15 Udostępnień

Garnki za kilka tysięcy – jak rozwiązać umowę?

Moja mama kupiła garnki. Za kilka tysięcy złotych. Nabrała się na stary numer: poszła na darmową prezentację i podpisała umowę. Na szczęście sprawa została zakończona pomyślnie. Oto opis całej sytuacji, „tricki”, które stosują sprzedawcy oraz sposób na rozwiązanie umowy. Poinformujcie znajomych i uczulcie na to, że osoby starsze są bardzo podatne na manipulacje.

  1. Darmowy prezent
    Firmy kuszą darmowymi prezentami. Moi rodzice chcieli iść na taką prezentację 2 lata temu. Ostrzegałem, ale zapewnili mnie, że na pewno nic nie kupią, a są po prostu ciekawi jak to wygląda. Na prezentację poszli, nic nie kupili a prezent otrzymali. To uśpiło ich czujność i na drugą prezentację poszli bez mojej wiedzy skuszeni kolejnym darmowym prezentem.
  2. Prezentacja
    Tacy ludzie wiedzą jak dotrzeć do osób starszych. Tylko tyle. To nie są mistrzowie manipulacji. Ich techniki są tandetne i toporne, ale… działają ponieważ odbiorcą jest osoba, która ufa sprzedawcy. Osoba, która nie czyta umowy przed jej podpisaniem.
    Sprzedawcy przedstawiają garnki w taki sposób, jakby ich używanie miało odmienić życie. Podczas prezentacji dodają gratisy, takie jak pas masujący 3D (cena rynkowa 4500 zł – http://www.salute-zdrowie.pl/archiwa/portfolio/pas-masujacy-3d). Dorzucają rabat w wysokości 2000 złotych. Dorzucają jeszcze jeden prezent. Ostatecznie według mojej mamy cena garnków po rabacie wynosiła 4900 złotych, a w cenie dostała pas masujący i jakiś robot kuchenny. Zadowolona z oferty życia podpisała jakieś dokumenty, a uprzejmi sprzedawcy dostarczyli garnki i prezenty tego samego dnia do domu.
  3. Manipulacja
    Gdzie tu manipulacja? Zaznaczam, że wszystko odbyło się zgodnie z prawem – sprzedawca zaproponował zakup pewnego produktu, a konsument się na to zgodził. A jednak konsument został wprowadzony w błąd:
  • Całkowity koszt garnków wyniósł 6187,68 złotych. Tak. O 1300 złotych więcej niż myślała mama, która nie została poinformowana o całkowitej kwocie do zapłaty. Przyznaję, że ta kwota wynika wprost z umowy, ale… spójrzcie sami.

    Na umowie jest informacja o cenie łącznej (6990), upuście w wysokości 2000 złotych oraz cenie po upuście (4990 zł). Następnie jest informacja o liczbie rat i o wysokości raty z odsetkami. I na końcu pozycja: „do zapłaty łącznie”. Gdyby firma była w porządku, wpisałaby całkowitą kwotę do zapłaty. Tymczasem widnieje tam: „257,82 * 24”. Bardzo dużo starszych osób po prostu zakłada, że wynik mnożenia to 4990 złotych…
  • Mama otrzymała kopię umowy sprzedaży i „Informację o zakupie do umowy sprzedaży”. Była prawie pewna, że niczego więcej nie podpisywała. Skoro jednak kupiła garnki na kredyt…
    I owszem – w umowie znalazła się informacja o tym, że „sprzedaż odbywała się na warunkach określonych w odrębnej umowie z podmiotem kredytującym”, a w drugim dokumencie znalazła się nazwa banku. Udaliśmy się do oddziału i okazało się, że wisi tam wniosek o przyznanie kredytu. Wynika z tego, że mama podpisała 3 dokumenty, ale kopii trzeciego po prostu nie otrzymała.

W umowie znalazł się także zapis, że: „Oświadczenie o odstąpieniu od umowy można złożyć na formularzu przekazanym Sprzedającemu przez Kupującego przy zawarciu umowy”. Takiego oświadczenia także mama nie otrzymała.

Rozwiązanie umowy.

Postawmy się teraz w sytuacji osoby starszej. Oszołomiona prezentacją podpisuje umowę na zakup garnków. W domu już na spokojnie zaczyna się zastanawiać i dochodzi do wniosku, że garnki są dla niej po prostu za drogie. Bierze też do ręki kalkulator i widzi, ile tak naprawdę będą ją one kosztowały. Chce z garnków zrezygnować.

Co należy zrobić?

  • Wypełnić oświadczenie o odstąpieniu od umowy sprzedaży zawartej poza lokalem przedsiębiorstwa. Na przykład: https://uokik.gov.pl/download.php?id=1216
  • Zrobić zdjęcia wszystkich produktów tak, aby mieć dowód, że wszystkie zostały wysłane.
  • Spakować garnki i wysłać je za potwierdzeniem odbioru. Paczkę należy ubezpieczyć!
  • Pójść do oddziału banku i upewnić się, że wniosek kredytowy nie został uruchomiony. W razie potrzeby trzeba pójść do banku 2 lub 3 razy. W naszym przypadku wniosek wygasł po ok. 10 dniach.

W teorii procedura jest prosta. Postawmy się jednak w sytuacji osoby starszej, która nie otrzymała żadnego formularza wypowiedzenia umowy i nie wie w jaki sposób takie oświadczenie napisać. Nie dostała kopii trzeciego formularza i nie pamięta, co jeszcze podpisywała. Nie wie zatem w jaki sposób w ogóle wycofać się z niekorzystnej umowy. Dla osoby starszej spakowanie garnków (3 paczki!) i ich wysłanie może być po prostu trudne, a zrobienie zdjęć niemożliwe. Moi rodzice nie wiedzieli co zrobić więc po prostu zadzwonili do firmy. Firma oczywiście zrobiła wszystko, aby zniechęcić do rozwiązania umowy.  (to standardowa praktyka tego typu firm). Dowiedzieli się m.in., że:

  • Owszem, mogą oddać garnki. Muszą je wysłać pocztą. I tu zniechęcenie: „A co jeżeli jakiś garnek przyjdzie uszkodzony? Będziecie musieli Państwo za niego zapłacić!” i „A co, jeżeli garnki do nas nie dotrą? Stracą Państwo i pieniądze i garnki – po co ryzykować?”
  • Padła też propozycja rozwiązania tej sytuacji. Otóż jeżeli mama kupi pas 3d za jedyne 2500 złotych to umowa zostanie rozwiązana, a pracownicy firmy osobiście odbiorą garnki z domu. (No tak, wtedy im się to opłaci…).

I tak to się kręci. Osoba starsza, która nie ma do kogo zwrócić się o pomoc, zostanie z garnkami za grube tysiące.
Dobra rada. Jeżeli ktoś z Twojej rodziny kupił byleco za grube pieniądze to… STANOWCZYM TRZEBA BYĆ. Osoba, która kupiła takie garnki będzie sobie i innym wmawiała, że jest z nich bardzo zadowolona. Będzie przekonywała rodzinę, że garnki są świetne, że dostała 2000 rabatu, dużo prezentów, sprzedawcy byli bardzo uprzejmi i że wszystko jest jak należy.
I dlatego należy samemu zrobić zdjęcia produktów, dać rodzicom do podpisania oświadczenie, spakować i udać się na pocztę. Wziąć sprawy we własne ręce. Nie pozwolić, by takie firmy zarabiały pieniądze na cudzej naiwności.
Słyszałem już kilka razy, że garnki lub inny niepotrzebny i przepłacony sprzęt został w domu ponieważ mama/teściowa/tata/teść/ciotka/wujek nie chcieli się przyznać, że zostali oszukani, a rodzina machnęła na to wszystko ręką… Przykre. 🙁

Tak więc dla pewności opiszę dokładnie czynności, które wykonałem, aby wszystko było w porządku:

– Najpierw zrobiłem zdjęcia opakowań. Następnie otworzyłem je, aby zrobić zdjęcia na potwierdzenie, że produkty są w środku. Potem ostrożnie wyjmowałem po kolei wszystkie produkty i dla pewności nakręciłem film z całej czynności. Potem wszystko starannie ułożyłem, tak, jak było na początku.

– Wydrukowałem i dałem do podpisu rozwiązanie umowy. https://uokik.gov.pl/download.php?id=1216 Rozwiązanie umowy włożyłem do paczki. Zrobiłem zdjęcie samej umowy i zdjęcie, gdy znajduje się w kartonie.

– Paczkę porządnie zabezpieczyłem (owinąłem jakąś folią), ubezpieczyłem (kilkanaście złotych) i wysłałem za potwierdzeniem odbioru (ważne!)

– Poszliśmy do banku. Doradca powiedział, że co prawda po 2 tygodniach wniosek zostaje anulowany, ale w teorii sprzedawca może złożyć wniosek jeszcze raz. Wolałem nie ryzykować i 2 tygodnie później jeszcze raz przyszliśmy do banku, aby mieć pewność, że żadnego kredytu nie ma.

PS Te garnki kosztują w hurcie około… 40 dolarów. Oto dokładnie te same garnki, które kupiła moja mama: https://www.alibaba.com/product-detail/19PCS-PRESTIGE-WIDE-EDGE-COOKWARE-SET_938661398.html Handel rzecz jasna polega na tym, aby kupić tanio a sprzedać drogo, ale jasne jest, że za 40$ za komplet trudno oczekiwać garnków najwyższej jakości, prawda?