0 Udostępnień

Chcesz wybudować dom, w którym będzie ci się dobrze żyło.

Proste 🙂

Budowa domu ma cieszyć, a nie powodować zmartwienia, a żeby to było możliwe:

  • Podejmuj decyzje, w których masz największe doświadczenie i za które bierzesz odpowiedzialność. W czym jesteś najlepszy? W precyzowaniu swoich oczekiwań dotyczących przyszłego domu 🙂 Nikt inny za Ciebie nie określi, gdzie i w jakim domu chcesz zamieszkać. Oczywiście warto wiedzieć, jakie są możliwości budowy i mam nadzieję, że moje artykuły na blogu są w tym pomocne, ale to ty odpowiadasz za wygląd domu, układ funkcjonalny i zastosowane rozwiązanie.
  • Oddelegowuj rzeczy, w których nie masz doświadczenia. To jasne, że budując dom nie znasz się na projektowaniu i na budowie więc potrzebujesz dobrego projektanta, wykonawców, kierownika budowy i – opcjonalnie – inspektora nadzoru budowlanego.

To oczywiste rzeczy, gdyby nie to, że… wcale nie! Często osoby, które budują pierwszy dom, wchodzą w kompetencje fachowców. Dlaczego? Po co? Jeżeli dobrze wybrałeś wszystkich uczestników procesu budowlanego, to wystarczy im zaufać.

Jeżeli masz wątpliwości dotyczące wykonania prac, to skonsultuj się z projektantem i kierownikiem budowy. Nawet, jeżeli masz wątpliwości dotyczące rzetelności kierownika, to poszukaj fachowca (np. inspektora nadzoru budowlanego), który odpowie na Twoje pytania. Naprawdę nie warto szukać pomocy na forach internetowych i dokształcać się z budowlanki. Znacznie lepiej komuś zapłacić za ekspertyzę, za którą weźmie odpowiedzialność, a zaoszczędzony czas przeznaczyć na coś lepszego 🙂

Podobnie jest z innymi dziedzinami. Jeżeli masz wątpliwości dotyczące przesłanej umowy przez generalnego wykonawcę, a nie masz doświadczenia w tej dziedzinie, to lepiej zapłacić za konsultację prawnikowi, który – być może – uchroni cię przed stratą dużych pieniędzy. Tymczasem – niestety – wciąż bardzo wiele osób podpisuje umowy bez zrozumienia, a nawet (o zgrozo!) bez dokładnego przeczytania.

Wniosek: Nie musisz i nie chcesz (prawda?!) znać się na budowie domu, chyba, że planujesz budowę domu własnymi rękami.

Jest jednak mały haczyk.

Aby prawidłowo wybrać projektanta, firmę wykonawczą i kierownika budowy „coś” o budowie domów powinieneś wiedzieć. Mając jakąś wiedzę, możesz komfortowo rozmawiać z fachowcami i podejmować lepsze decyzje. Uważam, że dzięki radom z mojej książki „Jak się wybudować i nie zwariować” i bloga w 95% przypadków wybierzesz dobrych, rzetelnych fachowców i wybudujesz dom bez większych problemów.

Pozostałe 5% przypadków dotyczy sytuacji, w której każdy fachowiec ma inne zdanie. Projektant mówi A, kierownik budowy mówi B, a Ty musisz podjąć decyzję w sprawie na której się nie znasz. Oczywiście możesz wtedy zaangazować inspektora nadzoru budowlanego, ale trudno go wzywać w przypadku każdego konfliktu i co, jeżeli on powie… C?

Problem jest tym poważniejszy, że zazwyczaj wydaje się, że nie ma znaczenia, jakie rozwiązanie przyjmiemy. Błędy w budownictwie uwidaczniają się czasami po kilkunastu lub kilkudziesięciu latach więc projektanci, kierownicy budów i inni uczestnicy procesu budowlanego znacznie rzadziej uczą się na błędach niż w innych branżach. Jak w tym wszystkim ma się odnaleźć osoba, która chce po prostu dobrze wybudować swój pierwszy dom?

O moich wątpliwościach porozmawiałem z Krystianem Lemkowskim, twórcą serwisu Budowa w praktyce. 

Bardzo polecam jego serwis – jest on dla mnie pewnym objawieniem. Brakowało mi w sieci miejsca, w którym przyjaznym językiem i na dodatek bez żadnych reklam będą opisywane etapy budowy domu jednorodzinnego. W pewnym sensie nasze serwisy się uzupełniają – ja doprowadzam Was do rozpoczęcia budowy (wyjątkiem jest cykl „Budowa domu krok po kroku”), a Krystian przez nią przeprowadza 😉

Nasza rozmowa i wymiana emailowa zaowocowała świetnym artykułem napisanym przez Krystiana, który z przyjemnością umieszczam w całości.

Miłego czytania!

 

 

Błędy w budownictwie – artykuł Krystiana Lemowskiego

Wstęp

W moim serwisie Budowa w Praktyce wielokrotnie wspominam jak prawidłowo powinno się wykonać prace i na jakie błędy uważać. Ale skąd właściwie wiadomo które rozwiązanie jest prawidłowe, a które błędne? Czy błąd w projekcie zobowiązuje wykonawcę do błędnego wykonania robót? Gdy zaczniemy się nad tym zastanawiać to sprawa robi się coraz bardziej skomplikowana, a odróżnienie prawdy od fałszu staje się coraz trudniejsze. Szczególnie, gdy zaczynasz czytać popularne strony i fora internetowe o tematyce budowlanej, lub porozmawiasz z fachowcem na budowie który “zawsze tak robi, kierowniku”.

W tym artykule opowiem Ci skąd wynika to całe zamieszanie, komu można zaufać i jak sprawdzać wiedzę projektantów i wykonawców żeby nie zwariować od natłoku informacji. Zapraszam do lektury.

 

Proces budowlany

W całym procesie budowlanym bierze udział wiele osób, które powinny się wykazać fachową wiedzą. Na samym początku, Ty jako Inwestor, masz do czynienia głównie z projektantem i urzędnikami państwowymi. W rzeczywistości jest to cały szereg osób: rozpoczynając od inżyniera, który zrobi badania geotechniczne, architekta, geodety, konstruktora, projektantów branżówych, poprzez osoby wydające warunki techniczne przyłączy, a kończąc na urzędnikach, którzy wydają warunki zabudowy, mapy geodezyjne lub pozwolenie na budowę. Podobnie sprawa wygląda podczas wykonawstwa: masz ponownie do czynienia z szeregiem osób które uczestniczą w Twojej budowie: wykonawcy różnych branż, sprzedawcy w sklepie budowlanym, kierownik budowy, nadzór budowlany i wielu innych. W praktyce jest to kilkadziesiąt różnych osób i wielu z nich powinno znać się na budownictwie lepiej niż Ty. Dokładnie tak: Inwestor nie musi znać się na wszystkim. Po to właśnie płacisz specjalistom żebyś nie musiał wiedzieć i robić wszystkiego sam. I tu właśnie dochodzimy do “gwoździa programu”: skąd wiadomo, że ludzie którym płacisz nie popełniają błędów i skąd wiadomo co jest błędem, a co nie?

 

Budownictwo to nie czarna magia

Po kraju cały czas krąży wizerunek budowlańców (i niestety też sami budowlańcy), których głównym motto podczas pracy jest: “będzie Pan Kierownik zadowolony, zawsze tak robimy przecież”. Efekty tego bywają różne. Na szczęście opieranie się na wiedzy takich fachowców wcale nie jest konieczne bo budownictwo, szczególnie jednorodzinne, jest bardzo dobrze poznaną dziedziną wiedzy. Budowa domu to nie jest “miejsce do nauki i prac badawczo-rozwojowych” dla specjalistów na różnych etapach budowy. Tak naprawdę, wszystko co jest Ci potrzebne do zbudowania domu zostało już wymyślone, zbadane, sprawdzone i zapisane. Domy buduje się od setek lat, a najpopularniejsze dzisiaj technologie i rozwiązania znane są przynajmniej o kilkudziesięciu lat. Napiszę to jeszcze raz i dobitnie: tu nie ma żadnej tajemnej wiedzy magicznej! Błędy na budowach biorą się tylko i wyłącznie z niewiedzy lub niedbałości ludzi. Oczywiście nie dotyczy to wszystkich pracowników branży budowlanej. Jest wielu profesjonalistów, którzy ciągle się uczą i podnoszą kwalifikacje, ale niestety jest również wielu, którzy robią “bo tak się zawsze robi”.

Tak, wiem że powyższy akapit może mieć mało optymistyczny wydźwięk, ale na spokojnie przeanalizujmy sytuację:

  1. Skoro cała potrzebna Ci wiedza już istnieje, to wystarczy wiedzieć gdzie jej szukać i rozwiąże to wszystkie problemy.
  2. Nie ma ludzi wszechwiedzących i nieomylnych. Z drugiej strony, podczas całej budowy, musisz polegać na wielu osobach. Wybierz zatem takich, którzy mają największą wiedzę i doświadczenie. Szukaj wiedzy zawartej w sprawdzonych i rzetelnych publikacjach.

Teraz wystarczy już tylko zebrać potrzebną wiedzę i znaleźć odpowiednich ludzi. Proste prawda? Zatem do dzieła.

 

Wiedza budowlana

To co współczesna cywilizacja wie o budownictwie jest wypadkową wielu lat doświadczeń, badań, eksperymentów i praktyki oraz ograniczeń narzucanych nam przez środowisko i społeczeństwo. Brzmi bardzo patetycznie, ale w praktyce ogranicza się do kilku zbiorów naszej wiedzy. Oto one:

Przepisy państwowe

Jednym z podstawowych zbiorów wiedzy o budownictwie są wszelkiego rodzaju akty prawne ustalane przez ustawodawcę, takie jak: ustawy, umowy międzynarodowe, rozporządzenia, zarządzenia, uchwały. Nie reprezentują one zwykle fachowej wiedzy technicznej, ale są ważne z innego powodu: narzucają inwestorom, projektantom i wykonawcom co można, a czego nie.

Po co?

Głównie z dwóch powodów: dla bezpieczeństwa i wspólnego dobra społeczeństwa. Przykładowo: w przepisach znajdziesz wytyczne przeciwpożarowe, jakie muszą spełniać budynki. Dzięki temu znacznie rośnie Twoje bezpieczeństwo w razie gdy znajdziesz się w płonącym budynku. Inne przepisy narzucają zachowanie minimalnej odległości pomiędzy budynkami w taki sposób, aby jeden budynek zbyt mocno nie zacieniał drugiego. Dzięki temu w mieszkaniu będziesz miał zapewnioną minimalną ilość naturalnego światła, nawet gdy sąsiad obok buduje wieżowiec.

Takich przykładów można by mnożyć w nieskończoność. Ilość aktów prawnych dotyczących budownictwa jest również bardzo duża i nie sposób tutaj przytoczyć wszystkich. Najważniejsze z nich to bez wątpienia Ustawa Prawo Budowlane i Rozporządzenie w sprawie warunków technicznych jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie. Jeżeli chcesz, możesz sprawdzić listę innych (ale na pewno nie wszystkich) ważnych dokumentów na stronie Polskiej Izby Inżynierów Budownictwa w zakładce “Akty Prawne”.

Już zapewne czujesz, że nie dasz rady tego wszystkiego poznać. Prawda jest taka, że nawet nie musisz. Przepisy te muszą znać przede wszystkim projektanci, kierownicy budowy, inspektorzy nadzoru i urzędnicy. Praktyka wygląda następująco: projektanci sporządzają projekty zgodnie z literą prawa, a urzędnicy sprawdzają zgodność projektu z prawem jeszcze przed wydaniem pozwolenia na budowę. Zatwierdzony projekt wędruje następnie na budowę, gdzie za jego realizację odpowiedzialny jest kierownik budowy wraz z inspektorem nadzoru. Na zakończenie budowy rozliczani są oni ze swoich obowiązków ponownie przez urzędników państwowych (nadzór budowlany). I to właściwie najważniejsze co o przepisach musi wiedzieć Inwestor. Chociaż procedura ciągłego kontaktu i kontroli ze strony urzędów jest (nie oszukujmy się) uciążliwe to jednak bardzo dobrze chroni inwestora przed wybudowaniem “bubla prawnego” – budynku, który będzie miał wadę formalną.

 

Normy budowlane

O tym, że państwo tworzy przepisy, które musimy przestrzegać wie chyba każdy. Bardziej specjalistyczna wiedza techniczna jest natomiast zawarta w Polskich Normach. Nie są one tak powszechnie znane, zapewne dlatego, że nie są publicznie dostępne dla wszystkich. Krótko mówiąc: są płatne.

Wszelkie normy techniczne, w tym normy budowlane opracowywane są przez Polski Komitet Normalizacyjny (PKN). Normy są szczegółowymi wytycznymi technicznymi dla wszystkich uczestników procesu budowlanego. Mówią projektantom jak projektować, liczyć i rysować. Mówią wykonawcom jak budować i kontrolować wykonawstwo. Mówią też producentom materiałów budowlanych jak produkować i testować swoje wyroby. Dzięki nim każdy projektant w Polsce wie jak przyjąć obciążenie śniegiem działające na Twój dach i każdy zrobi to tak samo. Każdy wykonawca wie jakie są dopuszczalne odchyłki w rozstawie zbrojenia w Twoim stropie. Każdy producent określa wytrzymałość bloczków betonowych w ten sam sposób więc Ty masz pewność co kupujesz. A przynajmniej chcielibyśmy, żeby tak było.

Rzeczywistość wprowadza nam niestety kilka komplikacji. Po pierwsze: nie wszystkie normy są obowiązkowe. Nakaz stosowania norm dotyczy tylko tych, które są przywołane w aktach prawnych, takich jak ustawy, czy rozporządzenia. Stosowanie pozostałych norm nie jest obowiązkowe. Powszechnie przyjęło się jednak, że każdy (projektant, wykonawca, producent) te normy stosuje bo to najbardziej uniwersalna i bezpieczna metoda (projektowania, wykonawstwa, produkcji). Z drugiej strony w przepisach przywołane są czasem normy z lat 80-tych, które nie zawsze oddają realia dzisiejszego budownictwa, a trzeba je stosować.

Po drugie: normy są płatne. Nie powinno to nikogo dziwić: za fachową wiedzę trzeba zapłacić. Niestety nie jest to mało, bo o ile koszt jednej normy, wynoszący np. 100zł to nie jest duży wydatek, to liczba potrzebnych norm, szczególnie do projektowania jest bardzo duża. Koszty zakupu norm są duża barierą do zdobycia wiedzy dla osób spoza branży.

Po trzecie: normy się zmieniają. Wraz z rozwojem naszej wiedzy i technologii, normy są również aktualizowane. To oczywiście dobra informacja, ale niesie za sobą ważne konsekwencje. Nową normę trzeba zakupić, zrozumieć i wdrożyć do zastosowania. Nie każdy chce to robić, skoro stara norma też była przecież dobra. No i nie ma obowiązku stosowania nowej, dopóki nie zostanie ona ujęta w żadnym akcie prawnym.

Po czwarte: w normach zdarzają się błędy. Pomimo, że nad przygotowaniem norm pracuje wielu wysokiej klasy specjalistów, to oni niestety również mogą się pomylić. Zwykle nie są to duże błędy, chociaż warto tu wspomnieć o prawdopodobnie największej “wpadce” w historii norm i związanym z tym micie, który trwa do dziś. Na przełomie XX i XIX wieku w USA na masową skalę zaczęto ocieplać domy nowym, tanim i ciepłym materiałem – styropianem. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie amerykańska normą, która nie nadążała za rozwojem technologii. Norma arbtralnie nakazywała montowanie paroizolacji. W efekcie w ścianie zaczęła się zbierać wilgoć, która nie miała możliwości wyjścia – z jednej strony styropian, z drugiej paroizolacja. Prowadziło to do poważnych problemów z wilgocią, zagrzybieniem i gniciem konstrukcji drewnianych. Błąd w normie poprawiono, ale przekonanie, że nie można ocieplać domów drewnianych styropianem pozostało do dziś…

Autor zmiany normy mówi o tej sprawie w filmie https://www.youtube.com/watch?v=Ld8pzIu45F8&list=PLDYh81z-Rhxi3Q4GcVHd14atQcH8UAmau 45min, 40sek).

Po piąte: wiedza zawarta w normach to wiedza specjalistyczna. Nie każdy Inwestor będzie chciał zadać sobie trud, żeby ją zrozumieć. Często bez branżowej wiedzy może to być nawet niemożliwe.

Podsumowując: normy są ogromną bazą wiedzy dla całej branży budowlanej (w innych branżach analogicznie). Mimo, że przeciętny inwestor o tym nie wie, to są powszechnie stosowane i eliminują ogromną ilość błędów i wątpliwości – szczególnie obliczeniowych i projektowych.

 

Zasady wiedzy technicznej

Jest to pojęcie z pogranicza budownictwa i ezoteryki. Niestety występuje ono w ustawie Prawo Budowlane, jednak nigdzie nie ma jego definicji. Jest też powszechnie umieszczane w umowach na prace projektowe, prace budowlane lub usługi nadzoru. Każdy domyśla się, że oznacza ono to wszystko, czego nie ma w aktach prawnych i normach, tylko nikt właściwie nie zdefiniował “tego wszystkiego”. A to rodzi poważne konsekwencje. Bo gdy wykonawca wybuduje jakiś element, który nie został ujęty w projekcie, który nie jest opisany w żadnej normie i którego nie ma w żadnym  akcie prawnym to jak stwierdzić, czy to jest dobrze, czy źle? Klasyczne “zawsze się tak robi” to bardzo słaby argument.

Na szczęście budownictwo to nie jest magia i podobnie jest z szeroko pojętą wiedzą techniczną. Wynika ona nie z “widzimisię” projektanta, wykonawcy czy kierownika budowy, ale z praw rządzących naszym wszechświatem. Innymi słowy: budownictwo jest taką dziedziną rzeczywistości, którą stosunkowo łatwo można opisać za pomocą zjawisk fizycznych. Właśnie na podstawie dobrze poznanych zjawisk fizycznych powstały przecież akty prawne i normy. Wyznaczenie potrzebnej szerokości i grubości ławy fundamentowej pod Twój dom to nic innego jak wypadkowa wszystkich ściśle fizycznych informacji o takich zagadnieniu takich jak: siła grawitacji, wielkość obciążeń, wielkości geometryczne, właściwości podłoża.

Gdzie zatem szukać tej wiedzy, o której pisałem wcześniej, że jest dobrze zbadana i powszechnie znana jeżeli nie ma jej w normach i aktach prawnych?

 

Specjalistyczne publikacje budowlane

Tzw. zasad wiedzy technicznej należy szukać w specjalistycznych publikacjach budowlanych. Najważniejszym i moim zdaniem równie ważnym co akty prawne i normy są publikacje Wydawnictwa Instytutu Techniki Budowlanej (ITB). To nie jest jedna książka tylko ogromny zbiór wiedzy w formie instrukcji, wytycznych, poradników, komentarzy, prac naukowych i warunków technicznych wykonania i odbioru robót. Dla Inwestora szczególnie istotne mogą okazać się te ostatnie, w których szczegółowo opisane są wszelkie możliwe prace oraz sposób ich kontrolowania.

Jeżeli jakiś temat nie jest poruszany w publikacjach ITB to ciągle nic straconego bo istnieje wiele fachowych publikacji z dziedziny budownictwa. Szczególnie mam tu na myśli różnego rodzaju książki i artykuły publikowane w czasopismach branżowych. Niestety dostęp do tej wiedzy jest utrudniony dla przeciętnego Inwestora. Przecież mało kto kupuje serię książek budowlanych tylko po to żeby dowiedzieć się jak wybudować jeden element w swoim domu. Trzeba tu liczyć w dużej mierze na profesjonalizm osób z którymi się pracuje (i którym się płaci).

 

Wytyczne producentów

Kolejnym źródłem (w miarę*) rzetelnej informacji są sami producenci różnych materiałów budowlanych. Przecież skoro producent opracował jakiś materiał, spełnia on wymogi prawa, norm, wytycznych ITB to warto skorzystać z tej wiedzy. Uznani producenci zazwyczaj udostępniają na swoich stronach internetowych wiele cennych informacji. I to w przystępnej formie i całkowicie za darmo. Jest to wiedza z której wręcz nie wypada nie skorzystać. Każdy projektant, wykonawca i inwestor może bez problemu sprawdzić jakie właściwości ma dany materiał i jak go prawidłowo wbudować. Tu nie ma miejsca na wymówki w stylu: “zrobimy po swojemu i będzie Pan Kierownik zadowolony”. Wielu błędów na budowach można by było uniknąć gdyby tylko wykonawca zapoznał się i zastosował do instrukcji wydanej przez producenta.

———-

* Niestety rzetelność informacji podawanych przez producentów nie zawsze jest na najwyższym poziomie. Dużo treści to tylko bezwartościowe informacje marketingowe. Jak zatem ocenić która informacja jest wiarygodna, a która nie? Nie ma na to idealnej metody, ale mogę Ci polecić trzy proste zasady:

  • korzystaj z materiałów udostępnianych przez dużych i uznanych producentów, którzy mają możliwości na prowadzenie testów i badań własnych produktów.
  • staraj się korzystać z materiałów takich jak karty techniczne, instrukcje, deklaracje właściwości użytkowych. Podawane tam dane nie powinny być związane z marketingiem tylko twardymi faktami.
  • sprawdź czy dany materiał lub producent nie figurują w Krajowym Wykazie Zakwestionowanych Wyrobów BudowlanychL https://www.gunb.gov.pl/strona/kwzwb oraz czy dany materiał został przetestowany przez Głównego Urzędu Nadzoru Budowlanego https://www.gunb.gov.pl/probki

Internet

Ostatnim punktem na mojej liście źródeł wiedzy budowlanej jest Internet. Jest to bardzo specyficzne źródło wiedzy. Z jednej strony umożliwia bardzo łatwy, szybki i często darmowy dostęp do informacji (np. do instrukcji na stronie producenta). Z drugiej strony każdy może publikować w internecie swoje treści. I to właśnie jest ogromne zagrożenie. Przecież informacji szukasz dlatego, że potrzebujesz się czegoś dowiedzieć. Gdybyś już to wiedział to byś nie szukał. Dlatego kiedy znajdziesz odpowiedź na swoje pytanie to sprawdzenie czy odpowiedź jest poprawna, czy błędna jest bardzo trudna. A błędów, mitów i po prostu głupot w sieci nie brakuje…

Tutaj, po raz kolejny, powstaje pytanie: jak odróżnić prawdziwe informacje od bzdur?

 

Błąd budowlany czy nie?

Nawet, gdy będziesz miał dostęp do całej wyżej opisanej wiedzy to w pewnym momencie swojej budowy natrafisz na moment w którym będziesz musiał upewnić się, czy dane rozwiązanie jest poprawne, czy nie.

Dygresja: Twój dostęp do wiedzy może przybrać różną formę. Może to być wiedza kierownika budowy lub projektanta, którego pytasz o radę. Może to być wiedza którą czytasz na tym blogu albo w branżowej książce. Sposób weryfikacji zawsze będzie podobny.

 

Budownictwo to ogrom możliwości

Budownictwo, podobnie jak wiele innych nauk technicznych jest dziedziną nauki “prawie ścisłą”. Z jednej strony posługuje się matematyką, fizyką, rysunkiem w sposób ścisły i jednoznaczny. Z drugiej pozwala na osiągnięcie żądanego rezultatu za pomocą różnych środków. Możesz przecież równie dobrze wymurować ściany z pustaków ceramicznych jak i z betonu komórkowego. Czy któreś z rozwiązań jest błędne? Nie można udzielić pewnej odpowiedzi na to pytanie dopóki nie poznamy dokładnych potrzeb i realiów danej budowy. Chcę Ci powiedzieć, że w budownictwie odpowiedzi na większość pytań powinny się zaczynać od: “to zależy”. Dla jednej budowy, gdzie chcesz jednym materiałem uzyskać wysoką wytrzymałość i wysoką izolacyjność termiczną i akustyczną, beton komórkowy będzie słabym wyborem. Dla innej budowy, gdzie wytrzymałość i akustyka nie są priorytetem, dobrym wyborem będzie właśnie beton komórkowy.

Ten prosty przykład pokazuje, że błąd na jednej budowie może nie być błędem na innej. I właśnie dlatego każdy problem, każde pytanie i każdy błąd należy traktować indywidualnie.

Jak unikać błędów budowlanych?

Żeby zdecydować co jest dobrze, a co źle skorzystaj w pierwszej kolejności z wiedzy swojego kierownika budowy, projektanta, inspektora nadzoru lub dostępnej literatury, ale najważniejsze: zawsze zadawaj pytanie: dlaczego tak a nie inaczej? Dobry projektant powie Ci, że możesz w swoim domu zastosować nadproża prefabrykowane typu L19 albo żelbetowe wykonywane na budowie. To zależy, od ich rozpiętości, obciążenia i czasu jaki chcesz poświęcić na budowę. Gdy będziesz świadomy wszystkich za i przeciw to będziesz mógł podjąć właściwą decyzję. Podobnie dobra książka lub blog poda Ci jakie są rodzaje tynków cienkowarstwowych, jakie każdy z nich ma właściwości i jaki najlepiej przyjąć w danych warunkach. Te informacje, poparte konkretnymi wyjaśnieniami zjawisk fizycznych jakie wiążą się z dyfuzją pary wodnej przez tynk pomogą Ci w dokonaniu właściwego wyboru.

Profesjonalistę w swojej dziedzinie oraz jego rzetelną wiedzę poznasz po tym, że wie on skąd dane rozwiązanie wynika i potrafi uzasadnić jego zastosowanie w Twojej sytuacji. To jest właśnie recepta na unikanie błędów. Teraz sam widzisz jak słabo wygląda popularne: ‘my zawsze tak robimy Kierowniku”.

 

Różnica zdań między fachowcami

W Twojej głowie pewnie rodzi się już pytanie: co mam zrobić, jeżeli każdy fachowiec ma inne zdanie? Komu zaufać, gdy projektant mówi “tak” a kierownik budowy “nie”?  Żeby rozwiać te wątpliwości pomińmy na chwilę kwestię odpowiedzialności prawnej obu funkcji i skupmy się na faktycznym rozwiązaniu problemu. Na warsztat weźmy powszechny dylemat związany z wykonaniem hydroizolacji podziemnej części budynku.

Przykładowy problem wygląda tak: należy wykonać hydroizolację ścian fundamentowych posadowionych w piasku gliniastym, ze swobodnym zwierciadłem wody gruntowej na głębokości 5m poniżej poziomu ław. Zdaniem projektanta potrzebne jest zastosowanie na ściany masy polimerowo-bitumicznej (tzw. KMB). Zdaniem wykonawcy jest to zbędny wydatek i wystarczy cieńsza hydroizolacja z dyspersji asfaltowej (tzw. dysperbit) ponieważ od lat stosuje takie rozwiązanie i nigdy nie było z nim problemu. Z jednej strony stawiamy na jakość (i wyższy koszt) a z drugiej na cenę (i niższą jakość). Komu zaufać i jakie rozwiązanie wybrać? Zapytajmy obie strony dlaczego polecają takie a nie inne rozwiązanie:

 

Przykładowa opinia projektanta:

  • Na jakiej podstawie przyjęto hydroizolację z masy KMB? Polskie normy i literatura dają zbyt ogólne wytyczne dla projektowania hydroizolacji, dlatego przyjęto ją na podstawie standardów niemieckich. Ponadto hydroizolacja jest elementem który bardzo trudno naprawić więc nie warto na nim oszczędzać.
  • Dlaczego masa KMB jest lepsza niż dysperbit? Pojedyncza warstwa dysperbitu jest znacznie cieńsza niż masy KMB ponieważ jest nanoszona pędzlem. Pokrycie wszystkich szczelin i porów jest przez to dużo trudniejsze, a czasem wręcz niemożliwe. Aby uzyskać podobne grubości warstw należy malować ścianę wielokrotnie co zwiększa koszty i czas wykonania. Ponadto cienka warstwa dysperbitu nie łączy się prawidłowo z hydroizolacją poziomą pod ścianą fundamentową ani z hydroizolacją w miejscach przejść instalacji przez mur. Dodatkowe wątpliwości co do zastosowania dysperbitu jako hydroizolacji wynikają z faktu, że producent nie podaje zdolności do mostkowania rys w niskich temperaturach (tak jak podaje się dla mas KMB zgodnie z PN-EN 15814), a podana w karcie technicznej wodoszczelność jest znacznie niższa niż mas KMB.
  • Czy szczelność hydroizolacji w gruntach piaszczysto-gliniastych jest aż tak ważna? Szczelność hydroizolacji jest ważna w każdych gruntach. Oczywiście tam gdzie nie ma stale zalegającej wody gruntowej, hydroizolacja może być cieńsza, ale zawsze musi być szczelna. W gruncie zawsze znajduje się woda, po prostu jest jej mniej lub więcej. A skoro woda jest zawsze to zawsze będzie próbowała ona dostać się do naszego fundamentu i migrować do wnętrza budynku.

Przykładowa opinia wykonawcy:

  • Na jakiej podstawie przyjęto hydroizolację z dysperbitu? Wiele lat doświadczeń dowodzi, że ściany fundamentowe z lekką hydroizolacja są wystarczająco szczelne i nie powodują zawilgocenia ścian wewnątrz budynku. Nawet w budynkach z piwnicą ściany są suche.
  • Dlaczego dysperbit jest lepszy od masy KMB? Dysperbit jest powszechnie stosowany i jest znacznie tańszy niż KMB. Jest równie szczelny więc po co przepłacać.
  • Czy szczelność hydroizolacji w gruntach piaszczysto-gliniastych jest aż tak ważna? W tego typu gruntach nasiąkanie ściany wodą zachodzi bardzo, bardzo powoli. Nawet jeżeli w hydroizolacji zdarzy się nieszczelność to podciąganie kapilarne będzie trwało kilkadziesiąt lat.

Kiedy poznasz obydwie przykładowe opinie projektanta i wykonawcy wybór wcale nie musi być łatwiejszy. Tak naprawdę wszystkie powyższe opinie mogą być prawdziwe. Projektant obiektywnie wybrał najlepsze rozwiązanie zgodnie ze swoją wiedzą, a wykonawca zrobił… to samo zgodnie ze swoją wiedzą. Dużym argumentem za wyborem konkretnego rozwiązania może być doświadczenie obydwu doradców. Od ilu lat stosują swoje rozwiązania i jakie jest najstarsze rozwiązanie które do dzisiaj spełnia swoje zadanie? Tak, czy inaczej mnie osobiście bardziej przekonuje wersja projektanta, ale to jeszcze nie wszystko.

Pamiętaj, że budownictwo dopuszcza zastosowanie różnych rozwiązań żeby osiągnąć ten sam cel. A cel musisz określić Ty sam.

Dokonując każdego wyboru musisz wziąć pod uwagę trzy aspekty: cenę, jakość i czas. Przyjmijmy, że w powyższym przykładzie doboru materiału hydroizolacyjnego czas realizacji nie ma wielkiego znaczenia. Musisz zatem wybrać pomiędzy ceną a jakością. Odpowiedź sobie na pytania:

  • Czy chcesz mieć hydroizlację na 100% skuteczną i już nigdy się o to nie martwić o zawilgocenie?
  • Czy wolisz zaoszczędzić pieniądze, ale podjąć (mniejsze lub większe) ryzyko, że za kilkanaście lat na ścianach pojawi się zawilgocenie?

Ujmę to jeszcze inaczej: czy wolisz wydać mniej i mieć 2 lata gwarancji, czy wydać więcej i mieć 30 lat gwarancji na hydroizolację? Ty wybierasz i Ty decydujesz która odpowiedź jest dla Ciebie najlepsza. Z mojego punktu widzenia, jako budowlańca, będę zawsze polecał Ci rozwiązanie lepsze. Takie na które mogę dać gwarancję, że jest dobre. Ja nie mogę sobie pozwolić na problemy z domem klienta i jego niezadowolenie w przyszłości. Ale wiem, że nie każdy ma takie samo podejście jak ja.

Jeżeli szukasz pomocy przy podejmowaniu decyzji przeczytaj też [B002] Jakość, Koszt, Czas – najpierw zdecyduj, potem buduj.

 

Błąd za błędem

Pamiętaj też, że błędy budowlane lubią się kumulować. Kiedy rozpoczniesz budowę domu od słabego projektu z błędami technicznymi, albo co gorsza formalnymi, to już na wstępie sprawa się komplikuje. Możesz np. nie otrzymać pozwolenia na budowę. Jeśli je otrzymasz to nieuważny wykonawca będzie budował dom z błędami, a do tego dorzuci jeszcze kilka własnych. Jeżeli nieobecny kierownik budowy niczego nie zauważy to zamiast wymarzonego domu wyjdzie koszmar budowlany. Błędów może być całe mnóstwo i na każdym etapie budowy. Ale to temat na zupełnie inny artykuł… Na tą chwilę ważne jest, że wyżej opisana recepta jest tak samo ważna na etapie projektowania jak i na etapie wykonawstwa i tyczy się jednakowo wszystkich możliwych prac.

Żeby uniknąć kumulacji błędów od samego początku powinieneś kontrolować i sprawdzać wszystko co się tylko da:

  1. Poproś swojego projektanta o sprawdzenie dokumentacji pod względem formalnym. Jeżeli on tego nie zrobi, to na pewno sprawdzenie zostanie zrobione przez urzędników. W razie błędu tracisz tylko czas i nerwy na poprawki.
  2. Poproś swojego projektanta o wyjaśnienie wszystkich rozwiązań których nie rozumiesz. Domagaj się odpowiedzi dlaczego jest tak, a nie inaczej i od czego zależy jego wybór. Domagaj się dokładnego zaprojektowania wszystkich wątpliwych elementów, tak aby wykonawca nie mógł zrobić czegoś po swojemu.
  3. Nieustannie sprawdzaj postęp prac na budowie. W razie wątpliwości poproś wykonawcę o wyjaśnienie dlaczego zrobił tak, a nie inaczej. Na podstawie jakich przepisów, norm lub wytycznych producenta pracuje?
  4. Poproś kierownika budowy o sprawdzenie projektu i kontrolowanie budowy. Pamiętaj, że w razie wykrycia błędu w projekcie lub wykonawstwie, kierownik budowy ma obowiązek interweniować i wyjaśnić problem z projektantem lub wykonawcą. W razie czego może być potrzebna zmiana w projekcie.

 

Różne potrzeby

Kiedy już zgromadziłeś potrzebną wiedzę i współpracujesz z najlepszymi specjalistami, ryzyko poważnych błędów znacząco maleje. Co nie znaczy, że znika całkowicie. Istnieje jeszcze kilka aspektów, które wpływają na możliwość popełnienia błędu.

 

Sprzeczność interesów

W procesie budowlanym mamy do czynienia z czterema zasadniczymi uczestnikami: inwestorem, projektantem, wykonawcą i kierownikiem budowy. Każdy z nich może mieć zupełnie inne interesy. Projektant stara się zaprojektować dom jak najlepiej: zgodnie z przepisami, normami i sztuką budowlaną. Zwykle rozwiązania najlepsze z technicznego lub wizualnego punktu widzenia nie są niestety najtańsze. Inwestorowi zależy na jakości i dobrej cenie, co samo z siebie jest sprzeczne. W konsekwencji inwestor oszczędza na niewidocznych (ale istotnych dla projektanta) elementach, ale przepłaca za to co widać i łatwo wymienić. Wykonawcę interesuje najczęściej własny rachunek ekonomiczny. Musi zbudować tanio i szybko żeby na tym zwyczajnie zarobić. Oszczędza zatem tam, gdzie inwestor nie widzi. Kierownik budowy widzi tylko kluczowe elementy konstrukcyjne i prawdopodobnie dopilnuje ich wykonania. Niestety wszystkiego nie dopilnuje, a jakość wykończenia jest mu raczej obojętna bo nie ma wpływu na bezpieczeństwo konstrukcji. Taki scenariusz realizowany jest na wielu budowach w Polsce. Sam już widzisz jak wiele jest tu miejsca na błędy. I nie chodzi tu o jakieś ogromne błędy które spowodują zawalenie budynku. Chodzi bardziej o fakt, że dom budowany w ten sposób nie będzie zbudowany optymalnie. Samo zdanie sobie sprawy z faktu istnienia sprzeczności interesów jest bardzo pomocne. Jeżeli do tego podejmiesz trud osobistego nadzoru nad budową, uczenia się i sprawdzania co robią pozostali uczestnicy budowy to prawdopodobnie unikniesz wielu drobnych błędów. Przecież nikomu innemu nie zależy tak bardzo jak Tobie. Wymaga to wiedzy, doświadczenia i czasu, ale wiesz już jak znaleźć odpowiednich specjalistów i literaturę, która Ci w tym pomoże.

 

Każda budowa jest inna

Często porównujemy różne budowy pomiędzy sobą. W końcu dom to dom i wszystkie są podobnie. To prawda, ale nie można zapominać, że każda duża budowa składa się z ogromnej ilości detali. A te wcale nie muszą być takie same wszędzie. Niezależnie od tego co porównujesz: szerokość ław fundamentowych, rodzaj pokrycia dachowego czy wybór źródła ciepła musisz cały czas pamiętać, że Twój dom nie jest i nie będzie dokładnie taki sam jak ten drugi. Podobnie trzeba pilnować projektantów i wykonawców. Lubią oni (jak każdy człowiek) ułatwiać sobie pracę i kopiować gotowe rozwiązania które już znają z wcześniejszych realizacji. Nie ma w tym nic złego dopóki robią to z pełną świadomością. W takich sytuacjach zawsze zadawaj pytanie: dlaczego tak się robi? skąd wynika takie rozwiązanie?

 

Słabe planowanie

W całym procesie budowlanym dostrzegam jeszcze jedno poważne zagrożenie dla mniej doświadczonych inwestorów: błędne, lub niedostateczne planowanie budowy. Tutaj zasada jest prosta: im więcej przemyślisz, przewidzisz i zaplanujesz przed rozpoczęciem budowy, tym mniej problemów w trakcie. Im mniej masz doświadczenia w budownictwie, tym bardziej powinieneś “odrobić pracę domową” jeszcze zanim budowa się rozpocznie.

Brak planowania sam w sobie nie jest strasznym błędem. To, że nie zaplanujesz przed budową koloru ścian w salonie nie stanowi problemu. Kłopoty zaczną się w momencie, gdy nadejdzie czas na malowanie ścian. Wtedy trzeba szybko wybrać kolor, taki który podoba się Tobie, rodzinie, pasuje do mebli, jest dostępny od ręki. Do tego dochodzi kwestia wyboru producenta i rodzaju farby. Na tym nie koniec, przecież malujesz wszystkie pomieszczenia i farbę trzeba wybrać do każdego z nich. Jednocześnie szukasz płytek do łazienki, jeździsz po sklepach żeby wybrać najładniejsze elementy wykończeniowe, właśnie dzwoni Pan z zakładu energetycznego że chce się umówić na montaż licznika itp. Kilkanaście spraw na głowie w jednej chwili nie wróży nic dobrego.

Z drugiej strony masz przecież po swojej stronie doświadczonych doradców: profesjonalnego wykonawcę i kierownika budowy. Możesz zdać się na ich doświadczenie, ale uważaj. Tu w grę wchodzi rutyna pracy. Często rozwiązanie jakie Ci zaproponują będzie dobre. Ale czy najlepsze dla Ciebie? Ocenisz to dopiero później, gdy budowa się skończy i będzie czas odetchnąć. A może właśnie lepiej było pomyśleć i poczytać (na tym blogu 😉  o wszystkim (w miarę możliwości) z wyprzedzeniem? Jeśli chcesz się zabrać za planowanie jak profesjonalista, to zajrzyj do artykułu: [B001] Budowa domu krok po kroku – zostań Kierownikiem Projektu!

 

Lista błędów

Mam nadzieję, że ten artykuł przekonał Cię, że budowa domu to nie pole do uczenia się na błędach dla projektanta lub wykonawcy. Błędów można też uniknąć bo wiedza budowlana nie jest jedną z tajemnic wszechświata. Wręcz przeciwnie: jest dobrze znana i dostępna. Wiesz również jak sprawdzać rzetelność wiedzy przedstawianej przez ludzi którym płacisz i publikacji które czytasz. Przydałaby się jeszcze jakaś lista najczęściej popełnianych błędów podczas budowy domu i podpowiedzi jak ich unikać, prawda?

Bardzo możliwe, że taka lista kiedyś powstanie. Tymczasem polecam Ci listę artykułów dotyczących wykonawstwa dostępną na blogu http://budowawpraktyce.pl/spis-tresci W każdym z nich znajdziesz szczegółową listę jak sprawdzić wykonawcę i na jakie detale zwrócić uwagę, na różnych etapach budowy. Znajdziesz tam również bardzo dokładnie opisane różne rozwiązania, zgodnie z zasadą “to zależy” – dzięki temu sam zrozumiesz i wybierzesz rozwiązanie najlepsze dla Twojej budowy.

 

Krystian Lemkowski – mąż, ojciec i inżynier.

Związany z budownictwem od roku 2000 kiedy to przyglądał się jako dziecko budowie domu swoich rodziców. W 2013 r. ukończył studia ze specjalizacją „Konstrukcje budowlane i inżynierskie”. Od tamtej pory większość kariery zawodowej spędził po stronie generalnego inwestora na prowadzeniu budów „od A do Z”.

 

A o co chodzi ze zdjęciem, które widnieje na początku tego artykułu?

Źle jest zrobione zbrojenie dolnego biegu i połączenie go ze spocznikiem. Zbrojenie dolne biegu powinno przechodzić w zbrojenie górne spocznika i odwrotnie. Poglądowy rysunek: http://www.relaiscdo.eu/wp-content/uploads/2017/02/tmp3af3-2.png
W przypadku widocznym na zdjęciu sytuacja jest jeszcze bardziej złożona bo: 1. nie ma na to projektu, 2. jest złożóny, przestrzenny schemat statyczny i sposób zastosowania zbrojenia w sposób jednoznaczny bez obliczeń w 3D jest niemożliwy. Dlateto, tym bardziej powinno się postępować zachowawczo i zgodnie ze sztuką.

Zakończenie

Dziękuję Krystianowi za świetny artykuł – mam nadzieję, że wiele wyjaśnił! Serdecznie zapraszam do przeczytania innych artykułów Krystiana, które znajdziecie w jego serwisie.

Miłego dnia!

Sławek Zając

0 Udostępnień