdę główne różnice między domem a mieszkaniem dotyczą tego, że dom jest umiejscowiony na działce i to właśnie z nią będzie najwięcej roboty.

Ale po kolei:

– Ogród. Nie chcesz tracić godzin na koszeniu trawy? W takim razie kup po prostu mniejszą działkę! Nie chcesz być ogrodnikiem?  W takim razie nie zakładaj ogrodu. Chcesz mieć zieloną trawę, ale nie chcesz marnować czasu na podlewanie i koszenie? W takim razie załóż automatyczne podlewanie oraz kup kosiarkę spalinową. Dzięki temu przy małej działce poświęcisz na dbanie o trawnik około 30 – 60 minut tygodniowo. Wiem, co mówię: moja działka ma 1000 m2, w tym 600 m2 trawnika. Koszę go niecałą godzinę. Jeżeli godzina to dalej za dużo, to kup automatycznego robota do koszenia trawy (albo zapłać komuś za koszenie) i po problemie. Oczywiście, że można poświęcić o wiele więcej czasu, aby zadbać o swój trawnik i wykonywać wertykulacje, aeracje, nawożenie, odchwaszczanie, spryskiwanie. To wszystko na pewno spowoduje, że trawnik będzie ładniejszy, aż sąsiedzi będą zazdrościć… Ale wiesz co? Nie musisz tego robić i też będzie fajnie 🙂 Jeżeli więc nie chcesz czegoś robić, to zrób wszystko, aby tego nie robić (to moja myśl przewodnia na 2019 rok). Jeżeli czujesz ogromną niechęć do grabienia liści, to rozwiązaniem jest po prostu brak drzew. Jeżeli nie chcesz walczyć z kretem, to rozwiązaniem jest siatka na krety ułożona dość płytko pod całym trawnikiem.

– Odśnieżanie. Tak, to może być kłopotliwe, zwłaszcza, jeżeli dom jest zaraz przy drodze publicznej. Jako właściciel będziesz musiał np. zadbać o regularne odśnieżanie chodnika. Jeżeli jest to duży kłopot, to szukaj działki na przykład w drugiej linii zabudowy. Dzięki temu nie będziesz „zmuszony” do odśnieżania i będziesz mógł to robić wtedy, kiedy będzie to konieczne. Samo odśnieżanie posesji (kostki brukowej, wjazdu do garażu) bywa męczące głównie po dużych opadach śniegu, a taka sytuacja występuje kilka, góra kilkanaście razy w ciągu sezonu. Tej zimy odśnieżałem tylko raz (ale to chyba nikogo nie dziwi – w listopadzie i grudniu praktycznie nie było śniegu 🙂 Tak więc odśnieżanie jest przykrym obowiązkiem, ale też tragedii z tym nie ma (przynajmniej w województwie mazowieckim).

– Remonty. Świeżo i dobrze wybudowany dom będzie służył dobrze przez kilkadziesiąt lat. Jeżeli na twój dom nie spadnie żadne nieszczęście, to prawdopodobnie za twojego życia nie czeka cię żaden remont konstrukcji czy dachu. Być może 20 -30 lat po budowie będzie warto odmalować elewację i tyle. To, czym się będziesz musiał zająć, to obowiązki identyczne jak przy posiadaniu mieszkania: naprawy i remonty w pomieszczeniach.

Mimo wszystko życie w domu wymaga więcej pracy niż życie w mieszkaniu. A tu pojawią się szerszenie, a tu trzeba wystawić śmieci, a tu wyczyścić rynny, odmalować płot, zadbać o kostkę i tak dalej. I cóż, to normalne – w końcu mieszkamy blisko natury.  Większość prac da się jednak ograniczyć  – jeżeli nie chcesz czyścić rynien, to nie buduj się blisko drzew (ja od 8 lat nie czyściłem rynien i w sumie nigdy nie zamierzam tego robić), jeżeli nie chcesz dbać o kostkę, to raz na jakiś czas zamów firmę, która to zrobi dla ciebie, a jeżeli nie chcesz malować płotu, to wybuduj ogrodzenie, które nie będzie malowania wymagało. Jeżeli nie chcesz nosić worków z węglem i palić w kotłowni, to pomysł nad innymi rozwiązaniami jak pompa ciepła lub ogrzewanie elektryczne (czy oczywiście gaz, o ile to możliwe; wówczas kotłownia jest całkowicie bezobsługowa). To, ile pracy będzie wymagało od ciebie dbanie o gospodarstwo, zależy tylko od ciebie.

Co jeszcze wiąże się z mieszkaniem w domu jednorodzinnym?

– Spokój. Dom jednorodzinny to względna cisza. Nie słychać rozmów sąsiadów za ścianą, muzyki, telefonów, płaczu dzieci i tuptania. Doceniłem to szczególnie po pojawieniu się na świecie mojej córki. Możecie nie wierzyć, ale czułem się dobrze z tym, że nocne wrzaski mojego dziecka nie uprzykrzały nikomu życia oprócz nam ;). Żyjąc w mieszkaniu na pewno miałbym wyrzuty sumienia przez to, że nie dajemy się wysypiać sąsiadom.

W domu jednorodzinnym jest więc cicho. Mnie przeszkadzają właściwie tylko ujadające niekiedy wieczorami psy i czasami dźwięk przejeżdżającego traktora po pobliskim polu. Moim zdaniem największym problemem są jednak kosiarki. Pewnym rozwiązaniem jest to, aby wszyscy sąsiedzi kosili w miarę możliwości w jednym czasie. Gdy widzę, że sąsiad kosi trawę, to i ja biorę się do roboty. No, ale jak wiemy, sąsiadów się nie wybiera, a gdy trafisz szczególnie źle, to przez całą sobotę i niedzielę będziesz słyszał dochodzące dźwięki co raz to z różnych stron. Trudno w takich warunkach odpoczywać na tarasie. Poza tym o ile koszenie trawy kosiarką spalinową zabiera niewiele czasu, to już koszenie tej samej trawy podkaszarką spalinową trwa kilka razy dłużej i jest głośniejsze, a niektórzy sąsiedzi mogą właśnie używać takich urządzeń.

W domu jest ogólnie na co dzień znacznie ciszej niż w typowym mieszkaniu i szybko się do ciszy przyzwyczajasz. Doceniam ciszę szczególnie wtedy, gdy przebywam w mieście i gdy do moich uszu dociera nagle tysiące różnych męczących dźwięków. Kiedyś nie zdawałem sobie sprawy z tego, jak to jest męczące, bo uważałem je za coś oczywistego.

– Zakupy wymagają zmiany przyzwyczajeń. Gdy mieszkałem w Warszawie, na zakupy chodziłem właściwie co drugi dzień – sklep był blisko, a zakupy nie zajmowały dużo czasu. Przy własnym domu proponuję robić duże zakupy raz w tygodniu (tak robimy i właściwie jedyne to, co kupujemy częściej, to chleb, który zresztą często mrozimy). W domu będziesz miał więcej wolnego miejsca niż w mieszkaniu więc można zrobić dużo zakupów na zapas. Wnoszenie dużych zakupów z samochodu zaparkowanego tuż przy domu lub w garażu to prawdziwa przyjemność w porównaniu z dźwiganiem siat do mieszkania z drugiego końca ulicy 🙂 Nawet parkowanie w garażu podziemnym i wjeżdżanie z zakupami windą nie zbliża się do tego komfortu.

– Samochód. Prawdopodobnie będziesz potrzebował dwa samochody do tego, aby komfortowo mieszkać w domu jednorodzinnym. Czy to wada czy zaleta zależy od tego, jakie były twoje/wasze plany związane z mieszkaniem. Natomiast bardzo cenię sobie to, że nie muszę szukać miejsca do zaparkowania. Że zawsze samochód jest blisko (a nieco zbyt często zapominam wziąć wszystkiego z samochodu… 😉 ). Że mogę go w każdej chwili umyć i wyczyścić. Gdy jedziemy na urlop, pakowanie samochodu zabiera jakiś kwadrans, bo wszystko jest blisko. Dla mnie to wielki plus.

– Powierzchnia. Jeżeli porównamy dom i mieszkanie o tej samej powierzchni, to dodatkowe miejsce na tarasie i na działce, na której można odpocząć lub mogą się wyszaleć dzieci, są naprawdę nieocenione.  Poza tym każdy dodatkowy metr kwadratowy domu będzie zazwyczaj tańszy od dodatkowego metra mieszkania, więc jeżeli potrzebujesz miejsce na majsterkowanie, warsztat, ciemnię czy studio, to możesz to zrobić stosunkowo niskim kosztem.

– Odległość i lokalizacja. Tak, to może być problem i zazwyczaj duża odległość do „cywilizacji” powoduje, że decydujemy się na mieszkanie. I nic dziwnego: działki znajdujące się blisko różnego rodzaju „luksusów” (kin, centrów handlowych, basenów itp.) są bardzo drogie albo wręcz niewiarygodnie drogie. Jeżeli więc zdecydujesz się na działkę w rozsądnej cenie, to staniesz się zapewne mimowolnie niewolnikiem auta. To zresztą, najczęstszy chyba powód narzekań: że dom spowodował, że stajemy się szoferami naszych dzieci dowożonych na zajęcia dodatkowe czy małżonków.

– Komfort cieplny. Dopiero po jakimś czasie od przeprowadzki doceniłem coś, z czego wcześniej nie zdawałem sobie sprawy. W domu mogę ustawić sobie taką temperaturę, jaką chcę. W mieszkaniu wbrew pozorom nie jest tak prosto. Jeżeli sąsiedzi ostro grzeją, to będzie u ciebie za gorąco, nawet jak skręcisz grzejniki. Musisz więc otworzyć okno. A jeżeli chcesz, żeby było ciepło? Jeżeli sąsiedzi skręcili swoje grzejniki to twoje ciepło będzie do nich uciekało. W domu ustawiam sobie co, i jak chcę.

Przerwy w dostawie prądu – te oczywiście zdarzają się wszędzie. Ja ten problem mam: podczas dużych wichur lub przy pracach remontowych prąd jest wyłączany na kilka godzin. Zdarza się to ok. 3-4 razy rocznie. To dla mnie duży problem – co prawda podczas prac remontowych prąd jest zwykle wyłączany między 8 a 16, ale ja głównie pracuję w domu. Gdy po raz kolejny prąd został wyłączony, a z moich ust wydarło się słowo na „K” (kurczeprąduniema!), poszedłem po rozum do głowy, zaopatrzyłem się w UPS i od tej pory jest OK. Mimo wszystko zazwyczaj poza miastami przerwy w dostawach prądu trwają dłużej i są nieco bardziej uciążliwe. To szczególnie istotne dla osób, które nie mają wodociągu i czerpią wodę ze studni za pomocą pompy – brak prądu oznacza dla nich także brak wody.

– Brak anonimowości. Przyjęło się mówić, że mieszkanie to pełna anonimowość, ale to tak naprawdę zależy od sąsiadów. Owszem, w mieszkaniach może być tak, że nikt nikogo nie zna i nikt nie wie nawet tego, jak ma na imię sąsiad. Jednak przy domu może być identycznie. Popatrz: masz drogę przy której stoi 30 domów. Większość osób rano wsiada do samochodu i wyjeżdża, a wieczorem wraca do domu po drodze nie spotykając żywej duszy. Owszem, podczas spacerów czy wycieczek rowerowych mijamy sąsiadów, ale tak samo się dzieje gdy chodzimy po okolicy naszego bloku w mieście. Nie można więc powiedzieć, że sąsiedzi się lepiej znają – to zależy właśnie od tego obok kogo mieszkamy, a nie od tego, w jakim domu/mieszkaniu jesteśmy.

Po kilku latach mieszkania w domu stwierdzam, że nigdy nie chciałbym wrócić do mieszkania. Brakowało mi by przestrzeni, komfortu i wielu przyjemności. Czasami są to małe rzeczy. Lato, szybkie śniadanie i wylatujemy na ogród puszczać wielkie bańki mydlane. Albo patrzę przez okno, a tu sarna przechadza się wokół trampoliny. Albo uruchamiam zraszacze i dzieciaki za chwilę są całe mokre (ale szczęśliwe) 🙂

I to tyle na dzisiaj.

Czy Twoim zdaniem są jakieś inne zalety lub wady mieszkania w domu? A może mieszkania mają jakieś zalety, o których zapomniałem wspomnieć? Podziel się tą informacją w komentarzu.

37 Udostępnień