36 Udostępnień

Plan był prosty. Chcieliśmy wybudować dom dla nas i dla 2 przyszłych dzieci.

Plan się powiódł: po 2 latach od przeprowadzki na świecie pojawiła się Agatka, a 2 lata później Szymek. Uwielbiam ich 🙂 Teraz córka ma 6 lat, Szymek za chwilę będzie miał 4 i cieszę się, że dom spełnia także ich potrzeby.

Przyznaję, że przed budową nawet długo nie rozmyślaliśmy o potrzebach przyszłych dzieci: ot, chcieliśmy mieć 2 dzieci więc wybudowaliśmy dom z dwoma pokojami dziecięcymi. Co tu więcej wymyślać?

Wczoraj dzieciaki radośnie skakały na ogromnej trampolinie i wzięło mnie na przemyślenia.

Czy nasz dom naprawdę jest odpowiedni dla dzieci? Czy coś bym zmienił 10 lat temu? Czy wybudowaliśmy… dobry dom?

Z ulgą stwierdzam, że… TAK! Postanowiłem opisać moje przemyślenia dzieląc je na kolejne etapy życia małego człowieka 🙂

Ps Dzisiejszy artykuł jest znacznie luźniejszy niż zwykle. Myślę, że po ostatnich „poważnych” artykułach, przyda się mała odmiana. 🙂

 

NOWORODEK

Sprawdziło się:

– Miejsce dla dziecka. Obok sypialni był zaplanowany mały gabinet (5 m2), w którym był przewijak, mała szafka i łóżeczko. To było super: dziecko było tuż za drzwiami, miało własny pokoik, a rodzice mieli sypialnię dla siebie 🙂 Przy drugim dziecku gabinet także spełnił swoje zadanie – Agatka się przeprowadziła do własnego pokoju, a Szymon zajął jej miejsce.

– Wanna. Nie wyobrażam sobie mycia dziecka poza wanną. Wspominam o tym, gdyż widziałem projekty łazienek bez niej. Wanna to wygoda i mniejsze ryzyko zachlapania całej łazienki 🙂

– Grzejnik łazienkowy. Sprawdza się: jego rolą nie jest ogrzanie łazienki, ale ogrzanie ręczników. Wycieranie dziecka cieplutkim ręcznikiem… ach, przyznaję, że i swój ręcznik specjalnie kładę na grzejniku, żeby poczuć się znów młodo 😉

Sprawdził się też sam dom. Wyobraź sobie: jest godzina 23. Dziecko nareszcie poszło spać. Rodzice, szczęśliwi, wraca regularny oddech. Ustępują poty. Puls w normie. Zmęczeni, udają się powoli do łóżkAAAAAAAaaaaaAAAAAAAAAAAaaaaaaa i trzeba znowu usypiać od nowa. 🙂

Dla mnie OGROMNYM komfortem było to, że płaczące dziecko w nocy nie przeszkadza sąsiadom. Wiedziałem, że własny dom jest fajny, ale głównie z tego powodu, że nie będziemy słyszeć sąsiadów za scianą. Tymczasem okazało się, że ważniejsze jest dla mnie to, że w domu – w przeciwieństwie do mieszkania – możemy po prostu robić co tylko chcemy bez obaw, że ktoś nas słyszy.

NIEMOWLĘ

Sprawdziło się:

– Ogrzewanie podłogowe. Raczkujące dziecko na podłodze, która nie jest zimna – supersprawa!

Swoją drogą brakuje mi czasami w ciepłe dni możliwości wyjścia spod prysznica na ciepłą podłogę 🙂

– Spory salon. Nasz salon ma 35 m2. To naprawdę dużo. Można część pomieszczenia odgrodzić kanapami, aby dziecko nie poraczkowało gdzieś daleko, a w salonie nadal będzie wystarczająco miejsca dla dorosłych.

– Słup 🙂 Nie słup, przepraszam, to centrum zabaw!

To właśnie na ten słup wskazuje strzałka na górze artykułu 🙂 Dzieciaki uwielbiają koło niego chodzić, biegać, kręcić się, ścigać i jeździć. Sam zrobiłem kilkanaście kilometrów na czworaka wokół tego słupa 🙂 Słup jest tak fajny, że gdyby go nie było, to trzeba byłoby go wymurować 🙂

Warto mieć w domu miejsce, w którym dzieciaki mogą biegać w kółko. U mojego znajomego układ domu pozwala na bieganie w kółko przez kuchnię, jadalnię, salon i korytarz. Tyle zabawy!

Co się nie sprawdziło?

– Szerokość garażu. Nie jest to na szczęście wielki problem, ale nie przewidziałem, że wyjmowanie fotelika będzie wymagało otwarcia drzwi na całą szerokość. Groźby obicia ścian raczej nie ma, ale nie mogę umieścić żadnych szafek wzdłuż garażu. Garaż o metr szerszy byłby doskonały.

 

DZIECI

Sprawdziło się:

– Łazienka i WC. Te dwa pomieszczenia są pewnego rodzaju standardem w domach i to się znakomicie sprawdza: unikamy porannych kolejek do ubikacji Nawet w małym domu warto przeznaczyć miejsce na małe WC dla gości: wystarczy przeznaczyć na nie 1,5 m2.

Gdybyśmy planowali trójkę dzieci, to rozważałbym dodanie drugiej łazienki lub drugiego WC z prysznicem.

– Powierzchnia pokojów dziecięcych.

Oba pokoje mają po 10 m2 i to się na razie sprawdza. Sam dzieliłem pokój o takiej powierzchni z bratem więc 10 m2 na jedną osobę powinno wystarczyć 🙂

Oczywiście dzieci rosną, a z nimi ich potrzeby. Nastolatek potrzebuje więcej miejsca i prywatności i… zaczyna przyjmować gości.

Czy chciałbym wybudować większe pomieszczenia? Tak, ale większe pomieszczenia oznaczałyby większy dom. Większy dom to większa powierzchnia zabudowy. Większa powierzchnia zabudowy oznaczałaby w naszym przypadku konieczność zakupienia większej działki. A to by generowało takie koszty, że zapewne zrezygnowalibyśmy z budowy…

A dlaczego musielibyśmy kupić większą działkę? Z miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego wynika, że na naszej działce maksymalna powierzchnia zewnętrzna domu nie może przekroczać 200 m2. Przejrzeliśmy mnóstwo katalogowych projektów, ale wszystkie domy parterowe były albo mniejsze albo większe i dlatego zdecydowaliśmy się na projekt indywidualny. Dzięki temu mamy dom, który ma po zewnętrznej…  199,3 m2. Na styk 🙂

– Dom parterowy,

To był strzał w dziesiątkę! To dużo przestrzeni, żadnego biegania po schodach, a dzieci są zawsze na oku. Rewelacja.

– Dobre panele podłogowe.

Kupiliśmy panele o wysokiej klasie ścieralności. Nie były tanie, ale sprawdzają się.

– Powierzchnia działki. Działka ma 1000 m2. Odliczając powierzchnię domu (200 m2), taras, kostkę brukową, blaszany garaż, klomby itp. zostaje mnóstwo powierzchni do zabawy. Mieści się wielka trampolina, huśtawka, domek, piaskownica i zostaje sporo miejsca do biegania.

Czy chciałbym większą działkę? Tylko wtedy, jeżeli miałbym kogoś, kto by dbał o zieleń. 🙂 Czasami trudno nam nawet wygospodarować 2-3 godziny w tygodniu na koszenie i wyrywanie chwastów. Poza tym większa działka to większy koszt działki, wyższy koszt ogrodzenia, założenia trawnika i tak dalej.

Co bym zmienił? Więcej czasu poświęciłbym zaplanowaniu przestrzeni podczas wyboru naszej działki. Gdzie będzie stał dom? W którym miejscu będzie taras? Gdzie będą rosły drzewa, a gdzie będzie trawnik? Gdzie będzie stał grill, huśtawkę, trampolina, domek dla dzieci? W moim kursie „Jak się wybudować”, w którym pomagam wybrać odpowiednią działkę, polecam narysowanie działki w zeszycie w kratkę (1 kratka to 1 metr) i rozrysowanie naszych marzeń.

Gdybym mógł cofnąć czas, to chyba przesunąłbym dom o 2 metry, aby mieć jeszcze więcej miejsca od strony tarasu. Druga część domu (od strony garażu) w praktyce wcale nie jest przez nas używana.

 

Co się jeszcze nie do końca sprawdziło?

Największe zastrzeżenia mam do wykończenia.

Dzieci biegają, skaczą, jeżdżą i… niszczą i brudzą. Tak, wiem, jestem bardzo odkrywczy Mimo wszystko nie spodziewałem się, że po kilku latach dobrze byłoby wymienić niektóre białe listwy przypodłogowe z MDFu, a cały salon warto byłoby przemalować już rok temu. Coś bym zmienił przy budowie domu: lepsza farba? Inne listwy? Macie jakieś pomysły?

I na koniec kilka ogólnych przemyśleń.

Dzieci uwielbiają wodę!

Mam dwa krany zewnętrzne. Dałbym jeszcze dwa Więcej wody, więcej biegania, więcej zabawy!

Dzieci uwielbiają biegać i jeździć!

Wokół domu mamy opaskę brukową o szerokości ok. 60 cm. Gdybym się budował ponownie, dałbym metr, aby można było wygodnie jeździć i się wymijać.

Swoją drogą polecam jeździk grawitacyjny To zabawka, która jest prawie codziennie w użyciu od kilku lat!

Czy coś bym zmienił? Być może rozważyłbym tajne przejście między pokojami dzieciaków? 🙂 A może zostawiłbym podczas budowy wywrotkę ziemi? Byłoby teraz świetne miejsce do zabaw.

To jednak drobne sprawy. Najważniejsze jest to, że dom spełnia potrzeby wszystkich członków rodziny, nawet tych najmniejszych 🙂

Ps Wpis jest luźniejszy więc zabawna (mam nadzieję!) historia na koniec.

W 2014 roku przyszła na świat Agatka. Jest trzecia noc od kiedy maluszek jest z nami. Nie wiem za bardzo co się dzieje – to pierwsze dziecko, cały czas chodzę niewyspany, nic nie rozumiem, odczuwam jednocześnie wielką radość i panikę, ale nie mam czasu myśleć bo na okrągło ziewam.

Jest noc. Upragniony sen… A tu żona mnie szturcha i mówi:
„Co nasze dziecko robi w łóżku!? Weź ją zanieś do jej łóżeczka!”.

No to ja ostrożnie wstaję, lewą rękę wkładam ostrożnie pod główkę, drugą pod plecy, podnoszę i niosę do drugiego pokoju. Nachylam się do łóżeczka, a w nim smacznie śpi nasze maleństwo.

Otrzeźwiałem, jak tylko dotarło do mnie, że trzymam w rękach kota. Śmiejemy się z tego do dziś 🙂

Do następnego (poważniejszego?) artykułu!

Pozdrawiam,

Sławek

 

 

36 Udostępnień